Dwupalczaste buty Born2Run

Na swoich nogach miałem już sporo butów minimalistycznych oraz minimalistycznych wyrobów buto-podobnych. Nie było jednak wśród nich wielu par, które wywołały u mnie szczery efekt WOW. Większość z nich to bardzo porządne buty, które jednak różnią się od siebie nawzajem jedynie kilkoma milimetrami w podeszwie, trochę elastycznością, designem… Wszystko to, można powiedzieć, kosmetyka. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem dwupalczaste buty Born2Run, pomyślałem, że to jest coś naprawdę rewolucyjnego wśród butów do biegania naturalnego. Coś, co wprowadzi nową jakość na rynek obuwia biegowego. Czy aby jednak się nie przeliczyłem?
  
 
Nie sposób nie powiązać nazwy Born2Run z tytułem bestsellerowej książki Christophera McDougalla „Urodzeni biegacze”. Zbieżność ta nie jest przypadkowa. Buty B2R są wynikiem współpracy ironmana Erica Swartza i Erica Ortona, który był trenerem McDougalla. Można powiedzieć, że McDougall wypromował bieganie naturalne, ale to właśnie Orton nauczył go biegać w ten sposób. Wygląda jednak na to, że B2R nie chce być po prostu jednym z kolejnych producentów butów minimalistycznych, ponieważ integralną częścią sprzedawanego przez nich obuwia jest program treningowy mający pomóc w przejściu na bieganie naturalne. Za Born2Run stoi cała ideologia biegania naturalnego, a buty mają być tylko narzędziem do jej realizacji.
 

Zacznijmy więc od początku i poznajmy zawodnika, z którym mamy do czynienia. B2R bez najmniejszych wątpliwości należą do kategorii lekkiej – jeden but w rozmiarze 11,5 US Men z wkładką waży 230 gramów, a bez wkładki 219. Podeszwa ma grubość 13mm i oczywiście zero drop, czyli jest takiej samej grubości zarówno pod piętą jak i palcami. Poprzez wyjęcie wkładki nie tylko redukujemy wagę buta, ale również pozbywamy się 3mm spod naszych stóp. Cholewka wykonana jest z oddychającego meshu z czarnymi wstawkami z materiału przypominającego zamsz. Generalnie B2R mogą się podobać i spokojnie nadają się do codziennego użytku pod warunkiem, że nie przeszkadza nam kolorystyka – do wyboru mamy dwa kolory: czerwony lub jaskrawo zielony.

 


Podeszwa, ech ta podeszwa. Nie przypomina ona typowej podeszwy butów do biegania. Pozbawiona jest ona praktycznie jakiegokolwiek bieżnika, przez co buty nie nadają się do biegania w trudniejszym terenie. Podeszwa jest bardzo elastyczna i bez większego problemu możemy ją zginać w każdym kierunku. Trochę nie podobają mi się czerwone panele umieszczone w miejscach najbardziej narażonych na ścieranie, które wykonane są z twardszej gumy. Co prawda, są one rozmieszczone w sposób przemyślany i nie wpływają negatywnie na elastyczność podeszwy, jednak moim zdaniem jednolita podeszwa jest rozwiązaniem lepszym w przypadku butów, które z założenia mają promować bieganie naturalne. Wydaje mi się, że B2R poszło w tym miejscu na kompromis pomiędzy trwałością i elastycznością.

 
W ten sposób dotarliśmy do najbardziej interesującego elementu butów B2R, czyli oddzielenia dużego palca od czterech pozostałych (ang. split toe). Rozwiązanie takie ma promować naturalną pracę dużego palca, tak jak ma to miejsce w przypadku biegania boso. Duży palec pełni funkcję stabilizującą, pomaga utrzymać równowagę, a przez to również odpowiednią sylwetkę.


Nie są to pierwsze buty tego typu, w których biegałem. Wcześniej miałem do czynienia z ZEMgear 360, które jednak nie są typowymi butami a czymś, co zwykliśmy nazywać skarpeto-butami, dlatego byłem bardzo ciekaw, jak takie rozwiązanie sprawdzi się w „klasycznym” obuwiu. Niestety, w przypadku B2R oddzielenie dużego palca nie przeniosło się na jakieś rewolucyjne efekty. Jestem przekonany, że rozwiązanie to ma w sobie potencjał i producenci obuwia minimalistycznego powinni drążyć ten temat, jednak jego realizacja w przypadku B2R nie pozwala w pełni odczuć efektów jego działania. Dlaczego? Samo oddzielenie od siebie palców to za mało. Do tego, aby odpowiednio spełniać swoją rolę potrzebują one jeszcze odpowiedniego czucia podłoża i elastycznej podeszwy. Chociaż całościowo B2R są bardzo elastyczne, to bezpośrednio pod palcami znajdują się segmenty z twardej i sztywnej gumy, o których mowa była już wcześniej. Skutkuje to tym, że do palców nie docierają praktycznie żadne bodźce z podłoża, a sztywna guma nie pozwala na odpowiednią reakcję.

 

Moim zdaniem praca palców w B2R niewiele różni się od tej w butach z szerokim, luźnym przodem. Oddzielenie dużego palca w tym przypadku może nie tyle wspomaga jego pracę, co pozwala nam lepiej ją odczuć, zaobserwować jak palce, o których często zapominamy, funkcjonują. Rozwiązaniem tego problemu byłaby zmiana konstrukcji podeszwy i wprowadzenie bardziej elastycznego materiału pod palcami. Mam nadzieję, że w kolejnych modelach projektanci B2R dopracują ten element.

 
Jak się biega w Born2Run? Bardzo wygodnie. Cholewka dobrze trzyma stopę, a jednocześnie pozostawia odpowiednio dużo luzu. Oddzielenie dużego palca w moim przypadku nie powodowało żadnego dyskomfortu. Nie potrzebowałem czasu, żeby się do tego przyzwyczaić ani nie czułem się z tym dziwnie. Należy jednak pamiętać, że B2R to buty naprawdę minimalistyczne, które w żadnym miejscu nie dają nam dodatkowego wsparcia. Nie ma w nich żadnej dodatkowej amortyzacji, żadnych systemów, żadnej technologii. Oczywiście tego właśnie oczekujemy od dobry butów minimalistycznych, jednak trzeba mieć świadomość, że przejście z tradycyjnych „żelazek” może zająć trochę czasu.

Born2Run mają w swojej nazwie jeszcze dopisek Road Performance Shoe i rzeczywiście są one stworzone do biegania po ulicach. Oczywiście lekki trail w postaci leśnych czy parkowych ścieżek nie będzie stanowił żadnego problemu, jeżeli jednak planujemy ostrzejsze bieganie to chyba lepiej poszukać innych butów. Podeszwa jest wytrzymała i upłynie dużo czasu zanim zobaczymy na niej pierwsze oznaki zużycia. Cholewka również okazała się odporna na przetarcia i uszkodzenia. W newralgicznych miejscach została ona wzmocniona dodatkowo czarnym materiałem, który bardzo dobrze spełnia swoją rolę.
Jak łatwo się domyślić, w B2R nie możemy biegać w zwykłych skarpetkach, ale spokojnie. Wraz z butami otrzymujemy dwupalczaste skarpetki, które nie są niczym oszałamiającym, ale przyzwoicie spełniają swoją rolę. Born2Run nadają się również do biegania bez skarpetek. U mnie nie spowodowały one żadnych obtarć, odparzeń, ani niczego w tym rodzaju.

Zastanawiacie się pewnie, gdzie takie cudeńka można przymierzyć i tutaj niestety pojawia się problem. Born2Run nie ma swojego dystrybutora w Polsce, a co za tym idzie, jedyną możliwością zakupu jest zamówienie butów z USA. Wiąże się to oczywiście z dodatkowymi kosztami przesyłki i trochę dłuższym czasem oczekiwania. Najgorsze jednak jest to, że nie mamy możliwości wcześniejszego przymierzenia butów. Ja kierowałem się tabelą rozmiarów na stronie producenta. Do długości mojej stopy dodałem kilka milimetrów i udało mi się wybrać naprawdę idealny rozmiar. Przed zakupem warto poświęcić trochę czasu na dokładne zmierzenie stopy, ponieważ ewentualna wymiana może być kłopotliwa i kosztowna.

 
Czas na podsumowanie. Born2Run to już teraz bardzo dobre buty minimalistyczne, które spokojnie mogą konkurować z innymi markami. Nie są co prawda jeszcze produktem rewolucyjnym, ale mają w sobie ogromny potencjał, który odpowiednio wykorzystany może dać nam nową jakość, o której wspominałem we wstępie. Czy się przeliczyłem? Trochę, ale może zbyt wiele oczekiwałem od tej młodziutkiej marki. Tak czy inaczej moje B2R na pewno nie będą łapały kurzu w szafce na buty, a ja z zainteresowanie będę dalej obserwował rozwój tej firmy, która na jesień zapowiedziała premierę modelu trailowego.
Reklamy