Vibram Five Fingers Spyridon LS

czyli co pięć palców to nie jeden

Jakiś czas temu opublikowałem tekst, w którym rozważałem czy lepszy jest jeden palec, dwa, a może pięć. Chodzi mi tutaj oczywiście o konstrukcję cholewki i o to, która z nich jest najlepsza z perspektywy biegania naturalnego. Ostatecznie doszedłem do wniosku, że konstrukcja dwupalczasta, taka jak na przykład w ZEMgear, jest najbardziej zbliżona do biegania boso. Pozwala ona lepiej zaznaczyć pracę dużego palca, a jednocześnie nie mamy uczucia nienaturalnego oddzielenia od siebie pozostałych czterech palców. Trochę krytycznie podchodziłem do „pięciu palców”, ale niekiedy warto spróbować czegoś nowego bo można się miło zaskoczyć.

Vibram Five Fingers Spyridon LS to pięciopalczasty model przeznaczony do biegania w terenie, a jego nazwa nawiązuje do Spyridona Luisa – greckiego biegacza, zwycięzcy maratonu na pierwszych nowożytnych Igrzyskach Olimpijskich. Dla mnie Spyridon to pierwsze zetknięcie z popularnymi pięciopalczatkami, które pośród biegaczy minimalistów urosły już do miana kultowych, więc tym bardziej byłem rad mogąc w końcu sam je przetestować.

Pierwszy kontakt

Kiedy kurier przyniósł mi w końcu 5palców nie posiadałem się z radości! Czułem się, jakbym wszedł w posiadanie jakiegoś magicznego artefaktu, który doda mi skrzydeł. A tak na poważnie, to kompletnie nie wiedziałem czego się spodziewać. Z jednej strony, czytałem niezliczoną ilość hurraoptymistycznych opinii na temat FiveFingersów, ale z drugiej ciągle jednak nie do końca byłem do nich przekonany.

Dobra, w końcu otworzyłem pudełko i moim oczom ukazały się szaro-brązowe Spyridony. Zazwyczaj nie piszę o takich głupotach jak kolor bo każdy przecież widzi co i jak, ale kolorystyka Spyridonów jest naprawdę fajna – ciekawa, ale jednocześnie stonowana – szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę ich trailowe przeznaczenie. Cholewka w przedniej części, nad palcami ma długie białe wstawki, które przypominają trochę kości. Ogólnie połączenie materiałów, kolorów i faktur daje moim zdaniem bardzo dobry efekt.

Na zdjęciach Spyrdiony mogą wydawać się trochę toporne, ale nie zawiodły mnie jeżeli chodzi o wagę i elastyczność. Jeden kapeć w standardowym rozmiarze 44 waży niecałe 200 gram. Pomimo typowo trailowej podeszwy pięciopalczatki bez najmniejszego problemu przechodzą wszelkie testy kaloryferowe, dają się wyginać i wykręcać we wszystkich kierunkach, co oznacza, że w czasie biegu są bardzo wymagające i nie są skłonne wybaczyć nam zbyt wiele niedociągnięć technicznych.

Skoro jesteśmy już przy kwestiach technicznych to rzućmy okiem na podeszwę. Agresywny bieżnik przypominający trochę oponę roweru górskiego nie pozostawia wątpliwości co do jego przeznaczenia. Sama vibramowa podeszwa ma grubość 3,5mm a „footbed” to dodatkowe 3mm, czyli minimalizm w czystej postaci. Spyridony to terenówki, ale musimy mieć świadomość, że bieganie w 6,5mm laczkach to nie lada wyzwanie. Co prawda w podeszwę wmontowany jest tzw. „rock plate”, czyli twarda płytka, która ma chronić naszą stopę, a w szczególności łuk stopy przed urazami, ale mimo to bieganie w takich zwiewnych kapciach wymaga wprawy.

Cholewka wykonana jest z kilku rodzajów materiału sztucznego. który zapewnia komfortowe użytkowanie oraz odpowiednią oddychalność. Wszystko wykonane jest bardzo starannie i solidnie oraz z myślą o jak najlepszym dopasowaniu. W końcu FiveFingers mają być jak druga skóra.

Spyridony nie mają tradycyjnych wiązanych sznurówek. Zastosowano w nich bardzo wygodny patent sznurówek, które zaciągane są specjalną „klamerką” z dodatkową blokadą, która zapobiega ich luzowaniu się w czasie biegu. Co więcej, na końcu sznurówek umieszczono rzep dzięki czemu podczas biegu nie podskakują ani nie musimy się obawiać, że o coś się zaplączą.

Przymiarka

FiveFingersy to konstrukcja bardzo specyficzna, która może przysparzać niemałych problemów jeżeli chodzi o dobór odpowiedniego rozmiarów. Pięciopalczatki powinny być idealnie dopasowane, przylegać niczym rękawiczki… jak druga skóra. VFF nie mogą być za duże bo stopa będzie w środku się przesuwała i cała ich idea straci sens. Z drugiej strony nikt przecież nie chce mieć pogniecionych palców w zbyt ciasnych papciach, dlatego właśnie wybór rozmiaru przez Internetu może przyprawić o ból głowy. Zmierzyłem dokładnie stopy, przestudiowałem tabelę rozmiarów, wymieniłem kilka maili z chłopakami z 5palców i jakoś się udało! Spyridony rzeczywiście pasują jak ulał!

Pierwsza przymiarka nie należała jednak ani do łatwych ani do przyjemnych. Męczyłem się chyba z 15 minut próbując wcisnąć swoje stopy, a w szczególności palce, do środka. Pomimo idealnie dobranego rozmiaru ciężko było mi na początku wcelować wszystkimi palcami do odpowiednich komór, ale kiedy już trochę je rozchodziłem i nabrałem wprawy nie ma z tym większych problemów. Zdecydowanie warto poświęcić czas na dobranie rozmiaru, żeby móc w pełni wykorzystać potencjał VFF.

W biegu

Tak jak pisałem, miałem pewne wątpliwości co do pięciopalczatek, ale teraz mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że zakochałem się w nich od pierwszego biegu. Dla mnie największą ich zaletą jest idealne dopasowanie, które daje mi poczucie stabilność, bezpieczeństwa i pełnej kontroli nad biegiem. Biegając w sandałach w trudnym terenie niekiedy nie wiem, co za chwilę się stanie – czy stopa się trochę przesunie albo zjedzie, a w VFF takiego problemu nie ma. Spyridony rzeczywiście przylegają do stopy jak druga skóra. Wiązanie sprawdza się doskonale i idealnie trzyma stopę. Co ważne, cholewka okala stopę na tyle szczelnie, że żadne „śmieci” nie dostają się do środka, co mogłoby potencjalnie stanowić duży problem.

Wnętrze jest bardzo „przytulne” i zachęcające nawet bez skarpetek. Nigdzie nic nie obciera ani nie uciska. Wszystkie materiały są miękkie i przyjemne w dotyku, a nigdzie nie ma żadnych usztywnień, które mogłyby być potencjalnie problematyczne.

Właśnie, w skarpetkach czy bez? Oto jest pytanie! W Spyridonach możemy komfortowo biegać bez skarpetek, co zresztą sam często czynię. Są jednak sytuacje, w których skarpetka jest według mnie wskazana. Skarpetka to dodatkowa warstwa, która niweluje tarcie skóry o materiał cholewki, kiedy więc wiem, że w czasie biegu prawdopodobnie przemoczę cholewkę decyduję się na tą dodatkową warstwę, dzięki czemu unikam obtarć. Wbrew pozorom również podczas gorących dni, kiedy stopa mocno się poci (chociaż to oczywiście kwestia indywidualna), skarpetka stanowić będzie dodatkową warstwę oddzielającą wrażliwą wilgotną skórę od cholewki.

Jak Spyridony sprawują się w czasie biegu? Wyśmienicie! Przez ostatnie kilka miesięcy miałem okazję solidnie przetestować je w różnych warunkach i nigdy mnie nie zawiodły. Podbiegi, kamienie, błoto, korzenie, śnieg… nic nie jest im straszne. Agresywny bieżnik zapewnia bardzo dobrą przyczepność, ale moim zdaniem poczucie stabilności wynika w głównej mierze z czysto minimalistycznego charakteru pięciopalczatek połączonego z idealnym dopasowanie. Kiedy biegnę szybko błotnistą, śliską ścieżką czuję co mam pod stopami i mogę odpowiednio reagować. Wiem, że buty nie zaskoczą mnie żadnym dziwnym manewrem tylko posłuchają posłusznie moich nóg. To ja mam tutaj kontrolę.

To właśnie z tych powodów najchętniej sięgam po Spyridony na starty w zawodach. Poczucie komfortu i kontroli przekłada się po prostu na szybki bieg. Jeżeli w jakichś butach czujesz się dobrze to chce ci się w nich biec szybko. W tym roku startowałem w nich już cztery razy – w Pszowskiej Dwunastce, Potwornym Biegu Zimowym, Wodzisławskim Biegu Twardziela oraz Raciborski Biegu Twardziela – i chociaż biegi te nie należały do najłatwiejszych to FiveFingersy nigdy mnie nie zawiodły i pozwoliły wycisnąć wszystko z moich nóg.

Czucie podłoża w Spyridonach jest dobre, ale nie ekstremalne, tzn. nie czuję z bolesną precyzją każdego nadepniętego kamyczka, a szyszki nie odciskają na moich stopach fantazyjnych wzorków. Biegając w terenie oczekujemy kompromisu pomiędzy minimalizmem i dobrym czuciem podłoża a ochroną. Spyridony wyczuły ten kompromis bardzo dobrze, a wmontowana w podeszwę płytka (rock plate) zapewnia jeszcze dodatkową ochronę wrażliwego łuku stopy.

Czy w terenowych Spyridonach można biegać po asfalcie? Tak, bieg po twardej nawierzchni nie stanowi żadnego problemu ani nie odejmuje nic z komfortu. Jeżeli jednak planujemy biegać głównie po asfalcie to lepiej zdecydować się na model przeznaczony typowo na takie nawierzchnie, np. Bikila.

Miałem również spore obawy co do trwałości Spyridonów bo nikt przecież nie chce, żeby wydatek rzędu sześciu stów dokonał żywota już po paru miesiącach. Nie mogę mieć jednak żadnych zastrzeżeń co do żywotności moich pięciopalczastych paputów 😀 Nie obchodziłem się z nimi zbyt delikatnie. Taplałem je w błocie, nie czyściłem przez wiele tygodni licząc na to, że brud sam się wykruszy. Ścierałem o ostre kamienie, obcierałem o krzaczory i tym podobne sprawy. Cholewka wygląda jak nówka, a bałem się, że zacznie się szybko przecierać. Bieżnik również wykazuje się wysoką odpornością i dopiero teraz, po przebiegnięciu kilkuset kilometrów, zaczyna się delikatnie przecierać, ale da jeszcze radę długo pobiegać.

5… 2… 1… ?

Recenzję rozpocząłem od przywołania moich rozważań na temat budowy cholewki i tego ilu palczaste rozwiązanie jest najbardziej optymalne z punktu widzenia biegania naturalnego. Czy po doświadczeniach z Five Fingersami zmieniłem zdanie? Tylko częściowo. Dzisiaj nie skreślam już pięciopalczatek jako nienaturalnie rozdzielających cztery mniejsze palce. Dla wielu osób, szczególnie na początku, może być to dziwne i być może nawet trochę nieprzyjemne uczucie, ale według mnie na pewno nie wpływa ono negatywnie na bieganie, a może dawać szansę stopom na bardziej naturalną pracę. Po doświadczeniach różnymi butami i wyrobami buto-podobnymi utwierdzam się w przekonaniu, że to nie ilość palców, a elastyczność i swoboda konstrukcji mają kluczowe znaczenie.

Born2Run pomimo tego, że dwupalczaste to zbudowane są na sztywnej platformie, która nie pozwala wystarczająco odczuć tego rozwiązania. Merrell Vapor Glove czy Sockwa mają jednolitą cholewkę ale pozostawiają palcom sporo miejsca, a podeszwa jest bardzo elastyczna, więc stopy nie są w żadnym kierunku skrępowane. Jak więc widać, możemy mieć swoje osobiste preferencje, ale to nie ilość palców powinna mieć kluczowe znaczenie przy doborze butów do biegania naturalnego.

Dla kogo i do czego

Vibram Five Fingers Spyridon LS to dobry wybór dla biegaczy, którzy są zdecydowani na bieganie minimalistyczne w czystej postaci. Mogą posłużyć wprawionym minimalistom jako obuwie do biegania w terenie, ale będą też dobre dla początkujących pod warunkiem, że będą pamiętać, aby dać sobie czas na adapatację. Spyridony są wymagające. Kropka. Ale dzięki temu można skutecznie pracować nad techniką.

Jeżeli jesteście wprawieni w bieganiu naturalnym to nie widzę ograniczeń dla Spyridonów jeżeli chodzi o dystans. Startowałem w nich na dystansach od 5 do 15 km, a na treningach zdarzało się pobiec dalej. W Spyridonach jedynym ograniczeniem będą dla Ciebie twoje możliwości 😉

Oczywiście polecam je zdecydowanie w teren i chociaż można w nich wygodnie biegać po asfalcie i chodnikach to nie z myślą o takich nawierzchniach zostały stworzone. Biegając dużo po ulicach możemy spodziewać się również, że podeszwa będzie szybciej się ścierała.

Z perspektywy biegania naturalnego zdecydowanie godne polecenia!

Plusy
  • świetne dopasowanie
  • bardzo dobra przyczepność
  • wygodne wiązanie
  • kompromis czucie podłoża-ochrona stopy
  • lekkość i elastyczność
  • wytrzymałość
Minusy
  • cena – uzasadniona czy nie, boli
  • problemy z dobraniem rozmiaru
  • niektórzy mogą czuć się źle z każdym palcem w osobnej komorze

Moje pierwsze wrażenia na temat Vibram Five Fingers Spyridon LS sprzed paru miesięcy znajdziecie TUTAJ!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s