Tanner Sandals The Answer

2 mm od ideału

Za tymi mało znanymi sandałami stoją trzej bracia Tannerowie: Coy, Luke i Daniel – trio, które łączy w sobie kreatywność, wizjonerstwo i żyłkę do interesów. Tannerowie za cel postawili sobie stworzenie sandałów, które będą dawały odczucia zbliżone do biegania boso przy zachowaniu minimalnej ochrony dla stóp. Chcieli, aby ich produkt był prosty i wszechstronny – nadawał się do biegania w każdym terenie i pozwalał biegać w sposób, w jaki nasze ciało zostało do tego stworzone. Chcieli stworzyć sandały idealne, łączące w sobie prostotę oryginalnych huarache i nowoczesność. Czy im się udało? Jak wskazuje tytuł tego artykułu, byli bardzo blisko.

Z czego zrobione są więc te idealne sandały? Podeszwa jest dwuwarstwowa. Dolna część to 5mm guma firmy Vibram z bieżnikiem identycznym jak w Luna Sandals Leadville Pacer. Guma Vibram to sprawdzony produkt – jest lekka, bardzo elastyczna i wytrzymała.

Jednak to, co najbardziej przypadło mi do gustu to druga warstwa, czyli 3mm skóry. Skóry, która ma swoje wady, a główną  z nich jest słabe trzymanie stopy. Kiedy sandały są mokre albo zabłocone, stopy bardzo się na nich ślizgają, przez co wiele osób nie lubi skóry, ale moim zdaniem trzymanie stopy to zadanie przede wszystkim wiązania, a nie podeszwy. Osobiście wykorzystanie skóry bardzo mi się podoba. Skóra na początku jest dosyć sztywna, ale bardzo szybko dopasowuje się do kształtu stopy. Ciekawie jest obserwować, jak powstają kolejne załamania, zmarszczki i odkształcenie wyrzeźbione przez nasze stopy w czasie biegu. Skóra nadaje sandałom naprawdę indywidualnego charakteru i pozwala nam w pewien sposób je tworzyć. To tak, jakbyśmy dostali surowy materiał, który wymaga obróbki, ukształtowania. Dzięki temu sandały mają swoją „osobowość”, żyją.

Czas napisać teraz o systemie wiązania, paskach, klamrze i wyjaśnić dlaczego 2mm robią różnicę. Tanner Sandals zamówiłem, jak każde sandały do tej pory (oprócz EarthRunners), ze standardowej, ujednoliconej rozmiarówki, która powinna odpowiadać większości osób. I niby wszystko jest OK, długość sandałów się zgadza, ale dziurki, przez które przeprowadzony jest pasek zrobione są o mniej więcej 2mm za daleko do przodu jak na moje stopy. Wydaje się to niewiele, ale w konsekwencji moje palce są na granicy sandała, czasami nawet minimalnie wystają, a za piętą mam wolne miejsce. Generalnie nie wpływa to na komfort użytkowania, ale sama świadomość, że nie do końca jest dobrze, nie daje mi spokoju. Gdyby nie te 2mm, byłoby idealnie. Wcześniej, kiedy zamawiałem inne sandały z rozmiarówki, nie miałem takich kłopotów, sądzę więc, że problem leży raczej po stronie sandałów niż moich stóp. Tak czy inaczej, zamawiając Tanner Sandals, warto rozważyć kupno pary zrobionej na zamówienie (custom made), co nie wiąże się z żadnymi dodatkowymi opłatami, za co Tanner Sandals otrzymują dużego plusa.

Wróćmy jednak do tego, co w Tanner Sandals jest fajne. Zastosowany pasek nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale pomiędzy palcami wykonany jest z dużo bardziej miękkiego materiału, co pozwala uniknąć obtarć. Jestem pewien, że wielu biegaczy doceni takie rozwiązanie.

To, że od spodu nie ma tzw. supełka nikogo pewnie nie zaskakuje. Ciekawy jest za to zupełny brak zaślepki, czy jakiegokolwiek innego zakończenia paska, który został „zaklejony” pomiędzy warstwą skóry i gumy. Jest to dosyć ciekawe rozwiązanie, jednak w przypadku zerwania paska, nie mamy praktycznie żadnej możliwości jego naprawy.


Na tylnym pasku znajduje się szeroka gumowa nakładka, chroniąca przed obtarciami. Nakładka ta jest miękka, ale nie jest rozciągliwa, co pozwala uniknąć problemów ze zsuwającą się piętą na podbiegach. Nakładka nie jest przymocowana na stałe, dzięki czemu nie utrudnia regulowania długości paska. Miało to bardzo duże znaczenie z jeszcze innego powodu.

Kiedy dostałem Tanner Sandals i zacząłem w nich biegać, miałem bardzo duże problemy z wyregulowanie pasków, co było spowodowane przez trochę nietypowe umiejscowienie klamry. Otóż w większości sandałów klamra założona jest w ten sposób, że można ją przesuwać po głównym pasku (tej części, która wychodzi między palcami), a jego napięcie regulujemy na pasku bocznym (pasek jest oczywiście jeden – chodzi tutaj o jego część główną i boczną), podczas gdy w Tanner Sandals jest odwrotnie. Klamrę możemy przesuwać po pasku bocznym, a napięcie regulujemy na pasku głównym. W efekcie kompletnie nie byłem w stanie dopasować napięcia paska, stopa była słabo trzymana i zsuwała się z podeszwy. Nie chciałem od razu ingerować w projekt sandałów, więc przez dosyć długi czas walczyłem z tym wiązaniem, próbując się do niego przyzwyczaić. Niestety bardzo szybko zauważyłem kolejną wadę takiego systemu. Mianowicie, stopa w czasie biegu „pcha” pasek do przodu, co przy takim układzie jak w Tanner Sandals, kończyło się jego notorycznym obluzowywaniem. W końcu dałem za wygraną. Ściągnąłem paski (mogłem to zrobić tylko dlatego, że gumowa nakładka nie jest przymocowana na stałe – inaczej nie dałbym rady przecisnąć jej przez boczny otwór), przełożyłem klamrę na należne jej miejsce na pasku głównym i na nowo założyłem paski. Teraz klamrę przesuwać mogę na pasku głównym, a napięcie regulować na bocznym. Sytuacja uległa diametralnej poprawie – od razu udało mi się dopasować odpowiednie napięcie pasków, które teraz się już nie luzują i świetnie trzymają stopę.

W Tanner Sandals biega się bardzo dobrze. W modelu Answer bracia Tannerowie osiągnęli równowagę pomiędzy uczuciem biegania boso, a ochroną. Podeszwa jest dosyć gruba, bo w sumie ma 8mm, ale jest bardzo elastyczna i jak już pisałem, dopasowuje się do kształtu stopy. Dodatkowo sandały są bardzo lekkie, paski (po przełożeniu klamry) wygodne, więc praktycznie nie czuć, że mamy coś na stopach, a jednak zachowujemy odpowiednią ochronę. Większość nierówności jest dobrze wyczuwalnych, ale jednocześnie wszelkie potencjalnie nieprzyjemne doznania są przytłumione. Bieżnik zapewnia względnie dobrą trakcję na większości nawierzchni, zarówno suchych jak i mokrych. Jak już pisałem, mokra skóra jest śliska, ale odpowiednio wyregulowane paski trzymają stopy w miarę stabilnie nawet w takich warunkach. Trzeba też pamiętać, że zarówno sandały jak i stopy wysychają błyskawicznie (skóra na sandałach oczywiście „trzyma” wilgoć trochę dłużej, ale nie jest to w czasie biegu odczuwalne), więc o ile nie planujemy biegać w rzece albo po bagnach, to nie powinniśmy mieć większych problemów.

Podsumowując, są to świetne sandały, które zyskują uroku wraz z czasem, kiedy skóra odkształca się i dopasowuje do stopy. System wiązania jest trochę kombinowany, ale po małej przeróbce bardzo dobrze spełnia swoją rolę. Wykorzystane materiały oraz jakość wykonania stoją na najwyższym poziomie, a cena również nie jest zbyt wygórowana – 70$. Do ideału zabrakło niewiele, dlatego z zainteresowaniem będę śledził dalszy rozwój firmy braci Tannerów i mam nadzieję, że zaprezentują nam jeszcze kilka ciekawych pomysłów.

Reklamy

One thought on “Tanner Sandals The Answer

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s