Strefa medalowa

Są dzisiaj jeszcze imprezy bez medali? Jasne, że są… ale wybralibyście się na takie zawody, gdzie jedyną nagrodą jest satysfakcja?

Dzisiaj medal to już praktycznie standard. Na każdym dystansie, bez względu na czas czy miejsce. Wiele już na ten temat powiedziano. Dla jednych to konieczność i podstawa udanej imprezy, dla innych bzdura i totalny obciach. No bo w zasadzie czym tu się chwalić?

A może jednak jest się czym chwalić? Co robicie ze swoimi biegowymi trofeami? Z dumą wieszacie na honorowym miejscu w pokoju gościnnym czy wrzucacie w szufladową otchłań zapomnienia? Jeżeli wieszacie na ścianie i demonstrujecie wszystkim odwiedzającym wasze, rzecz jasna skromne, cztery progi przywołując wynik z dokładnością do dziesiątej części sekundy, miejsce w generalce oraz w kategorii, to muszę Was uświadomić, że prawdopodobnie jesteście wielkimi nudziarzami. Jeżeli medale lądują w szufladzie, później w pudle, a później na strychu albo w piwnicy to jaki w ogóle jest ich sens?

Może lepiej byłoby wydać tą kasę, którą organizatorzy przeznaczają na medale na lepsze oznaczenie trasy albo pomiar czasu? Pamiętam zeszłoroczny darmowy „Bieg bez granic” w Raciborzu – byle jaka bo byle jaka, ale koszulka, żeby każdy był zadowolony, a na mecie medal… szkoda tylko, że nie udało się zmierzyć czasu większości zawodników…

Moglibyśmy oczywiście umówić się, że medale dostaje pierwsza trójka, piątka… no dobra, niech będzie nawet pierwsza dziesiątka i wtedy medal miałby jakieś znaczenia, ale jednocześnie zdecydowana większość z nas wracałaby z biegów z pustymi rękoma. Oznaczałoby to jednak nie tylko, że nie wygraliśmy, ale że wręcz przegraliśmy, a nikt przecież nie lubi przegrywać!

Medal na mecie zaspokaja naszą potrzebę bycia pogłaskanym po główce i poklepanym po plecach. Każdy chce mieć poczucie, że dokonał czegoś niesamowitego, każdy chce być pochwalony i doceniony. Każdy chce być wyjątkowy, a medal w jakiś magiczny sposób pozwala poczuć się wyjątkowo pośród setek, tysięcy biegaczy, którzy przed chwilą zrobili dokładnie to samo co my.

Co ja robię z medalami? Wiszą w moim biurze… ale w takim miejscu, że tylko ja je widzę. Bo nie ma się czym chwalić. Te medale mają znaczenie tylko dla mnie i tylko wobec mnie mają jakąś moc. Mogą inspirować, mogą motywować, mogą poprawiać humor, ale tylko mnie i dlatego nikomu się z nimi nie narzucam.

Czy udany bieg potrzebuje medalu? Nie. Medal to fajna pamiątka, ale bez mrugnięcia okiem zapisuję się na biegi bez medalu. Równie dobra pamiątka to numer startowy, który przywołuje tyle samo wspomnień. Bo medal to nie nagroda tylko właśnie pamiątka, przywoływacz wspomnień.

W bieganiu najważniejsza powinna być radość, biegajmy więc dla przyjemności, dla zdrowia, dla wspomnień z zawodów, a nie dla kawałka nic niewartego metalu.

Reklamy

One thought on “Strefa medalowa

  1. Co prawda to prawda. Z tymi medalami to gruba przesada obecnie na biegach. Lądują do szuflady, puchary upchnięte gdzieś w kącie szafy czy na szafie, tak by nie było widać. Ostatnio biegłem w biegu mikołajkowym, gdzie trofeum było tylko za 1msc 🙂 bo po co komu ta kupa złomu za miejsce nawet na podium. O wiele więcej radości daje samo stanięcie na tym podium niż te żelastwo które wręczają.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s