Krzysztof Szala o bieganiu

czyli jak biegacz do biegacza #2

Drugi wywiad z serii Jak biegacz do biegacza już na Was czeka 😉 Wszyscy wiedzą, o co biega, więc nie ma co przedłużać! Jeżeli ktoś jeszcze nie czytał pierwszego wywiadu z Tomkiem Ogłazą to niech wskakuje TUTAJ, a resztę z Was zapraszam do lektury poniższej rozmowy przeprowadzonej przez Fejsa z mundialem w tle 😀

To start! Po co biegać? Nie lepiej pograć w coś na kompie albo pooglądać TV?

Telewizji akurat nie mam, a na komputerze lubię grać i gram, także jedno nie wyklucza drugiego. Generalnie śmieszy mnie zawsze stawianie w opozycji aktywności fizycznej do np. rozrywki elektronicznej. Wszystko można pogodzić.

No dobra, ale po co biegać? Jakbyś dokończył zdanie: „Biegam bo…”?

Odpowiedź na to pytanie zależy od dnia. Skłamałbym, że zawsze „Biegam bo lubię”. Gdy zaczynałem biegać – robiłem to by schudnąć. Później – by nie wrócić do wagi. W którymś momencie przyszła chęć poprawiania swoich wyników na zawodach. A teraz to po prostu taki styl życia, źle się czuję gdy 1-2 dni nie biegam. Są jednak chwilę gdy szczerze tego nienawidzę i mówię sobie – nigdy więcej! Ale to tylko chwile, szybko przechodzi.

Poruszyłeś ciekawy wątek – co w bieganiu Cię wkurza? Co sprawia, że nie masz ochoty wyjść pobiegać?

To nie jest tak, że w samym bieganiu coś mnie wkurza. Bieganie jest bardzo proste i w tej prostocie jest idealne. Jeśli coś mnie wkurza to mój brak motywacji, zmęczenie, czasem pogoda, może wadliwy sprzęt. Myślę, że w przypadku ludzi, którzy traktują to trochę poważniej niż okazjonalną przebieżkę, trenują w jakimś konkretnym celu, najbardziej wkurzające jest zmęczenie po pracy, brak czasu … i czytanie jak to ludzie zrobili sobie piękne wybieganie w górach, kiedy Ty siedzisz w biurze.

W takim razie jak sobie radzisz z takim… nazwijmy to „leniem”?

Z reguły ostatecznie rusza mnie sumienie i wychodzę na trening. To jest niestety mój problem. Czasem taki dzień „lenia” jest po prostu potrzebny. Zmęczenie, zarówno fizyczne jak i psychiczne nie bierze się znikąd i czasem warto posłuchać organizmu. Mam z tym problem, ale sprawdzonej recepty Ci nie podam. We mnie siedzi jeszcze ten mentalny grubas, który gdzieś tam mówi mi do ucha „jak nie pójdziesz biegać, znów będziesz gruby” – to zawsze działa 😀

Aaaaa, zapomniałbym – często motywuje mnie piwko lub dobre jedzenie po treningu. To jest zachęcająca wizja 😉

Tak, mnie tez motywuje czekająca w lodówce Cola 😀 Co było dla Ciebie najtrudniejsze, kiedy zaczynałeś biegać?

Co było najtrudniejsze? Hmmm, szczerze mówiąc nie pamiętam. Jakoś przyszło to bardzo naturalnie, dość szybko odczułem pozytywne skutki w postaci ubytku kilogramów, co mnie bardzo motywowało. Na pewno na początku bardzo zwracałem uwagę na systematyczność i regularność, więc zdarzało się, że wracałem w stanie wskazującym z jakiegoś spotkania i o 23 ubierałem buty i szedłem biegać. Po kilometrze alkohol wyparowywał i już było z górki. Także treningi poranne „po imprezach” bywały ciężkie. Nie mówię, że jestem jakimś typem imprezowicza, natomiast wolałby wtedy człowiek dłużej poleżeć w łóżeczku. Aktualnie daję sobie więcej luzu, bo wiem, że tak czy siak pójdę na trening, tylko kilka godzin później.

Zacząłeś biegać, żeby schudnąć. Czy w takim razie zmieniła się też Twoja dieta?

Tak. Przestałem jadać w fast foodach (a robiłem to dość często), zrezygnowałem z jasnego pieczywa, ziemniaków itd. Zredukowałem także słodkie napoje do minimum. Po kilku miesiącach udało się także rzucić palenie. Teraz już mniej restrykcyjnie podchodzę do diety. Zdarza się odwiedzić fast food (głównie gdy jestem w podróży) czy napić Coli. Przy regularnym bieganiu możemy pozwolić sobie na więcej, w końcu nikt nie je niezdrowego jedzenia bo musi, tylko dlatego, że lubi. Tak więc trzeba sobie co jakiś czas odrobinę poszaleć.

Staram się też ograniczać wszelkie mocno przetworzone rzeczy i ogólnie jeść mniej mięsa.

Wspomniałeś też o zawodach – starty i łamanie życiówek jest dla Ciebie ważne?

Starty i łamanie życiówek jest dla mnie bardzo ważne. Przede wszystkim starty, łamanie życiówek jest tam jakimś miłym dodatkiem. Lubię tą atmosferę, te emocje. Jeśli ktoś mówi, że można biegać za darmo w lesie lub po mieście, to ja się niestety nie zgodzę. Start w zawodach to zupełnie inna bajka, niż choćby najbardziej intensywny trening. Nie mówię, że każdy musi to lubić, ale porównywanie tego do zwykłego truchtania po godzinach nie ma sensu.

Jak często startujesz? Masz jakieś ulubione dystanse?

Z częstotliwością bywa różnie. Są okresy, gdy praktycznie co tydzień jest jakiś start, są i miesiące siedzenia w domu i skupienia się na treningach. Mój ulubiony dystans to ten, którego aktualnie nie biegnę  😉 A poważnie – wolę dłuższe dystanse. Biegi na 5 kilometrów nie wybaczają błędów, podobnie jak biegi na 10 (choć tutaj jest jeszcze szansa nadgonić). Niestety po długich lub ultra długich dystansach powrót do działania z reguły trwa sporo czasu, dlatego nie biegam dystansu maratońskiego co miesiąc. W przyszłości chciałbym biegać 5-6 biegów ultra w roku, ale do tego jeszcze długa droga.

Co uważasz za swój największy dotychczasowy biegowy sukces?

To, że wciąż biegam i póki co nie planuję przestać . Jeśli chodzi o zawody to zdarzyły się już jakieś pudła, które zawsze cieszą. Osobiście chyba najbardziej cieszy mnie ukończenie dwóch biegów na dystansie ultra. Włożyłem w to naprawdę sporo sił i mimo problemów z kolanem udało się dotrzeć do mety. Zwycięstwo umysłu nad ciałem.

Skoro już poruszyłeś ten temat, to pamiętasz swój największy kryzys?

Generalnie nigdy w życiu nie miałem takiego mistycznego kryzysu, tej magicznej „ściany”, o której tyle można się naczytać w Internecie. Na BUT55, w okolicach 25 kilometra odezwało się tzw. „kolano biegacza” (wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to to). Kolejne 35 kilometrów pokonałem z bólem, który w pewnym momencie uniemożliwił praktycznie zbieganie. To było strasznie trudne psychicznie, gdy widziałeś jak wszyscy Cię wyprzedzają na zbiegu, a Ty – mimo, że kondycyjnie czujesz się świetnie, nie jesteś w stanie normalnie biec. Na Beskidziej160 kontuzja odezwała się jakieś 12 kilometrów przed metą, końcówka to też była walka z bólem. Bardzo kusiło, żeby ostatnie 2-3 kilometry po prostu iść, ale w oddali widziałem nadbiegającą konkurencję i niestety musiałem zacisnąć zęby i pokonać ból. Ale typowej ściany na szczęście jeszcze nie miałem. Ale spokojnie, już w sierpniu Chudy Wawrzyniec – wszystko może się zdarzyć (choć mam nadzieję, że będzie dobrze).

Trzymam kciuki! Jakieś biegowe marzenie?

W bliższej przyszłości – pobiec kilka fajnych ultra, przede wszystkim UTMB. A ogólnie to biegać jak najwięcej w różnych krajach, na wszystkich kontynentach i móc dzielić się później tym z ludźmi.

Biegi ultra to nie przelewki, a tutaj praca, różne obowiązki, wiadomo jak jest. Możesz napisać jak wygląda Twój trening?

Ano, niestety, trzeba jakoś sobie radzić. Z reguły biegam albo zaraz po pracy, albo wieczorem. Poranne bieganie w tygodniu to dla mnie abstrakcja i podziwiam ludzi, którzy są w stanie wstać o godzinie 5 i iść biegać. Próbowałem biegać z konkretnym planem, niestety po pewnym czasie kontuzja pokrzyżowała szyki, więc teraz po prostu biegam – jakieś założenia tam są, ale weryfikuję je tym jak się aktualnie czuję. Staram się wplatać w treningi jakieś szybsze akcenty, co jakiś czas idę biegać na pobliską hołdę, gdy jest okazja – biegam w górach. Niestety jest tego cały czas za mało i czuję, że nie jestem dobrze przygotowany do takich dystansów. Niestety należę do osób, które na zawodach lubią długie dystanse, a na treningach już nieszczególnie. Prócz biegania także rower i basen – dobra sprawa w dni restowe. Kondycyjnie jest ok, ale pasmo biodrowo-lędźwiowe to bardzo zdradliwa sprawa i zawsze jednak jest obawa przed długim dystansem, szczególnie w górach.

A jak radzisz sobie z kontuzjami? Domowe metody czy wizyty u specjalistów?

Początkowo, jak chyba każdy, korzystałem z Google’a. Na szczęście znajomy fizjoterapeuta namawiał na wizytę i namawiał, aż w końcu poszedłem. I to była bardzo dobra decyzja. Uważam, że warto przejść się do DOBREGO fizjoterapeuty, choćby profilaktycznie. Doradzi i ułoży ćwiczenia, które pomogą unikać kontuzji. Pewną pracę trzeba wykonać w domu, samemu, ale wizyta co jakiś czas u specjalisty – na pewno nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie.

Zgadzasz się ze stwierdzeniem, że bieganie nic nie kosztuje?

I tak i nie. Z jednej strony do biegania potrzebujemy defacto tylko butów i jakieś spodenki/koszulkę – ale musimy mieć taki sprzęt. Wbrew pozorom nie każdy ma „adidasy” w szafie i dres. Myślę jednak, że dla większości osób – rekreacyjne bieganie faktycznie jest najtańszą formą aktywności fizycznej. Jeśli jednak ktoś złapie bakcyla, to jest to sport jak każdy inny – potrafi kosztować sporo pieniędzy. Od butów i ubioru, przez plecaki, saszetki, czapeczki i inne akcesoria, po starty w zawodach. Trzeba jednak uczciwe przyznać, że jest to zabawa dla każdego, zarówno gadżeciarzy, którzy lubią wydać kilka tysięcy złotych, jak i osób z chudszym portfelem.

No i pytanie, od którego chyba powinienem zacząć 😉 Powiedz coś o sobie, żebyśmy mogli się utożsamić 😉

Eee, to jest zawsze najtrudniejsze. Podróżnik, miłośnik gór i dobrego jedzenia, na co dzień programista. Wbrew powszechnej opinii nie uważa rozrywki elektronicznej za całe zło świata, nie przeszkadza mu także dobre wino lub kufelek piwa po treningu. Zwykły, szary człowiek ciekawy świata.

Skądinąd wiem, że również coś niecoś blogujesz! O co biega? Skąd pomysł?

Zawsze byłem osobą, która nie lubiła być jedynie biernym obserwatorem, zawsze lubiłem coś tworzyć. Także pisanie o moim bieganiu było dla mnie naturalną koleją rzeczy. A, że podróżuję, to pomyślałem, że warto pisać o turystyce biegowej. Co prawda aktualnie tematyka „Biegam Gdzie Chcę” oraz „Fabryka Podróży” mocno się rozszerzyła, ale jak tylko gdzieś jadę, zawsze staram się jak najwięcej z tego miejsca pod kątem biegowym wyciągnąć, a później ewentualnie podzielić się tym z innymi

Dobra, chyba dobrnęliśmy do mety 🙂 Dzięki za rozmowę i oczywiście życzę spełnienia marzeń, wytrwałości w treningach i ultra dystansów!

To już drugi wywiad z serii, a kolejne niebawem. Myślę, że wkrótce na blogu pojawi się obok recenzji nowa sekcja, żeby wszystkie nasze biegowe pogaduchy zawsze były pod ręką 😉 I bądźcie czujni, bo to ktoś z Was stanie się bohaterem następnej rozmowy!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s