5 palców przed sądem

Kilka dni temu biegowy światek obiegła informacja o pozwie sądowym przeciwko popularnym pięciopalczatkom (Vibram Five Fingers). Rzecz dzieje się rzecz jasna w USA, gdzie pewna pani poczuła się oszukana przez VFF, które obiecywało zmniejszenie ilości kontuzji oraz wzmocnienie mięśni stóp, ale nie miało żadnych naukowych badań na potwierdzenie swoich twierdzeń.

Co gorsza, VFF jakby przyznając się do winy, zgodziło się wypłacić do 94$ wszystkim, którzy kupili ich kapcie od marca 2009 roku. Wrogowie minimalizmu z szyderczym uśmieszkiem na twarzach zaczęli wróżyć rychły koniec biegania naturalnego, a minimalistyczna brać z trwogą przełknęła ślinę.

Winni…

Prawnicy Five Fingers doskonale zdają sobie sprawę z tego, że w bezpośrednim starciu są bez szans, tzn. są winni na całej linii i dlatego właśnie tak ochoczo zaproponowali wypłacenie w sumie 3,75 milinów $ „ofiarom” swojej działalności.

Czyli Five Fingers jest winne, ale czego? Nie chodzi o to, czy Five Fingersy zmniejszają ryzyko kontuzji. Nie chodzi o to, czy pięciopalczatki wzmacniają mięśnie stóp. Bieganie naturalne nikogo w ogóle w całej tej sprawie nie interesuje. Vibram Five Fingers jest winne podawaniu niepotwierdzonej żadnymi badaniami informacji.

Oczywiście możecie się spierać i twierdzić, że to jakiś absurd. Przecież my – biegacze naturalni, minimaliści – jesteśmy żywym dowodem na potwierdzenie tych haseł, ale problem w tym, że nie ma żadnych naukowych badań potwierdzających wpływ biegania boso lub w obuwiu minimalistycznym na nasz organizm. A z tej perspektywy to, co w swoich materiałach twierdziło VFF to w najlepszym wypadku lekkie niedopowiedzenie. I za to teraz musi zapłacić.

1170360_1443446565869251_1379039100_n

Nie traktujmy jednak Five Fingersów jako krwiożerczych kłamców i skazę na obliczu producentów obuwia biegowego. Nie oni pierwsi zaliczyli taką wpadkę. Skechers oraz Reebok mieli już podobne sprawy i w efekcie zapłacili odpowiednio po 40 i 25 milionów $. Zresztą, przyjrzyjcie się spotom reklamowym, nie tylko butów sportowych. A teraz zadajcie sobie pytanie czy są jakieś badania naukowe na potwierdzenie tych słów. Producenci zdają sobie doskonale sprawę z ryzyka jakie podejmują, ale są na nie gotowi bo 3,75, 25 czy nawet 40 milionów dolarów to niewiele w porównaniu z ich sprzedażą.

… ale kto ma rację?

Pozwolicie jednak, że spojrzę teraz na sprawę przez pryzmat rozsądku i na chwilę zapomnę o przepisach. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że to co twierdzi ta „oszukana” Pani to jakieś bzdety, ale nawet na polskich forach biegowych można przeczytać wypowiedzi osób, które chciałyby, aby buty minimalistyczne były lekiem na całe zło tego świata, a później rozczarowani mają żal do wszystkich o to, że bolą ich łydki.

Tłucze się przecież na okrągło, że zwiewne kapcie to jeszcze nie wszystko. Zdjęcie butów nie rozwiąże wszystkich biegowych problemów, ani nie wyeliminuje całkowicie kontuzji. Pozbycie się żelazkowatych buciorów to pierwszy krok do silniejszego i bardziej sprawnego organizmu, a silne i sprawne ciało jest mniej podatne na kontuzje. Ale o takie ciało zadbać musisz sam. Jeżeli dopada mnie kontuzja to dlatego, że przeginałem pałę albo się opieprzałem. Ignorowałem ból i zasuwałem dalej albo przeciwnie, nie chciało mi się ćwiczyć i wzmacniać. Tak czy inaczej, buty nie mają tutaj nic do rzeczy.

Owa Pani mogła poczuć się oszukana bo myślała, że  kupi sobie lekkie papucie i zacznie śmigać, ale cudów nie ma, przynajmniej nie takich. Pytanie więc, czy oszukują nas producenci i reklamy, czy może sami siebie oszukujemy?

Minimalizm na zakręcie?

Jeżeli spojrzymy na słupki sprzedaży i na obuwnicze nowości to nie ma wątpliwości co do tego, że bieganie naturalne złapało zadyszkę. Ale nie bójcie się, minimalizm się nie kończy.

Teraz producenci przerzucą pewnie więcej sił do działu butów maksi i w najbliższym czasie pojawi się trochę mniej nowych modeli minimalistycznych, ale z drugiej strony liczę na to, że będą one ciekawsze. Mam nadzieję, że producenci zaskoczą nas ciekawymi i innowacyjnymi rozwiązaniami oraz pojawi się więcej butów nie typowo minimalistycznych, ale nawiązujących do idei biegania naturalnego, jak np. Puma Mobium, Airia czy Karhu.

925511_638688746224686_1676871060_n

Zresztą, trzeba przyznać uczciwie, że minimalizm to mimo wszystko ciągle jeszcze tylko nisza na rynku i tak na prawdę nie jestem pewien czy kiedykolwiek się to zmieni. Sandały biegowe i rękawiczki na stopy to dla większości osób skrajność i ekstremizm, do którego nigdy się nie przekonają. Może dzięki temu jednak rynek obuwia minimalistycznego trochę bardziej się wyspecjalizuje.

Poza tym, trudno przecenić wpływ minimalizmu na cały rynek butów biegowych. Pojawiło się mnóstwo lekkich, nisko profilowanych modeli, jak np. Merrell Bare Access, Brooks Pure Connect czy „wyższe” modele Pumy Faas i to w tego typu butach tkwi moim zdaniem największy potencjał marketingowy, w butach umiarkowanie minimalistycznych.

A na koniec, na pokrzepienie, dodam tylko, że mnie badania naukowe specjalnie nie interesują. Nie zamierzam zbytnio nakręcać się badaniami tylko po to, żeby później dowiedzieć się, że ktoś komuś coś akurat przypadkiem zasponsorował. Wiele badań jest moim zdaniem niemiarodajnych, przeprowadzanych na zbyt małej grupie i w zbyt krótkim przedziale czasu. Dlatego ciągle i niezmiennie najważniejsze są dla mnie… moje własne odczucia. I każdemu polecam właśnie tym się w bieganiu kierować 🙂

Advertisements

5 thoughts on “5 palców przed sądem

  1. Prawda… Nic nie zastąpi zdrowego rozsądku
    Od trzech lat tłukłem bieganie w butach minimalistycznych, i w porównaniu z wypasionymi żelazkami czułem znacznie większy komfort w bieganiu i w sumie tyle.
    Jednak ćwiczenia wzmacniające i mądrze prowadzony trening to podstawa. Niestety człowiek głupi i 2 miesiąc walczy z bocznym przyparciem rzepki :(, gdyby nie nabijanie licznika po hardcorowym terenie…

    1. W takim razie zdrówka życzę! Ale na takich błędach człowiek się uczy swojego organizmu. Każdą kontuzję trzeba wykorzystać i przerobić na swoją korzyść.

  2. Myślę że Vibram zapłacił poprostu za nie zbyt przemyślane hasła marketingowe, i wreszcie ktoś to wykorzystał, jeśli chodzi o badania naukowe czy statystyki to rzeczywiście trudno tu coś udowodnić bo jeśli ludzie kupują buty minimalistyczne i bez przygotowania i pracy nad stylem zaczynają biegać istnieje duże ryzyko kontuzji. Między innymi pewnie dlatego buty minimalistyczne są ciągle nisza. W moim przypadku dokładnie tak było,cierpialem na bule pszczeli (shin splints), po przeczytaniu Urodzonych biegaczy z zapałem i nadzieja zacząłem biegać w VFF, na jakiś czas poczułem poprawę a potem ból wrócił ze wzmożoną siła, naszczescie dowiedziałem się o „pose method” mówiąc prościej stylu w jakim biegają kenijczycy, etiopczycy i ścisła elita biegaczy, z tą różnicą ze oni (afrykańczycy) wychowali się biegając boso i nie zatracili po drodze wrodzonej umiejętności biegania w naturalnym dla ludzi formie . Tak więc zacząłem pracować nad stylem i rytmem biegu , dopiero wtedy byłem w stanie wreszcie biegać bez bólu. Podsumowując, buty minimalistyczne (lub bieganie bez butów ) są niezbędne do NAUKI i zachowania odpowiedniego stylu biegania, powiedzieć by można powrotu do naturalnej formy biegania i chodzenia, zgadzam się też oczywiście w 100 procentach z ostatnimi dwoma zdaniami tego artykułu. Pozdrawiam

  3. Od poprzedniego wpisu mija już 2,5 miesiąca. I niestety muszę powiedzieć, że nic nas nie jest w stanie uchronić nas od kontuzji. Od 15 roku życia niemal wyczynowo uprawiałem sport, siłownia, rower, krav maga. Teraz mam 25, od trzech biegałem niemal od początku w butach minimalistycznych, do tego cała masa ćwiczeń na siłowni. Mija piąty miesiąc problemów z kolanem, zmieniłem lekarza, jestem już po RTG i rezonansie i jest ch****** okazuje się, że przez te trzy lata nabawiłem się chondromalacji IV stopnia… I sam nie wiem, co dalej…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s