Poznajmy Tomasza Ogłazę

czyli jak biegacz do biegacza #1

Dzisiaj rozpoczynamy nowy cykl wpisów zatytułowany Jak biegacz do biegacza, w którym będziemy mieli okazję lepiej się nawzajem poznać. Będzie to cykl wywiadów ze „zwykłymi” biegaczami, którzy na co dzień anonimowo udeptują leśne ścieżki i miejskie chodniki. „Zwykłymi” w cudzysłowie, bo wierzę, że każdy z nas może inspirować i motywować bez względu na to jakie dystanse i w jakim tempie pokonuje.

Czytanie wywiadów z wielkimi biegaczami oraz biografii zawodowców jest oczywiście ciekawe i nakręca do dania z siebie jeszcze odrobinę więcej, ale chciałbym poznać również biegaczy takich jak ja. Chcę się dowiedzieć jak radzicie sobie z brakiem czasu, z kontuzjami, ze zmęczeniem. Chcę wiedzieć dlaczego biegacie, co Wam daje bieganie i za co je kochacie. Niekiedy ciekawych rzeczy możemy dowiedzieć się od biegaczy, których mijamy na ścieżce i z którymi pozdrawiamy się podniesieniem ręki. Chciałbym, aby ten cykl był polem do podzielenia się naszymi doświadczeniami oraz inspiracjami.

Cykl zaczynamy od rozmowy z Tomkiem Ogłazą, który aktywnie komentuje posty na facebookowej stronie Heavy Runs Light, a wkrótce kolejne wywiady, nie bądźcie więc zaskoczeni, gdy się do Was odezwę z prośbą o odpowiedzenie na kilka pytań 😉 Zaczynajmy więc!

Powiedz nam krótko kim jesteś, żebyśmy mogli się utożsamić ze „zwykłym biegaczem”.

Ot Tomek, 35 lat, pracownik biurowy

Twoja biegowa historia?

Kiedyś sam sobie wymyśliłem, ze po prostu będę biegał. Nawet, mówiąc uczciwie, nie pamiętam dlaczego.

Biegam bo…

bo sprawia to, że czuję się wyjątkowo. A z racji tego, iż biegam w terenie (najczęściej w lesie) – czuję również niesamowitą więź z naturą i przez to bieganie jest jeszcze fajniejsze.

Co było dla Ciebie najtrudniejsze, kiedy zaczynałeś biegać?

Chyba na początku musiałem nauczyć się rozumieć sygnały swojego organizmu, gdzie tak naprawdę są granice, których nie powinno się przekraczać.

Czy jest w bieganiu coś, czego nie lubisz?

Bieganie samo w sobie jest wspaniałe. Nie widzę, tu żadnych wad 🙂

Jak trenujesz? Masz plan, czy biegasz na czuja? ile razy w tygodniu/ jakie treningi?

Swoje treningi dostosowuję, do tego co chcę w bieganiu osiągnąć (dla siebie). Biegam więc przełaje, biegam po górkach starając się urozmaicać treningi. Jeszcze niedawno borykałem się z drobnymi kontuzjami, więc nie mogłem tak regularnie trenować jakbym chciał. Od ok 2.5 miesiąca już cykl treningowy przebiega tak jakbym chciał. 4 treningi tygodniowo, 2 treningi nieco krótsze i szybsze (wtorek/czwartek). Wtedy biegam w 2 i 3 zakresie tętna, raz interwały, innym razem bieg z narastającą prędkością, czy raz szybciej/raz wolniej. W sobotę standardowo mam trening siły biegowej. Możliwie dużo podbiegów oraz kilka serii skipów i wieloskoków. Niedziela, to już spokojne, długie wybieganie.

Uogólniając – na razie powolutku wydłużam dystanse (teraz jest to ok 40 km/tygodniowo), a intensywność treningów dopasowuję do obecnych możliwości.

Ulubiona pora na trening?

Zdecydowanie rano. Lubię patrzyć jak przyroda budzi się do życia. Nie bez znaczenia jest oczywiście temperatura – szczególnie teraz.

Odpuszczasz niekiedy?

Żadnego treningu biegowego nie odpuszczam. Nawet gdybym musiał w delegację jechać – znajdę czas na trening. Gdybym naprawdę nie mógł pełnego treningu zrobić, zrobię najdłuższy jak tylko mogę. Wychodzę z założenia, że jak raz odpuścisz, to każde kolejne odpuszczenie przyjdzie o wiele prościej.

Jakieś sposoby na lenia?

Biegając rano po prostu wstaję. A jak już wstałem – to bieg wykonam. Mam naprawdę wyliczony czas z rana, więc na marudzenie nie ma miejsca. Wyspać się przecież można później, jeśli naprawdę potrzeba 😉

Największa biegowa trudność/problem?

Głównym problemem dla mnie, w szczególności biegając w terenie jest biegać tak by unikać kontuzji. Na razie sobie radzę dobrze, ale mam świadomość, że z czasem podjęcie decyzji biegać czy zająć się urazem może odgrywać sprawę kluczową.

Z samych treningów – największą trudność sprawia mi bieganie wieloskoków, ale też od razu sobie wytłumaczyłem, że skoro tak ciężko „wchodzą”, to i zapewne dają największy efekt. Więc jakaś motywacja jest 🙂

Masz rodzinę? Żona, dzieci… pewnie niekiedy ciężko jest to pogodzić. Jak Ci się to udaje i czy najbliżsi patrzą przychylnym okiem na samotny czas treningów?

Jestem żonaty od ponad 10 lat i mam synka 4,5 rocznego. Co do pogodzenia – nie będę ściemniał, łatwo nie jest. Bo jednak człowiek nie chce by bieganie sprawiło, iż jego rodzina jest na drugim planie. Stąd też biegam wcześnie rano, czasem nawet bardzo wcześnie, bo treningi zwykle zaczynam między 4:30 a 5:30. Żona regularnie mnie karci, że znów idę na trening – więc robię wszystko by moje hobby jednak nie wpływało negatywnie na rodzinę.

Jak sobie radzisz z kontuzjami?

Zauważyłem, ze podstawa to bieganie z głową. Czyli stopniowe dopasowywanie intensywności treningów, połączone oczywiście z porządną rozgrzewką przed biegiem i odpowiednim rozbieganiem pod koniec treningu i rozciąganiem – to sprawa absolutnie podstawową.

Ponadto zwróciłem uwagę na to, że jak wierzysz w swój organizm i biegniesz odpowiednio nastawiony do treningu, to i ciało łatwiej to znosi.

Wizyty u terapeuty czy domowe sposoby?

Raz byłem u fizjoterapeuty, tylko dlatego, iż mogłem skorzystać z darmowej wizyty (taki ze mnie krakowski centuś;) ) i nie powiem, kilku ciekawych rzeczy się dowiedziałem. Poza tym faktem – jednak stawiam na domowe metody. Warto dodać, że naprawdę dużo filmów instruktażowych (np. jak się rozgrzewać czy rozciągać) można znaleźć w Internecie, więc polecam wykorzystywać te możliwości.

Uprawiasz jakieś inne sporty?

Jeżdżę codziennie rowerem do pracy, staram się dwa razy w tygodniu zawitać na siłownię (treningi wspomagające bieganie), robię też inne dodatkowe treningi już w domu. Wiem, że te dodatkowe ćwiczenia często mają równie duży wpływ na bieganie, jak i samo bieganie – więc nie zaniedbuję ich.

Czy ważne są dla Ciebie starty w zawodach?

Zawody to taka rzecz „wtórna”. Na pewno raz na jakiś czas warto wystartować by sprawdzić swoją formę i podbudować własne „ja”. Nie uważam jednak by częste bieganie w zawodach było konieczne. Ja biegam przede wszystkim dla siebie, nie dla innych.

Jak często startujesz?

W skali roku będzie to pewnie z 4-6 zawodów.

Ulubione dystanse?

Dotychczas zwykle biegałem dystanse górskie na poziomie około 10 km. Teraz chciałbym spróbować też dłuższe biegi od półmaratonów w górę. Może uda się jakiś ultramaraton górski przebiec – kto wie – marzenia trzeba mieć 🙂

Pamiętasz swój największy kryzys?

W każdych zawodach biegnę na 100%, więc zawsze liczę się z tym, że będzie ciężko. Niemniej takiego kryzysu bym np. nie mógł podnieść się z ziemi, jeszcze nie uświadczyłem. Spora część biegu rozgrywa się jednak w głowie i wierzę, że praca w tym zakresie pomoże uniknąć spektakularnych porażek.

Największy biegowy sukces?

W moim odczuciu biegaczem jestem na razie góra przeciętnym, więc i wyniki były góra przeciętne. Stąd sukcesów nie widzę 🙂

Biegowe marzenia?

By bieganie sprawiało mi zawsze taką radość, jak sprawia dotychczas.

Plany na najbliższe starty?

Nic się nie napalam, chcę mieć pewność, że jestem w stanie bez kontuzji biegać dużo i często. Może w okolicach października coś pobiegnę. Z pewnością rozważę start w cyklu Grand Prix Krakowa w Biegach Górskich, by ocenić swoje możliwości w porównaniu z zeszłorocznymi startami.

Czy bieganie kosztuje?

Samo bieganie – nieszczególnie. W zasadzie poza butami dużo nie potrzeba, a Internet sprawia, że sporo dodatkowego sprzętu można kupić za niewielkie pieniądze.

Inwestujesz w swoje bieganie?

Od jakiegoś czasu praktycznie nie. Pewnie główny wydatek to jednak buty, a w skali roku co najmniej jedna para nadaje się do wymiany. Inne rzeczy, jak np. ubrania, są świetnym pomysłem prezentowym, który sprzedaję najbliższej rodzinie 😉

Jakiego sprzętu używasz (buty itp.)?

Biegam w pumach 250 TR. Z ubrań większość to sprzęt Kalenji i z Lidla – naprawdę więcej mi nie potrzeba 🙂

Z innego sprzętu muszę przyznać, iż kiedyś zainwestowałem w Garmina 210. Nie był to mały wydatek, ale ze względu na gps i pomiar tętna – potrafi być przydatnym narzędziem do monitorowania treningów.

Czy masz jakiegoś biegowego idola?

Idola to zapewne zbyt dużo powiedziane, ale podziwiam kilku biegaczy za nastawienie do samego biegania, w szczególności – pomimo biegania na światowym poziomie – robienie tego tak, ze wciąż sprawia niesamowitą frajdę. Takie odczucia mam obserwując np. Tony’ego Krupickę.

Dzięki Tomek za poświęcenie czasu i rozpoczęcie cyklu 🙂 i życzę powodzenia w realizowaniu Twojego biegowego marzenia!

Advertisements

3 thoughts on “Poznajmy Tomasza Ogłazę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s