Brooks Pure Connect 3

Nie takie znowu pure

O Brooksach naczytałem się co nie miara, naoglądałem zdjęć i namacałem, kiedy tylko była okazja… ale nigdy w nich nie biegałem, a to przecież jeden z kluczowych graczy na rynku obuwia biegowego. Dlatego bardzo ucieszyłem się na wiadomość, że będę miał okazję przetestować parę tych amerykańskich kapci. Rzecz jasna, najbardziej interesowały mnie modele z serii Pure, która nawiązuje do idei minimalizmu i biegania naturalnego. Jakoś tak się jednak złożyło, że nie zdecydowałem się posmakować modelu najbardziej minimalistycznego Chciałem sprawdzić jak poradzą sobie buty z odrobinę większą amortyzacją, które potencjalnie nadawałyby się na dłuższe biegi uliczne. I tak oto wybór padł na trzecią odsłonę Brooks Pure Connect.

Pure Connect to nie najpopularniejszy model Brooksa. Nie jest też najładniejszy. W zasadzie mało w nich jest „naj”, ale takie brzydkie kaczątko potrafi niekiedy zaskoczyć. Niestety nie mogę powiedzieć, żebym się w nich zakochał.

Już od pierwszej „macanki” nabrałem poważnych wątpliwości co do tych butów. OK, miało nie być tak do końca mini, ale bez przesady. But pomimo stosunkowo lekkiej wagi (w standardowym rozmiarze lekko powyżej 210 gram) wydaje się dosyć ciężki i trochę toporny. Podeszwa również jest dosyć sztywna i nie poddaje się zbyt łatwo, a bąblowaty kształt podeszwy zewnętrznej może co najwyżej przestraszyć. No ale jak to się mówi, nie oceniaj buta po cholewce 😉

Nabijanie kolejnych kilometrów potwierdziło wiele z moich początkowych obaw, ale pokazało też, że nie są to buty do końca beznadziejne.

Podeszwa

Delikatny, 4mm spadek pięta-palce. Umiarkowana grubość, 20mm pod piętą i 16mm pod palcami. Generalnie całkiem przyzwoicie jak na tego typu buty. Czytając suche dane można wyobrazić sobie buty, które zapewniają pewną amortyzację, ale jednocześnie zbytnio się nie narzucają ani nie odcinają całkowicie od podłoża. W rzeczywistości nie wygląda to jednak aż tak różowo. Czytam recenzje różnych biegaczy i widzę, że opinie są raczej pozytywne, ale nie będę ściemniał – moje odczucia są inne i wydaje mi się, że wiem, gdzie leży problem.

O tyle o ile sam materiał, z którego wykonana jest podeszwa, a który producent ochrzcił fantazyjnie jako Biomogo DNA, jest całkiem przyzwoity i zapewnia wszechstronną amortyzację. Wszechstronną w tym znaczeniu, że nie jest kapciowata, więc nadaje się na szybsze biegi, ale nie jest też zbyt twarda, więc dobrze sprawdza się też na dłuższych dystansach. Brooks twierdzi jakoby materiał ten miał dostosowywać się do naszego biegu i przykładanej siły i być może rzeczywiście coś jest na rzeczy.

Problemem jest jednak dla mnie podeszwa zewnętrzna, która składa się z „bąbli”, lekko wypukłych wstawek z twardszej gumy. Wstawek, które są wyczuwalne pod stopami, a po pewnym czasie zaczynają być wręcz boleśnie denerwujące. Moim zdaniem nie poprawiają one elastyczności podeszwy, ale za to niweczą jej amortyzujące właściwości, a do tego zapewniają wątpliwej jakości masaż dla stóp. Jestem przekonany, że Connecty byłyby o wiele lepsze, gdyby podeszwa zewnętrzna była płaska, wstawki nie byłyby wypukłe, tak jak jest to np. w Minimusach.

Pozostając jeszcze na chwilę przy podeszwie warto wspomnieć o tym, że pięta jest lekko zaokrąglona w anatomicznym kształcie, dzięki czemu jest lepiej dopasowana, lepiej leży i daje fajne czucie w czasie biegu. Druga sprawa to wsparcie łuku stopy. Jak dla mnie jest ono wyraźnie wyczuwalne, może nawet zbyt wyraźnie, aczkolwiek nie w jakiś niekomfortowy sposób, który odbierałby przyjemność z biegu. Co ciekawe, czytają inne recenzje dowiedziałem się, że wsparcie i tak zostało obniżone w stosunku do poprzedniej wersji. Nie biegałem w Connect 2, więc muszę wierzyć na słowo, ale skoro było jeszcze wyższe to kierunek rozwoju jest jak najbardziej słuszny 😉

Cholewka

Cholewka jest moim zdaniem bardzo mocną stroną Connect 3, chociaż tutaj również można wytknąć parę… niedociągnięć. Skoro już tak marudzę to zacznijmy od tego, co mi się nie podoba. Pierwsza sprawa to usztywniany zapiętek. Wywaliłbym usztywnienie i tyle. Kropka.

Druga sprawa to sam materiał. Cholewka jest dwuwarstwowa i mówiąc krótko, dosyć gruba i ciepła. W chłodniejsze dni nie ma problemu, ale w lecie można się już nieźle zagrzać. Mówiąc inaczej, oddychalność nie jest jej najmocniejszą stroną.

Przejdźmy teraz do tego, co mi się w niej podoba. Cholewka jest przede wszystkim wykonana bardzo solidnie oraz z porządnego materiału. Mamy tutaj częściowo zintegrowany język w tzw. stylu burito, który bardzo sobie chwalę. Taki język to lepsze dopasowanie do kształtu stopy i lepsze trzymanie. Co więcej, sznurówki są tutaj lekko asymetryczne oraz zwężane po środku (w kształcie klepsydry) co jeszcze bardziej poprawia dopasowanie. Trzymanie ma poprawiać również tzw. Nav-Band – niebieski pasek otaczający sklepienie stopy, ale szczerze mówiąc nie jest on w ogóle odczuwalny, ani na plus ani na minus. Myślę, że powinno się go po prostu usunąć i tym samym trochę uprościć konstrukcję cholewki.

Wewnątrz cholewka jest bardzo przyjemna w dotyku, a w okolicach pięty dodatkowo wykończona miękkim materiałem. Niemniej, nie decydowałbym się na bieganie w tym modelu bez skarpetek.

Ciekawostką mogą być sznurówki ze zgrubieniami, które zapobiegają ich przesuwaniu się. Jest to taki w sumie detal bez większego znaczenia, ale spodobał mi się 😉

Pure Connect 3 nie są butami zbyt szerokimi. Podobno i tak zostały trochę poszerzone w stosunku do poprzednich wersji, jednak ciągle nie można powiedzieć, że dają dużo swobody. Na moje stopy były dobrze dopasowane – stopa nie była skrępowana w niekomfortowy sposób, ale nie pozostawało też zbyt wiele wolnej przestrzeni. Tak więc biegacze z szerszymi girami lepiej niech zrobią przymiarkę przed zakupem.

Odchudzone żelazko

Myślę, że Pure Connect 3 to świetne buty dla kogoś, kto dotychczas biegał w żelazkach i chciałby powoli zmierzać w stronę minimalizmu. Bo to właśnie jest takie odchudzone żelazko, a nie minimal z trochę większą amortyzacją. I biegacze, którzy nie posmakowali jeszcze prawdziwych minimali Connecty mogą bardzo polubić. Ktoś, kto jednak przyzwyczaił się już do typowo minimalistycznych modeli i szuka czegoś z większą amortyzacją np. na dłuższe wybiegania nie będzie raczej zachwycony.

Być może takie było założenie projektantów, ale ja mam trochę inną wizję tego buta. Bardzo chciałbym pobiegać w podeszwie Biomogo DNA, ale z inną podeszwą zewnętrzną. Jeżeli mógłbym doradzać projektantom Brooksa przy tworzeniu czwórki to przede wszystkim należy zastąpić czymś wypukłe panele, które w czasie dłuższego biegu są po prostu niewygodne. Kolejna sprawa to jeszcze trochę zmniejszyć wsparcie łuku stopy. Podeszwa wtedy automatycznie stanie się bardziej elastyczna. Można jeszcze wywalić Nav-Band, usztywnienie w zapiętku i poprawić oddychalność cholewki.

W takiej formie jak teraz zakładam Connecty najczęściej na szybsze treningi do 10km. Dobre dopasowanie oraz dobra przyczepności również na mokrej nawierzchni sprawiają, że można w nich biegać szybko. Na dłuższych dystansie męczę się w nich. Zaczynam odczuwać uwypuklenia w podeszwie, a stopy męczą się zmaganiem z trochę zbyt sztywną jak na mój gust podeszwą.

Podsumowując mógłbym napisać, że może nie są to po prostu buty dla mnie, jednak Brooks swoją serią Pure celuje właśnie w biegaczy z sektora biegania naturalnego, więc nikt nie powinien mieć do mnie pretensji, że oceniam je z punktu widzenia minimalizmu. A z tego punktu widzenia jest jeszcze trochę do poprawy.

Moje pierwsze wrażenia na temat Brooks Pure Connect 3 sprzed kilku miesięcy znajdziecie TUTAJ.

Advertisements

One thought on “Brooks Pure Connect 3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s