Pan Wieczna Szczęśliwość w Krainie Biegaczy

Któż z nas nie patrzy z podziwem na smukłe sylwetki afrykańskich biegaczy, których spotkać można już nawet na niedużych imprezach, gdzie bez większego wysiłku można wygrać z mzungu amatorami i zgarnąć całą pulę nagród? Któż z nas nie patrzy z zazdrością na lekkość i gibkość z jaką się poruszają?Widzisz ich i myślisz: tak, oni zostali stworzeni do biegania, oni biegają naturalnie. I to zarówno ci, którzy wygrywają maratony w Bostonie, Londynie czy Nowym Jorku jak i zwycięzcy o wiele mniejszych zawodów w miejscowościach, których nazwy pewnie mało kto potrafi wypowiedzieć. Jak oni to robią?

Jak oni to robią? Takie właśnie pytanie zadał sobie pewnego dnia Adharanand Finn, którego w kontekście biegania można opisać jako bardzo dobrego amatora. Jak oni to robią i czy ja też mogę tak biegać? Odpowiedź na to pytanie można poznać tylko w jednym miejscu na świecie – w Kenii, w Iten-mieście biegaczy. Tylko tam można odkryć tajemnicę afrykańskich biegaczy długodystansowych. Oczywiście jeżeli za ich sukcesami kryje się jakakolwiek tajemnica.

Tak oto Finn wraz z całą swoją rodziną znajduje się nagle Iten, które według zachodnich standarów przypomina bardziej slumsy niż miasto, a jednak jest mekką biegania długodystansowego. Miastem, gdzie jak się szacuje, pośród czterech tysięcy mieszkańców aż tysiąć to biegacze.

Opowieść Finna możemy podzielić na dwa wzajemnie przeplatające się wątki. Pierwszy z nich to relacja osobistej biegowej przemiany autora, opis jego wchodzenia w bieganie minimalistyczne oraz postępów, których dokonał w Kenii. Drugi wątek, według mnie o wiele ciekawszy, to przybierający formę reportażu opis świata kenijskich biegaczy, który dla wielu może być bardzo zaskakujący.

Przejście Finna na bieganie minimalistyczne to oczwyiście również ciekawa historia, ale tak naprawdę nie różni się zbytnio od setek podobnych doświadczeń, które możemy znaleźć na blogach, portalach i w gazetach poświęconych bieganiu. Z drugiej strony, przyznać należy, że w tym przypadku tzw. okres przejściowy przedstawiony jest bardzo rzetelnie i realistycznie oraz bez dopisywania wybujałej otoczki ideologicznej. Finn kładzie nacisk na to, iż przestawienie się na bieganie minimalistyczne, czy też naturalne jeżeli ktoś woli to określenie, jest procesem długotrwałym, a zmiana techniki biegu wymaga cierpliwości oraz zachowania ostrożności.

Być może zbyt dużo naczytałem się już tekstów o wchodzeniu w minimalizm, ale i tak opisy realiów, w jakich żyją i trenują Kenijczycy były dla mnie o wiele bardziej interesujące. Jest to według mnie temat, który ma ogromny potencjał i bardzo chciałbym przeczytać książkę w całości poświęconą temu zagadnieniu.

„Dogonić Kenijczyków” daje nam wgląd w świat najlepszych biegaczy świata. Co myślisz, kiedy widzisz Kenijczyka przerywającego taśmę na mecie jakiegoś wielkiego maratonu? Jak wyobrażasz sobie jego albo jej życie? Oczami wyobraźni widzisz go w eleganckim apartamentowcu, wysyłającego czeki do rodziny w Afryce, czy może w zagraconej lepiance? Myślisz, że trenuje w najnowocześniejszych ośrodkach treningowych Nike albo Adidasa, czy może na kenijskich bezdrożach w używanych butach kupionych na targu? Czy zwycięzca maratonu londyńskiego jest obskakiwany przez obsługę luksusowego ośrodka czy sam czyści prymitywną toaletę „bo tak się przyzwyczaił”? Skoro zadaję te pytania to możecie się domyślać jakie są odpowiedzi.

Wróćmy jednak do TAJEMNICY. Czy Finn odkrył tajemnicę kenijskich biegaczy? Czy poznał magiczną formułę, dzięki której stanie się lepszym biegaczem? Jak możecie się domyślać – nie. Naiwnością było by twierdzenie, że za sukcesami kenijskich biegaczy kryje się jakiś sekret, jakaś prosta, a co najważniejsze powtarzalna metoda, którą można by „sprzedać”. Finnowi udało się za to nazwać kilka czynników, które niewątpliwie przyczyniają się do tego sukcesu. Nie chcę Wam psuć lektury dlatego nie zamierzam zbytnio się nad nimi teraz pastwić, a podzielę się tylko paroma refleksjami.

Przede wszystkich, dla kenijskich dzieci bieganie jest czynnością całkowicie naturalną tak jak dla nas jazda autobusem czy samochodem. Dzieci od samego początku biegają do szkoły. Nie ważne nawet dlaczego to robią, ale biegają do szkoły i biegiem wracają do domu, co oznacza, że praktycznie codziennie pokonują kilka/kilkanaście kilometrów. Boso. Robią to bez namysłu, bez zastanawiania się. Przez kilkanaście pierwszych lat swojego życia pokonują tysiące kilometrów boso, więc kiedy później chcą przejść na zawodowstwo mają już zbudowaną niesamowitą bazę, na której może wykiełkować mistrz. My, amatorzy z zachodniego świata, poświęcamy zimę na zbudowanie bazy, a wyobraźcie sobie, że kenijskie dzieci nieświadomie poświęcają temu całe dzieciństwo.

Ważny również jest fakt, że dzieci w Kenii biegają boso. Jak zauważył Brat Colm – misjonarz, ojciec biegania w Iten – na zachodzie bardzo wcześnie zakłada się dzieciom buty i tym samym odcina od ziemi. A może Ziemi? Dlaczego i czemu to ma służyć? Kenijskie dzieci uczą się kontaktu z ziemią, uczą się poruszać lekko, ostrożnie i zwinnie. Mówiąc inaczej, mają świetną technikę.

Druga sprawa to kilka ściśle się ze sobą łączących aspektów, a żeby je zrozumieć powinniśmy zdefiniować, co rozumiemy pod pojęciem „biegacz”. Dla nas biegacz to oczywiście ktoś kto uprawia bieganie, ale przy okazji zajmuje się jeszcze dziesiątkami innych spraw. W przypadku nas, amatorów, to oczywiste, że staramy się wcisnąć godzinkę biegania gdzieś między pracę, zakupy, wizytę u fryzjera i urodziny brata, ale wydaje mi się, że nawet zawodowcy, biali zawodowcy, nie są w stanie utrzymać czystego umysłu, swoistego komfortu psychicznego i w 100% skupić się na bieganiu. Trzeba przecież martwić się o życie, o przeżycie. W Kenii biegacz to świętość. Jeżeli ktoś wybiera karierę biegacza to cała rodzina łoży na jego utrzymanie z nadzieją, że kiedyś ktoś wyśle go na zawody do Europy albo do Stanów. Kenijski biegacz jest utrzymankiem swojej rodziny, ale dzięki temu całą swoją uwagę może poświęcić bieganiu – treningom i odpoczynkowi, bo kiedy nie trenuje nie myśli o wywiadach, reklamach ani innych sposobach na zarobienie dodatkowego grosza. Kenijski biegacz kiedy nie trenuje siedzi na plastikowym krzesełku i bezmyślnie wpatruje się w niebo albo po prostu śpi. Odpoczywa. A potem znowu trenuje. I odpoczywa.

Pytanie brzmi, czy jest tak naprawdę czego zazdrościć Kenijczykom? Dla nich bieganie to jedyny sposób na wyrwanie się z biedy, bo to właśnie z tych najbiedniejszych środowisk wywodzą się najlepsi zawodnicy. Dla nich bieganie to jedyna nadzieja na lepszą przyszłość. Kluczowe jest tutaj słowo JEDYNA. Bieganie to jedyna szansa.

Wbrew pozorom, my – ludzi zachodu, zachowujemy się bardzo podobnie, tylko że do wyboru mamy o wiele więcej opcji. Możesz być lekarzem, możesz być nauczycielem, możesz być inżynierem… Możesz być kim chcesz i osiągnąć sukces. W Kenii bieganie to jedyna droga do sukcesu. Wyobraź sobie dziecko w Polsce, które od początku przejawia talent do języków. Dobrze się uczy, chętnie spędza sporo czasu nad angielskim, chodzi na dodatkowe lekcje, później kontynuuje edukację w tym kierunku. Kończy studia filologiczne i zostaje tłumaczem albo zakłada szkołę językową. Odnosi sukces. Nie jest to sukces na skalę światową, ale sukces, satysfakcja, poczucie spełnienia być może porównywalne do tego co czuje przeciętny kenijski biegacz. Tylko że w Polsce wybrał on jedną z setek możliwości, a w Kenii można tylko biec.

Nie zawsze tak było, ale pewnego dnia pojawił się Ktoś i pokazał Kenijczykom, że potrafią coś niesamowitego, coś co pozwoli osiągnąć im sukces. Ta jedna rzecz, w której są lepsi od reszty świata. Według mnie to właśnie jest sekret kenijskich biegów długodystansowych – fakt, że jest to ich jedyna droga do sukcesu.

„Dogonić Kenijczyków. Sekrety Najszybszych Ludzi Na Świecie”, Adharanand Finn, Wydawnictwo Galaktyka, Łódź 2013

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s