Puma Mobium Elite v2

Puma Mobium to buty od początku do końca nietypowe. Przed zabraniem się za pisanie tej recenzji jak zwykle chciałem poczytać, co do powiedzenia mają inni biegacze i doszedłem do wniosku, że Mobiumy to chyba najbardziej niezrozumiane buty z jakimi miałem do czynienia.

Po pierwsze, w Internecie jest o wiele mniej recenzji niż można by się spodziewać po tak nietuzinkowych butach, na których reklamę Puma jak sądzę nie szczędziła pieniędzy – wypaśna strona internetowa dedykowana specjalnie temu modelowi, świetne filmiki, reklamówki przewijające się na największych portalach.

Po drugie, na prawdę mało jest recenzji i opinii, których autorzy wysili się na próbę zrozumienia tych butów, które bardzo ciężko zaklasyfikować. Mobiumy nie dają się zamknąć w typowych ramach butów minimalistycznych, amortyzowanych czy przejściowych.

Zacznijmy więc od początku…

O co biega

Puma Mobium to buty do biegania naturalnego, ale nie buty minimalistyczne. Mobiumy to nie cieniutkie naleśniki, których jedynym zadaniem jest nie dopuścić, żebyśmy sobie ubrudzili giry. Jeżeli szukacie zwiewnych kapci, które dadzą Wam maksymalną swobodę to nie tędy droga.

To co łączy Mobium z butami minimalistycznymi to założenie, żeby zminimalizować wpływ obuwia na krok biegowy, na technikę. Podczas gdy typowe buty do biegania naturalnego robią to poprzez jak najmocniejsze odchudzenie się, Pumy starają się jak najwierniej odwzorować budowę i pracę ludzkiej stopy.

Puma Mobium imitując konstrukcję poszczególnych elementów ludzkiej stopy chce dać nam nie tylko ochronę, ale również wsparcie, jednocześnie nie ingerując w nasz naturalny styl. Mobium to dla mnie jak wzmacniacz, który uwydatnia możliwości naszego aparatu ruchu, dodaje mocy i daje kopa.

Zrozumienie tego konceptu jest kluczowe dla właściwej oceny Pumy Mobium oraz bardzo istotne przy ewentualnym zakupie, jeżeli chcemy uniknąć rozczarowania. No a chyba nikt nie chce kupować butów, z których nie będzie zadowolony. Tak więc wszystko co musicie zrobić to sprecyzować swoje oczekiwania wobec obuwia, a następnie skontrastować je z konkretnym produktem. I odnosi się to nie tylko do Pumy Mobium.

Podeszwa ze ścięgien, mięśni i kości

W swoich materiałach reklamowych Puma z oczywistych względów często wykorzystuje wizerunek dużych dzikich kotów, skąd też wzięła się opinia jakoby inspiracją do stworzenia podeszwy Mobium były łapy takie zwierzaka. Nie do końca jest to jednak prawda. Podeszwa Pumy Mobium imituje swoją konstrukcją stopy ludzkie.

Gdybym miał opisać ją jednym słowem to powiedziałbym, że jest mięsista. Z jednej strony, jest jej dużo, ale z drugiej jest giętka i sprężysta. Nasze stopy w czasie ruchu zmieniają kształt – rozciągają się i kurczą – i tak samo dzieje się z podeszwą Pumy Mobium. Materiał, z którego wykonana jest podeszwa, tak samo jak ludzka stopa zmienia w czasie ruchu swoją objętość, dzięki czemu nie mamy wrażenia, że stoimy na gumowej platformie, ale że buty rzeczywiście z nami współpracują.

Gęsta guma podeszwy oraz czarne wstawki odwzorowują nasze kości, mięśnie oraz inne tkanki, ale najciekawszy element to Mobium Band – dwie krzyżujące się na śródstopiu „gumki”, które znikają pod piętą i przodostopiem. Jest to imitacja rozcięgna podeszwowego (plantar fascia), które podczas biegu niczym sprężyna przekazuje energię. Mobium Band ma z jednej strony odciążyć odrobinę nasze stopy, a z drugiej pozwolić na ich bardziej efektywne działanie, co powinno przełożyć się na szybszy i mniej męczący bieg.

Cholewka jak druga skóra

Chociaż na to nie wygląda. Cholewka Pumy Mobium jest gruba, usztywniana w okolicach pięty i może wydawać się trochę toporna. Po założeniu okazuje się jednak, że bardzo dobrze okala stopę, gumowe elementy koło pięty świetnie trzymają ją w ryzach, dając poczucie stabilności. To jak zbroja podszyta pluszem 😉 Od wewnątrz cholewka jest przyjemnie miękka i chociaż nie należy do najlepiej oddychających to wcale nie ma się ochoty ściągać Mobiumów z nóg.

Podobnie jak w wielu nowych modelach butów do biegania cholewka wykonana jest z elastycznego materiału, który w czasie biegu dopasowuje się do kształtu stopy, a z wierzchu pokryty jest siateczką. Dzięki temu mamy uczucie świetnego dopasowania, ale jednocześnie nie czujemy, że materiał nas ogranicza. Takie poczucie stabilności jest szczególnie istotne w przypadku butów, które z założenia przeznaczone są do szybkiego biegania.

Puma w biegu

Puma Mobium dają się lubić od pierwszego założenia. Są po prostu wygodne. Waga w standardowym rozmiarze oscyluje wokół 240 gram nie jest to więc już kategoria piórkowa, ale jeszcze nie czujemy się jakby nam ktoś uwiązał kule u nogi. Spadek pięta-palce jest, przynajmniej w moim odczuciu, spory bo wynosi aż 8mm, ale co ważne w czasie biegu nie jest mocno wyczuwalny i nie zachęca do lądowania na pięcie. Jednocześnie jednak zapewnia przyzwoitą amortyzację, którą wielu biegaczy doceni podczas dłuższych wybiegań.

Już pierwsze kilometry pokazują, że w Mobiumach biega się lekko, a mięsista podeszwa oraz Mobium Band przejmują przynajmniej część obciążeń. Wszystkie teoretyczne założenia Pumy Mobium doskonale przekładają się na rzeczywistość. Co jest dla mnie bardzo istotne, Pumy pomimo napakowania „systemami” nie ingerują w mój styl, nie narzucają się, dobrze zestroiły się z moimi stopami i w czasie biegu nie muszę walczyć z butem. Zgodnie z założeniami Pumy odzwierciedlają i tym samym wspomagają pracę stóp.

Z jednej strony, świetne dopasowanie całego buta – zarówno cholewki jak i wyprofilowanej podeszwy oraz bardzo dobre przekazywanie energii przez Mobium Band oraz elastyczną podeszwę zachęcają do szybkiego biegania. W Mobiumach aż chce się podkręcić tempo. Co więcej, nie czuć w nich tego tempa i możecie się zaskoczyć gdy nagle okaże się, że zamiast spokojnego wybiegania robicie tempówki 😉

Z drugiej strony, Mobium Band oraz sama podeszwa biorą na siebie część pracy, więc jakbym mniej się męczył. „Jakbym” bo to takie subiektywne odczucie, którego nie sposób udowodnić. Być może tylko mi się tak wydaje, ale i tak kiedy jestem zmęczony i potrzebuję przebiec się regeneracyjnie sięgam często właśnie po Mobium. Z tego też powodu bardzo dobrze nadają się one również na długie dystanse – uliczne połówki i maratony.

Jak więc widać, Puma Mobium są to wszechstronne buty, które równie dobrze nadają się do szybkiego biegania jak i dłuższego człapania 😉

Mobiumy z założenia przeznaczone są na asfalt, ale podeszwa nie jest nadmiernie wrażliwa, więc lekki trail też nie jest im straszny, chociaż ze względu na brak agresywnego bieżnika nie zapewnią nam wystarczającej przyczepności na bardziej wymagających ścieżkach. Do biegania chodnikowego jest zupełnie wystarczająca, nawet gdy jest mokro.

Buty wykonane są bardzo solidnie i po paru miesiącach nie widzę jeszcze większych śladów użytkowania. Podeszwa dzięki wstawkom z twardszej czarnej gumy nie ściera się, a cholewka również trzyma się bardzo dobrze. Wiele osób wyraża obawy co do trwałości podeszwowej „sprężynki”, czyli Mobium Band i rzeczywiście obawa, że guma strzeli niezapowiedzianie podczas biegu wydaje się nie być nieuzasadniona, ale moje buty mają się póki co całkiem dobrze 🙂 Co więcej, nie doczytałem nigdzie, żeby komuś ta guma faktycznie strzeliła, ale wszyscy się tego boją…

Czy można by coś zmienić, ulepszyć? Może trochę odchudzić podeszwę… może zredukować drop do 4mm… może, ale czy Mobiumy nie zamieniłyby się wtedy w jedne z wielu butów minimalistycznych? Moim zdaniem forma w jakiej teraz istnieje Puma Mobium jest idealna do założeń, z jakich wyrasta.

Jednym zdaniem

Puma Mobium to odważny i innowacyjny projekt oraz bardzo interesująca wariacja na temat biegania naturalnego.

Reklamy

3 thoughts on “Puma Mobium Elite v2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s