Sensori Venture, czyli co nowego u Xero Shoes

Pogłoski o nowym modelu Xero Shoes krążyły już od dawna, ale ciężko było dowiedzieć się czegoś konkretnego. Tutaj jakieś zdjęcie, tam jakaś wzmianka i to tyle. Aż do zeszłego tygodnia, kiedy to pierwsze pary zaczęły opuszczać magazyny Xero Shoes i trafiać na stopy biegaczy. Rozpoczęło się prawdziwe szaleństwo i walka o nowy model Sensori Venture.

Dzięki uprzejmości ekipy Stevena Sashena jedna para trafiła również do mnie! To właśnie od Xero Shoes (które wtedy nazywały się jeszcze Invisible Shoes) zaczęła się moja przygoda z bieganiem naturalnym i z huarache, dlatego tym bardziej cieszę się, że będę mógł je opisać jako jeden z pierwszych. Ale do rzeczy!

Huarache w nowoczesnym wydaniu

Rynek sandałów biegowych w ostatnich latach bardzo napuchł, a producenci prześcigają się we wprowadzaniu nowych rozwiązań do genialnie prostego projektu huarache. Xero Shoes jednak przez cały ten czas pozostawało wierne swojemu oryginalnemu, ultraminimalistycznemu projektowi, na który składała się 4 lub 6mm podeszwa oraz sznurek. Przecież nic więcej tak na prawdę nie jest potrzebne do zrobienia prawdziwych huarache.

Oryginalny projekt huarache ma jednak pewne wady, które Sensori Venture stara się wyeliminować, zachowując jednak ich utlraminimalistyczny charakter. Kiedy siedzę teraz i patrzę na parę moich starych Invisible Shoes Connect oraz na świeżutkie Sensori Venture, widzę i rozumiem o co w tym wszystkim biega. Sensori Venture to ten sam duch, ale zamknięty w nowoczesnej formie. Oryginalne Xero Shoes były prymitywne. Sensori są tak samo surowe, ale unowocześnione.

Co nowego

Przede wszystkim koniec z wycinankami. Sensori Venture to model „ready-to-go” – wybieramy odpowiedni rozmiar i kiedy sandały do nas dotrą nie musimy już ich w żaden sposób obrabiać. Fajnie, bo nie trzeba się bawić nożyczkami, a poza tym podeszwa zachowuje swój ładny kształt.

Idziemy dalej. W palce nie uwiera nas już supełek, który został zastąpiony gumową zaślepką. Oh yeah! Ten supełek to nie był koszmar, ale fajnie, że go nie ma 😉 Co więcej, między palcami nie mamy już sznurka, który mógł poobcierać co wrażliwsze stopy, tylko gumowy element. Rozwiązanie to ma dwa plusy. Po pierwsze, jest wygodniejsze. Po drugie, trwalsze.

Druga sprawa, chyba najbardziej widoczna, to kolorowy gumowy element w okolicach pięty. Czemu ma służyć to dziwactwo? Dzięki niemu pięta nie zsuwa się z podeszwy, np. na podbiegach, a przy okazji nic nie wpada nam pod stopy. Założenie słuszne, chociaż trochę dziwnie wygląda. Ot taki „zapiętek” w sandałach 😉

I na koniec sprawa najistotniejsze, czyli nowy system wiązania. Wiązanie tradycyjnych huarache ma swój urok, ale nie oszukujmy się, jest uciążliwe. W Sensori Venture udało się rozwiązać ten problem, jednocześnie nie pozbywając się oryginalnych sznurków. Nowy system składa się z dwóch podwójnych sznurków, które są już odpowiednio zainstalowane i które można łatwo regulować. Jeden sznurek poprowadzony jest od gumowej wypustki spomiędzy palców, a drugi jest do niego przywiązanych. Oba przechodzą przez dziurki boczne, wymijają się za piętą i przechodzą przez małe plastikowe klamry. Brzmi to skomplikowanie, ale jest bardzo proste i możemy sznurki bez problemu zaciągać albo luzować. Dodatkowo z tyłu znajduje się gumowa nakładka, dzięki czemu sznurki nas nie obcierają i się nie plączą. Co najważniejsze, wiązanie jest stabilne – dobrze trzyma stopę i nie luzuje się w czasie biegu.

Jeszcze trochę estetyki. Do wyboru mamy cztery opcje kolorystyczne: czarne, niebieskie, zielone i różowe. Podeszwa  zawsze pozostaje czarna, a wybrać możemy kolor sznurówek oraz „zapiętka”. Czarne oraz niebieskie sznurówki posiadają dodatkowo elementy odblaskowe.

Po staremu

Niewiele zmieniło się jeżeli chodzi o podeszwę. Ma ona 5,5mm grubości, jest bardzo elastyczna i pozbawiona wszelkiego wsparcia. Pod spodem mamy ten sam „strzałkowy” bieżnik”, a z wierzchu przyjemną antypoślizgową teksturę. Dziurki boczne znajdują się na takich samych co zawsze uszkach-wypustkach, dzięki czemu nie mają kontaktu z podłożem i się nie ścierają.

Wrażenia po pierwszych kilometrach

Wyszedłem pobiegać spodziewając się nie wiadomo jakich doznań, rewolucji, ale na szczęście to te same stare dobre Xero Shoes. Wszystkie te ulepszenia niewątpliwie poprawiają komfort, ale nie wpływają bezpośrednio na sam bieg. Mówiąc inaczej, to co najlepsze, co stanowi esencję Xero Shoes, pozostało niezmienione.Mamy tutaj minimalizm w czystej postaci. Jedyne co zapewniają nam Sensori Venture to minimalna ochrona dla stóp. Cienka i bardzo elastyczna podeszwa nie wybacza słabej techniki. Jest to dosłownie bieganie „boso plus”.

Jak już pisałem, nowy system wiązania jest bardzo wygodny i stabilny. W ciągu paru minut możemy łatwo dopasować napięcie sznurków, a gumowe elementy między palcami i w okolicach ścięgna Achillesa zmniejszają ryzyko obtarć.

Trochę mieszane uczucia mam jeżeli chodzi o „zapiętek” (w cudzysłowiu bo oczywiście do klasycznego zapiętka mu daleko). Co prawda pięta trzyma się lepiej i nie ma możliwości zsunięcia się z podeszwy, ale „zapiętek” swoje waży. Trzymając je w ręką, czuję, że pięta jest obciążona. W czasie biegu jest to niewyczuwalne, ale całościowo waga sandałów trochę wzrosła. Oczywiście Sensori Venture to dalej waga piórkowa, ale już nie aż tak bardzo jak oryginalne modele. Poza tym, nie jestem pewien czy ten element jest konieczny, ponieważ wiązanie samo w sobie dosyć dobrze trzyma stopę. Nie wiem, czy twórcy Sensori Venture nie chcieli „na siłę” dodać jakiegoś elementu rewolucyjnego, czegoś zupełnie nowego, nieznanego z innych sandałów. Hmmm… Za wcześnie żeby wydawać osądy. Pobiegamy, zobaczymy.

Podsumowanie

Sensori Venture to bez wątpienia sandały biegowe, obok których nie da się przej… przebiec obojętnie. Bieganie naturalne w czystej postaci i w nowoczesnym wydaniu.

Xero Shoes zachowało też jeszcze jedną swoją charakterystyczną cechę, jaką jest rozsądna cena. Standardowo para Sensori Venture kosztuje 39,99$ (około 120zł), jednak do końca października można kupić je o 20% taniej, czyli za 31,99$ (niecałe 100zł). To niewiele za sandały, których nie musimy już przycinać, dziurawić, ani nawet wiązać. Pod względem ceny Xero Shoes są całkowicie bezkonkurencyjne. Plus gwarancja na podeszwę na 5000 mil (ponad 8000 km)! Więcej szczegółów na oficjalnej stronie Xero Shoes.Dobra, na teraz to tyle. Idę biegać. Bieżące informacje zawsze na Facebooku, a pełna recenzja za… kilkaset kilometrów. Tymczasem jeszcze kilka zdjęć 😉

Reklamy

2 thoughts on “Sensori Venture, czyli co nowego u Xero Shoes

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s