Jak spotkałem Urodzonych Biegaczy

Cofnijmy się w czasie o parę lat. Biegać zacząłem kilka miesięcy wcześniej. Nie czytam portali biegowych, niewiele wiem o jakichś imprezach, a wychodząc z domu w szortach i tenisówkach czuję się jak jakiś odmieniec bo w okolicy nie spotykam żadnych innych biegaczy. Tak sobie truchtam i nie zastanawiam się zbytnio nad techniką, dystansem czy tempem. Po prostu czysta radość biegania. Jest zimowy wieczór i idę razem z dziewczyną do kina, ale najpierw wpadamy jeszcze do księgarni. Trzymając już w ręku dwie książki Ursuli LeGuin, kartkuję 1Q84 Murakamiego, której i tak nie kupię bo jest za droga, ale nagle w oko wpada mi napisany prostą czcionką tytuł – „Urodzeni biegacze”. Porzucam Murakamiego i otwieram książkę, która (o czym wtedy nie miałem pojęcia) jest wielkim hitem za Oceanem.

Tarahumara, bieganie naturalne, ultra… Co to za pierdoły? Aha, pierdoły, ale łykam już kolejne rozdziały niczym czerwone pigułki Morfeusza. Czuję się jak Alicja w Krainie Czarów. Nie do końca rozumiem, o czym McDougall pisze, ale wszystko mi się to podoba. Ja też tak chcę!McDougall zaczyna od swoich ciężkich prób powrotu do biegania, które naznaczone są licznymi kontuzjami, bólem i są praktycznie pozbawione radości. Brzmi znajomo? Los rzuca go jednak nagle do Meksyku,  gdzie poznaje tajemnicze plemię Tarahumara, które ma skrywać tajemnicę biegania. Tajemnicę, którą wszyscy dzisiaj znamy jako „bieganie naturalne”.

Tarahumara na porządku dziennym pokonują dystanse, które większość z nas przyprawią o zawrót głowy, a co jakiś czasu organizują zawody na 100, a nawet 200km. Nie to jednak jest najbardziej niesamowite. Najbardziej zaskakujące jest ich obuwie, bo Tarahumara biegają w sandałach własnej roboty. Sandały, kosmiczne dystanse w trudnym terenie, praktycznie brak kontuzji – wszystko to dało McDougallowi do myślenia i zaczął analizować sytuację, dochodząc do wniosków, które dzisiaj nie są już dla nikogo zaskoczeniem.

Okazuje się, że współczesne buty biegowe, zwane złośliwie „żelazkami”, to zło w czystej postaci, które skłania nas do popełnienia grzechu lądowania na pięcie. Tak można w baaardzo wielkim skrócie przedstawić wnioski do jakich doszedł McDougall. Silniejsza od wszystkich argumentów logicznych i badań naukowych jest chyba jednak wizja bosonogiego biegacza żyjącego w zgodzie z naturą. Biegacza, którym ja też przecież mogę się stać.

Ja też tak chcę! No tak chcę, ale… Mijają jakieś dwa lata, a ja śmigam dalej w Kalenji Ekiden 50 i to ciągle tych samych, więc są już całkiem minimalistyczne. Dwa lata zajęło mi podjęcie decyzji o tym, żeby w końcu spróbować biegania naturalnego. Zero spontaniczności, ale chyba wiele osób po przeczytania tej książki nie wyrzuca od razu butów do kosza. „Urodzeni biegacze” to wartościowa lektura przede wszystkim dlatego, że skłania do zastanowienia nad sposobem w jaki biegamy i nawet jeżeli zostaniesz przy swoich „żelazkach” to może zaczniesz wykonywać jakieś ćwiczenia i pracować nad swoją techniką.

Innym fajnym aspektem książki McDougalla jest możliwość spotkania z biegaczami, których znamy tylko z Internetu, jak np. Scott Jurek czy Barefoot Ted McDonald. Dla mnie, jako zagorzałego sandalarza, szczególnie interesująca była postać bosonogiego Teda, założyciela Luna Sandals. Ciekawie było prześledzić jego drogę dochodzenia do huaraches i obserwować perypetie z tym związane.

I w ten oto sposób recenzja książki przerodziła się w krótką historię mojego biegania. Ale co można napisać, o książce, która dla wielu stała się czymś w rodzaju Biblii? Dla mnie nie jest ona Biblią, a im dłużej „biegam naturalnie” tym bardziej zmienia się perspektywa z jakiej na nią patrzę. Była to za to dla mnie z pewnością lektura przełomowa, która odmieniła moje bieganie. Chociaż zajęło to trochę czasu.

Urodzeni biegacze. Tajemnicze plemię Tarahumara, bieganie naturalne i wyścig, jakiego świat nie widział. Christopher McDougall, Łódź 2010, Wydawnictwo Galaktyka

Advertisements

One thought on “Jak spotkałem Urodzonych Biegaczy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s