Maciej Muszyński, biegacz który okazał się kolarzem

czyli jak biegacz do biegacza #4

Zapraszam do lektury kolejnej części z cyklu Jak biegacz do biegacza. Tym razem poznamy Macieja Muszyńskiego, który jak każdy „zwykły” biegacz, okazał się zupełnie nietuzinkowy 😉

No to startujemy! Rozmawiamy dosyć późno… a miało być jeszcze później, więc jesteś chyba dosyć zagonionym człowiekiem Nie ma problemów ze znalezieniem czasu na bieganie?

Wygląda to tak, że w weekendy, w sobotę biegam po pracy( po 15), a w niedziele zwykle z samego rana i jak najdłużej. W tygodniu wieczory zwykle po 22 lub 23 godzinę – półtorej. Zwykle robię 4-5 treningów w tygodniu + weekend. Teraz walczę z kontuzją ,więc bardziej uważam. Czasem bywa też tak,że rano koło 6-7 jadę za miasto do lasu i tam jakieś 1,5h.

A jak wygląda Twój typowy tygodniowy trening: dystanse/tempa? Działasz według planu czy spontanicznie i na czuja?

Lubię komasować zmęczenie bez wielkiego planu. Miesięcznie dystans ma oscylować pomiędzy 400- 600 km i np. po dzisiejszym długim biegu (5h niecałe)jutro max 10 na szybkości. Potem zwalniam i codzienna harówka. Lubię tak. Kiedy czuję się zbyt zmęczony – odpuszczam większy dystans i skracam, ale bez przesady – o jakieś 20 -25%. A przychodzi też taki trening, kiedy mimo złego samopoczucia napieram i ile się da poruszam nogami.

Napisałeś, że akurat męczysz się z kontuzją, ale chyba nie jest źle skoro dzisiaj machnąłeś 5h?

Miesiąc temu tylko utykałem i dzisiaj zrobiłem test w górach – 40 km. Stopa boli nieco ,ale nie jest wielką przeszkodą.

Skoro już jesteśmy przy temacie kontuzji to muszę zapytać: fizjoterapeuta/lekarz czy domowe sposoby? Co praktykujesz?

Nauczyłem się słuchać organizmu i rozmawiać z nim ,kiedy coś dolega staram się korygować sylwetkę, technikę – skupiam się na tym. Teraz lekarz był, ale doradził leczenie zachowawcze i leki przeciwzapalne np. ibuprofen. Pomogło. Ta kontuzja zwykle dotyczy pań chodzących w szpilkach i po pięćdziesiątce – nerwiak Mortona.

Jakim cudem więc Ciebie dopadło? Chyba nie biegasz w szpilkach?

No nie – to przeciążeniowe. Biegłem Gorol maraton 50 km, a na drugi dzień w domu 20 km po asfalcie w Minimusach. Mogłem zrobić dzień przerwy, ale było pięknie ,upalnie – tak lubię najbardziej.

Poruszyłeś już dwie sprawy, o które chciałem Cię zapytać: styl i Minimusy. Jak duży, według Ciebie, wpływ na nasz styl/technikę ma sprzęt? Mówiąc inaczej, czy jest ważne w czym biegamy?

Od miesiąca biegam w Salomonach speedkross 3. To jedyny mój tak rozbudowany but. Poruszam się w kierunku minimalizmu. Trzy pary pumy Faas 300 zniszczone w dwa lata. But- lekki ,z jakąś podeszwą. Najistotniejsza jest technika, a nie to co mamy na nogach.

Skąd w takim razie ruch w kierunku minimalizmu? Co Cię w tym kręci?

Jakby to ująć… Pierwsze pumy, w których jeszcze biegam przetrwały jakieś 2500km, nie zaliczam tej pary do podstawowej, ale czasem używam, pchnęła mnie do tego lekkość biegu.Przeczytałem „Bieganie bez wysiłku” Dannego Drayera i zacząłem od tego analizować – można biegać bezpiecznie , długo i mieć efekty jeśli biega się prawidłowo technicznie, a w czym? To mniejszy problem. Ale skoro but minimalistyczny jest delikatny i lekki , nie przeszkadza . Pomyślałem, że warto zaryzykować i nie kupuję innych butów od trzech lat. Ostatnie to właśnie Salomony, o których wcześniej pisałem.

Trochę więc inwestujesz w swoje bieganie, ale jak odpowiedziałbyś na pytanie czy bieganie kosztuje? Bo często mówi się, że bieganie to tani sport, a zdania mimo wszystko są podzielone.

Kosztować musi. Kupuję wprawdzie tylko okazje – 150 200zł, ale dwie trzy pary w sezonie. Czasem jakiś ciuch. Ciuchy czasem z potrzeby , czasem dla lansu. Ograniczając strój można trochę oszczędzić, ale buty są najważniejsze. Generalnie koszty, jeśli podejdzie się do tego rozsądnie, mogą być zupełnie nieduże. Inwestując w ubranie na cztery pory roku, nie muszę mieć czegoś nowego w każdym sezonie.

A starty w zawodach są dla Ciebie ważne?

Startuję mało, trzy cztery razu razy w roku i wtedy mam koszulki 😉

3-4 razy, więc musisz mieć na pewno jakieś upatrzone z góry imprezy?

Przykładowo w tym roku: bieg Marduły , potem Gorol Maraton, no i za parę chwil sto w Krynicy. Nie biegam dziesiątek… może jedną w roku.

Czyli głównie góry i długo?

Taki mam cel. Mam 48 lat. Nie nadaję się na szybkie biegi i lubię duże wyzwania.

Co uznałbyś za swój największy biegowy sukces?

Powiem za trzy tygodnie! A póki co, Gorol Maraton 50 km, mój najdłuższy bieg. 36 pozycja w kategorii i super samopoczucie potem ,mogłem biec dalej!

A jak samopoczucie przed setką?

Bojowe! Za rok dwa ,zmierzę się z czymś większym zresztą po setce będę miał dość punktów ,żeby podejść do biegu Granią Tatr.

Jak wyglądały Twoje treningi pod setką? Czujesz się dobrze przygotowany?

Niestety miesięczna przerwa pokrzyżowała plany treningowe i stanąłem w miejscu, ale mam nadzieję, że odpoczynek źle nie zadziała – czuję, że wracam do żywych. Kiedyś startowałem w wyścigach kolarskich na szosie i mtb. Nigdy nie wycofałem się , chyba że rower rozleciał się 😉 dwa może trzy razy na 20 lat.

Tak podejrzewałem, że w Twoim przypadku bieganie to nie jedyna dyscyplina! Opisz nam w kilku słowach proszę swoją sportową historię I jak z kolarstwa przerzuciłeś się na bieganie?

Pierwszy rower i start w roku 1980 i dziesięć lat ścigania się na szosie. Potem zdarzyło się wojsko. Przerwa. Po przejściu w cywilne łachy od razu dobra praca w sklepie rowerowym i początek przygody z mtb. Do roku 2001, a potem postanowiłem odpocząć nieco i w 2009 pierwsze poważniejsze bieganie.

A jak wspominasz swoje początki w biegowych kapciach? Co było najtrudniejsze?

Kupiłem pierwsze w Decathlonie – oczywiscie za małe … Potem Acics Target już z większą świadomością tematu i powolna ewolucja. Myślę ,że niektórym mógłbym troszkę doradzać 😉 Wielu rzeczy nauczyłem się sam lub poczytałem, literatury jest sporo, a nie każdy nowy biegacz wysila się na większe zainteresowanie tematem. Ludzie chcą biegać – potem skutki widzę opłakane, gdy nikt nie ukierunkuje, chociaż trochę trzeba pomóc.

Co jest dla Ciebie największym wyzwaniem jeżeli chodzi o łączenie codziennych obowiązków (praca/rodzina) i treningów?

Opiekuje się 89- letnim ojcem. To jest wyzwanie. Dlatego biegam tak późno. Wtedy mam czas dla siebie ,kiedy położę staruszka spać. Teraz przyszedł czas na to …

Dlatego lubię rozmawiać ze „zwykłymi” biegaczami, którzy pomimo różnych trudności znajdują czas i siły…

Nie jak obyć się bez biegania. Nie chodzi o zawody. W 2013 nie biegłem ani jednych zawodów.

Miałem swego czasu kryzys związany z problemami osobistymi – z kimś bliskim, a wyjście z kryzysu zawdzięczam bieganiu bo dzięki niemu moc jest we mnie!

No to na koniec fajnie nam się złoży. Jak dokończyłbyś zdanie: Biegam bo…

Biegam bo przez prawie sześć lat nie zwątpiłem w moc biegania. Biegam bo to daje moc fizycznie i psychicznie. Dzięki niemu robię to czego inni nie robią.

Dzięki wielkie za rozmowę i życzę spełnienia wszystkich marzeń… tych biegowych oraz innych i powodzenia w realizowaniu freedivingowych planów 😉

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s