Under Armour Coreshorts

Dzisiaj kolejny tekst na temat kompresji. Tym razem jednak przyjrzymy się bliżej szortom kompresyjnym Under Armour Coreshorts, które testuję już od ładnych paru miesięcy. Zanim przejdę do opisu samego produktu, napiszę kilka słów o jego historii, która wydaje mi się całkiem ciekawa.
Robiąc research w Internecie na temat Coreshorts, natknąłem się na informację o firmie Coretection, której historia w dużym skrócie prezentuje się następująco: pewien fizjoterapeuta wymyśla  innowacyjne szorty kompresyjne, mające pomóc sportowcom borykającym się z kontuzjami w okolicach bioder, pachwin i miednicy; Następnie ów fizjoterapeuta/wynalazca idzie ze swoim produktem do programu Dragons’ Den (znanego również w amerykańskiej edycji jako Shark Tank), gdzie zostaje odrzucony przez szanowną komisję; niedługo później firma Under Armour bierze naszego fizjoterapeutę pod swoje skrzydła i sprytnie zmienia filozofię – pojawia się bardziej „lightowa” wersja szortów, która nie ma już pomagać w leczeniu kontuzji, a tylko im zapobiegać, zwiększać zakres ruchu, poprawiać pracę mięśni… I tak oto produkt sprzedaje się do dziś.
Link do strony Coretection: http://www.coretection.com/
Przyznacie, że jest to bardzo ciekawa historia. Niedawno w Shark Tank pojawiły się Xero Shoes, ale mam nadzieję, że ich nikt nie wykupi. Wracając jednak do opisywanych szortów kompresyjnych, muszę przyznać, że jako wynalazek fizjoterapeuty-zapaleńca zyskują one w moich oczach na wiarygodności. Zresztą, do kompresji przekonałem się już testując opaski na łydki Compressport. Jednak o tyle, o ile z łydkami miewałem problemy, o tyle z plecami, pachwinami, miednicą i okolicami zawsze (odpukać w plastik) wszystko było w porządku, więc nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać.
Magia „X”. W Coreshorts kompresja nie rozkłada się równomiernie, a w kształcie litery X, co ma lepiej stymulować mięśnie, stabilizować miednicę oraz biodra.
 

Pierwsze wrażenia? Szorty „wchodzą” ciężko, szeroka guma dobrze trzyma, ale nadmiernie nie uciska. Mimo wszystko mam jednak uczucie, że szorty powinny być trochę bardziej opinające – bardziej kompresyjne. Krótki research w Sieci i okazuje się, że inni biegacze mają również problemy z rozmiarem, ale… w przeciwną stronę, tzn. szorty są za ciasne. Znalazłem nawet informację, aby zamawiać rozmiar o jeden większy niż podaje rozmiarówka. Cóż, nie potrafię się do tego jednoznacznie ustosunkować i mogę mówić jedynie o swoich doświadczeniach, ale widać, że coś jest na rzeczy z rozmiarem. Ja radzę kupować rozmiar zgodny z rozmiarówką producenta, zaraz po odebraniu nie odrywać żadnych etykiet ani metek tylko przymierzyć i w razie problemów wymieniać. Tak czy inaczej w moim przypadku wszystko niby jest ok., ale brakuje jednak trochę „ucisku”.
Zwiększona szybkość? Większa wytrzymałość? Większy dynamizm ruchów? Ja nic takiego nie zauważyłem, ale tak samo jak w przypadku opasek na łydki, Coreshorts poprzez kompresję i lepsze ukrwienie niewątpliwie wspomagają regenerację. W Internecie znaleźć można sporo hurraoptymistycznych recenzji, w których biegacze zarzekają się, że Coreshorts działają cuda. Moja umiarkowanie pozytywna opinia wynika być może z faktu, że nigdy nie miałem większych problemów w okolicach, które szorty kompresyjne mają wspomagać. Niemniej, jeżeli ktoś czuje, że potrzebuje takiego wsparcia to nie wychodziłbym z założenia, że szorty kompresyjne będą lekiem na całe zło.

Bez względu na to w jak dużym stopniu odczuwałem ich pozytywne działanie, muszę przyznać, że biega się w nich wygodnie i to zarówno w zimne jak i ciepłe dni. Szorty zapewniają dobrą oddychalność i nawet w gorące dni się nie „zagotujemy”. Miałem co prawda pewien… męski problem. Otóż szorty założone trochę krzywo czy nierówno powodowały „kompresję” pewnych części ciała, co nie do końca było przyjemne. Teraz już bardziej uważam, jak je ubieram 😉

Czy polecam? Tak, ale jedynie jeżeli ktoś ma konkretne problemy w okolicach, na które Coreshorts mają działać. Uważam, że opisywane wcześniej opaski na łydki Compressport mogą być przydatne dla każdego, ale Coreshorts maja bardziej sprecyzowane zadania, co moim zdaniem automatycznie zawęża grupę zainteresowanych. Myślę, że może lepiej byłoby gdyby Under Armour wrócił również do wersji „hardcore’owej” przeznaczonej typowo do leczenia kontuzji. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s