Airia One cz. I

Airia One to jedne z najbardziej wyczekiwanych butów biegowych… i w końcu po wielu kolejnych opóźnieniach na moje stopy dotarła próbna para tych demonów szybkości. Niepozorna przesyłka ze Szwecji zjawiła się u mnie jakieś dwa tygodnie temu. Od tamtego czasu demony szybkości zaliczyły już kilka różnych biegów, w sumie paredziesiąt kilometrów, więc skrobnę kilka słów, żeby chociaż odrobinę naświetlić Wam naturę tych kapci.

Większość z Was czytała już o tych butach i wie, na czym polega ich rewolucyjny projekt, tak więc żeby się nie powtarzać, osoby które pierwszy raz słyszą o Airia odsyłam TUTAJ 😉

Pierwsze wrażenia, kiedy wyciągnąłem Airia z pudełka, były bardzo dziwne. Wizualnie buty wydają się bardzo toporne, a po założeniu są po prostu niewygodne. 6mm spadek mały palec -> duży palec jest wyraźnie odczuwalny, a co więcej wyprofilowana podeszwa również nie daje poczucia stabilności. Mając jednak w pamięci uwagi producenta co do tego, że Airia to buty do biegania, które nie nadają się do chodzenia, nie zniechęcałem się.

Wychodząc na pierwszą przebieżkę w Airia One zupełnie nie wiedziałem, czego się spodziewać. Z jednej strony byłem gotów na powrót do domu po paru kilometrach koślawego wykrzywiania stóp, a z drugiej byłem zdeterminowany, żeby rozgryźć te kapcie.

Szok! Już pierwsze parę kilometrów pokazało, że w Aira One biega się nadzwyczaj… normalnie! Wszystkie te nienaturalne odczucia, które dawały się we znaki podczas chodzenia, w czasie biegu po prostu znikają.

6mm zgrubienie pod małym palce jest wyczuwalne, ale w czasie biegu nie jest niewygodne. Nie ma wątpliwości co do tego, że taka konstrukcja wywołuje zmiany w technice, ale o dziwo nie są one w czasie biegu odczuwalne w negatywny sposób.

Wraz z butami dostałem od Airia ostrzeżenie, żeby dać sobie czas na adaptację i przyzwyczaić mięśnie do trochę innej pracy. Dobra rada nie jest zła, ale szczerze mówiąc, nie zauważyłem, żeby Airia jakoś specjalnie męczyły moje mięśnie oprócz jednego dłuższego wybiegania, gdzie w okolicach 15km zaczęła mnie lekko boleć lewa stopa. Poza tym wszystko jest ok.

Co ciekawe, w tej chwili Airia One nieszczególnie zachęcają mnie do szybkiego biegania, a większość treningów w nich kończy się dłuższymi wybieganiami w umiarkowanym tempie. Moim zdaniem Airia pozytywnie wpływają na ułożenie ciała podczas biegu, a konstrukcja podeszwy może rzeczywiście pomaga sprawniej przekazywać energię, co przekłada się na mniej męczący bieg. Czy szybszy? Ciężko jest mi w tej chwili jednoznacznie stwierdzić, czy Airia pozwalają biegać szybciej niż inne buty… W tej chwili widzę w nich potencjał na szybkie półmaratony, maratony i dychy, ale najlepszym testem będzie chyba założenie ich po prostu na jakieś zawody, chociaż oczywiście też nie jest to miarodajne.

Miało być „na filmowo”, a znowu się rozpisuję 😉 Więcej informacji na temat samego buta oraz moich odczuć z biegania w nich znajdziecie w poniższym filmiku, a ja dalej katuję Airia, więc wypatrujcie kolejnych części recenzji 😉

Reklamy

7 myśli na temat “Airia One cz. I

  1. Nie do końca rozumiem tę ideę. Jak biegam w „normalnych” butach to zewnętrzna krawędź stopy i tak ląduje jako pierwsza. Dokładając po zewnętrznej stronie dodatkową poduszkę z gumy, będzie potrzeba jeszcze odrobinę więcej czasu zanim cała stopa wyląduje na podłożu, a więc w pewnym sensie będę mniej równomiernie obciążał stopę – dokładnie odwrotnie niż reklamuje to producent.

    1. Ha… rozumiem o co Ci chodzi, ale w praktyce to działa trochę inaczej i odczuwalne jest inaczej niż np. drop pięta->palce. Grubsza zewnętrzna krawędź powoduje inne ułożenie stopy i w efekcie lądujesz nie na zewnętrznej krawędzie, ale całą powierzchnią (mam tutaj na myśli oś poprzeczną), a jeżeli nie całą powierzchnią to obrót/przetaczanie, jak zwał tak zwał – przejście od kontaktu krawędzi zewnętrznej do kontaktu krawędzi wewnętrznej jest skrócone. Takie jest założenie i rzeczywiście tak to działa.

      Teoretycznie mamy szybsze przetaczanie i bardziej równomiernie rozłożoną siłę, co w teorii musi przełożyć się na szybszy bieg, ale… moje wątpliwości są następujące:

      1. Na ile ta poprawa szybkości będzie odczuwalna przez przeciętnego amatora?
      2. Wydaje mi się, że jest to jednak dosyć konkretna ingerencja w biomechanikę i pytanie czy są potencjalnie jakieś negatywne konsekwencje?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s