Runspiration – biegowe inspiracje

czyli jak biegacz do biegacza #5 i trochę o koszulkach 😉

Po dłuższej przerwie udało mi się zrealizować kolejny wywiad z cyklu „Jak biegacz do biegacza”, ale tym razem z biegaczem trochę nietypowym. Poniższy wywiad jest z biegaczem… może i zwyczajnym, ale biegaczem, który postanowił połączyć swoją pasję i pracę zawodową. Zauważyliście pewnie, że od jakiegoś czasu biegam w koszulkach z różnymi grafikami (na zdjęciach poniżej) – moja ulubiona Run Fast. I don’t think limits 🙂 A dzisiaj macie okazję przeczytać, co powiedział mi Kamil (na zdjęciu z okładki, po lewej) – współzałożyciel firmy Runspiration produkującej owe koszulki.

Czym jest Runspiration? Bo mam wrażenie, że nie chodzi tutaj tylko o sprzedawanie koszulek z nadrukiem 😉

Faktycznie, nie chodzi tylko o sprzedawanie koszulek. Sklep z naszymi koszulkami jest jednym z naszych projektów, od którego wszystko się zaczęło. Teraz głównie dostarczamy koszulki biegowe z nadrukiem dla firm i klubów biegowych. Oczywiście obsługujemy też biegi. Obsługa jest kompleksowa, tzn dobieramy model i kolor koszulki, projektujemy grafikę i drukujemy. Od jakiegoś czasu nie są to już tylko koszulki ale cała odzież biegowa – spodenki, legginsy, kurtki, czapki itd.

firm_239869_8460af_big

Bieganie to dla wielu dzisiaj po prostu biznes, okazja żeby coś sprzedać. Nie boisz się, że będziecie trochę nakręcać taki biegowy konsumpcjonizm, w którym nie liczy się bieganie samo w sobie tylko “gadżet”?

Myślę, że biegowy konsumpcjonizm ma się już tak dobrze, że ciężko już go bardziej nakręcać. Choć masz rację, trochę się obawiałem, że ludzie będą nam wrzucali, że próbujemy się dorobić na biegaczach. Ale osobiście uważam, że jeśli produkt jest tworzony z pasją i faktycznie troszczy się o jego jakość, a do tego komuś podoba się na tyle, że jest w stanie oddać swoje pieniądze za niego to jest to mega pozytywne.

Poza tym my bardzo nie chcemy kreować się na jakichś wielkich biznesmanów itd. Kochamy ten sport i chcemy po prostu mieć w nim trochę swojego udziału, robiąc fajne rzeczy i zarażając ludzi naszą pasją.

Co było dla Was największym wyzwaniem podczas tworzenia Runspiration?

Było tych wyzwań trochę. Przede wszystkim było średnio z kasą, bo na początku trzeba było wyłożyć na sklep internetowy, jakąś identyfikację wizualną, potestować różne koszulki, różne rodzaje nadruków, zrobić grafiki itd., a tu na koncie tylko trochę kasy, którą udało się oszczędzić z jakiegoś stypendium czy wygranych w biegach. Cieżko też było z czasem, bo łączyć studia techniczne z systematycznym rozwijaniem firmy nie jest łatwo, dlatego wziąłem urlop dziekański. Rzekłbym, że teraz wyzwania są znacznie większe bo chcemy zatrudniać ludzi i rozwijać się bardzo mocno a to nie tylko kasa ale pojawia się też spora odpowiedzialność za to co się robi. Ale do odważnych świat należy, więc robimy swoje 🙂

Czy jest jakaś płaszczyzna, na której można by porównać prowadzenie własnej firmy i bieganie?

Wydaje mi się, że zarówno w bieganiu jak i w biznesie wielkość sukcesu jest wprost proporcjonalna do ilości pracy i czasu “zainwestowanego” w przedsięwzięcie. Wiadomo, że czasem można mieć trochę szczęścia, ktoś pomoże, jakieś znajomości zafunkcjonują, ale na dłuższą metę liczy się przede wszystkim systematyczna praca.

Jak wyobrażasz sobie przyszłość Runspiration?

Mam bardzo różne wizje :). Na pewno sklep z naszymi wzorami będzie jakieś 10 razy bardziej rozbudowany, oferta odzieży z własnym nadrukiem też będzie znacznie większa. Mamy pomysły na solidny rozwój i chcemy to wykorzystać. Liczę, że za rok nasz zespół będzie już przynajmniej kilkuosobowy i będziemy też dobrze znani w środowisku biegowym.

Możemy się spodziewać jakichś nowości w najbliższym czasie?

Na razie takie drobne zmiany, pojedyncze nowe koszulki i inne drobnostki. Na wiosnę będzie kilka potężnych nowości, o ktorych na razie nie będę mówił, ale gwarantuję, że będzie bardzo ciekawie 🙂

Skąd czerpiecie inspirację na wzory i hasła?

Z zawodów, treningów, naszych własnych rozkmin i różnych haseł, które gdzieś tam się przewijają przez biegowy świat. Niektórych haseł też nie wymyślamy sami, tylko wykorzystujemy jakieś znane slogany, starając się je pokazać w fajny sposób.

Jak myślisz, dlaczego Polacy biegają? Biegam bo lubię to takie uklepane stwierdzenie, ale obserwując biegowy światek myślisz, że zawsze prawdziwe?

Mam osobiście kilka kategorii znajomych z różną motywacją. Jedni chcą schudnąć, inni biegają bo jest to po prostu modne i fajnie zrobić sobie selfie po treningu w stroju biegowym :D. Mój tata jest miłośnikiem gór i biega po to, żeby mieć dobrą formę na trudne podejścia w górach. Niektórzy lubią w ten sposób spędzać czas ze znajomymi. Oczywiście większość z tych biegaczy weryfikuje późna jesień i zima i wtedy dopiero się okazuje kto biega bo lubi a kto biegał latem bo jest modnie i fajnie 🙂

Często słyszy się, że bieganie (w ogóle aktywny i zdrowy styl życia) jest modne, ale czy na pewno? Nam może się tak wydawać bo w tym siedzimy, ale wystarczy rozejrzeć się wokół siebie na ulicy, żeby zobaczyć mnóstwo ludzi palących papierosy i z nadwagą. Taka refleksja mnie ostatnio naszła, kiedy spacerowałem po Zakopanem, że “aktywni” są mimo wszystko w mniejszości. Zgadzasz się z tym i czy myślisz, że moda kiedyś przerodzi się naprawdę w styl życia?

Z moich obserwacji wynika, że moda, która panuje w dużych miastach jeszcze nie do końca zadomowiła się w mniejszych miejscowościach. Np. moja rodzinna miejscowość jest ciekawym przykładem, bo kiedy zdarza mi się tam pojawić na parę dni to próbuję się z kimś ustawić na wspólne bieganie, ale do tej pory nie udało mi się znaleźć nikogo biegającego poza moim tatą. Natomiast kiedy biegam to widzę, że przechadzają się wieczorami grupki ludzi z kijkami do nordic walkingu, więc sądzę, że moda powoli, stopniowo dociera, ale potrzeba jeszcze kilku lat.

Bieganie świętuje teraz swoje 5 minut, nie ma co do tego dwóch zdań. Masa imprez i rekordy frekwencji. Co dalej? Jak myślisz, w jakim kierunku będzie szło bieganie w Polsce? To już jest “top” czy będzie jeszcze lepiej? 😉

Na pewno biegaczy będzie jeszcze przybywać, bo porównujac do Zachodu jesteśmy jeszcze trochę w plecy. Nie do końca przełoży się to na frekwencję na konkretnych biegach, bo imprez biegowych też przybywa i walka o biegacza zaczyna przypominać walkę o klienta. Poziom organizacyjny siłą rzeczy musi iść w górę, bo te kiepsko organizowane biegi będą traciły na rzecz tych ciekawych i dobrze organizowanych.

Pogadajmy teraz jak biegacz do biegacza 😉 Możesz nam krótko przedstawić swoją biegową wizytówkę?

Zacząłem biegać stosunkowo późno, bo dopiero jak miałem 18 lat. Podobnie jak większość amatorów zacząłem od maratonu, bo co za sztuka 10 km przebiec :). Po 15 miesiącach samodzielnego treningu miałem nabiegane 1:17 w połówce i 36:10 na dyszkę. Trafiłem wtedy na trenera Krzyśka Janika, który prowadzi mnie od tego czasu. Co prawda super życiówek jeszcze nie porobiłem: 3000m – 8:57, 5km – 16:04, 10km 32:50, ale bardzo mocno wkręciłem się w środowisko biegowe.

Jaki jest Twój ulubiony dystans i dlaczego?

Najbardziej lubię dyszki bo są wystarczająco szybkie, żeby biegać na fajnych prędkościach, na tyle krótkie, że można spokojnie biegać je co tydzień w szczycie sezonu i na tyle długie, że można kombinować z rozłożeniem sił.

Co uważasz za swój największy biegowy sukces?

Moich wyników raczej nie uważam za mega sukces bo ot jest tylko kwestia systematycznych treningów i pewnej ilości czasu. Natomiast jeszcze nigdy, mimo ciężkich sytuacji, kryzysów, zbyt mocnych początków i umierania na trasie, nie zszedłem z trasy tylko walczyłem do końca i to uważam za mój sukces 🙂

Biegowe marzenie?

Wynikowo chciałbym mocno zbliżyć się do granicy 30 min na dychę. A tak długofalowo to marzę, żeby za kilka ładnych lat, w kategoriach M30 czy M40 uprawiać turystykę maratonową. Zwiedzać fajne miejsca i biegać maratony na przyzwoitym poziomie 🙂

Pamiętasz swój największy kryzys w czasie biegu, tzw. ścianę? I jak sobie z tym poradziłeś?

Pierwszy mój oficjalny bieg, po 4 miesiącach treningu – Cracovia Maraton. Wiem, że nie była to za mądra decyzja startowa, ale do 37km biegłem na 3:10, nawet trochę poniżej. I wbiegając na Błonia Krakowskie odcięło mi prąd. Traciłem prawie minutę na kilometrze, a prawdziwą mordęgą było to, że widziałem już metę, ale jeszcze musiałem zrobić całe koło wokół Błoni. Nie polecam takich startów bez przygotowania 😉

Jak wygląda Twój typowy treningowy tydzień?

Teraz ciężko mi o taki typowy treningowy dzień, bo muszę łączyć studia z pracą, natomiast poprzedni rok spędziłem na urlopie dziekańskim więc wstawałem rano, koło 8:00, lekkie śniadanko i siadałem do pracy. Koło 11 wraz z wspólnikiem wychodziliśmy na trening. Koło 13 powrót, obiad i znowu do pracy, żeby zrobić wszystko zaplanowane na dany dzień. Na wszystko był czas – na sen, na mocny trening, na dobre odżywianie. A teraz studiując musze mocno kombinować więc jest bardzo nieregularnie.

Jest ktoś, kogo mógłbyś nazwać swoim biegowym idolem?

Ciężko mi wskazać konkretną osobę. Mnóstwo jest biegaczy których bardzo cenię, tym bardziej, że wiem jak trudno jest wyczynowym zawodnikom utrzymać się na przyzwoitym poziomie życiowym i wyżywić rodzinę z biegania.

Wiesz przecież jaki jest temat przewodni mojego bloga jak i zresztą całego mojego biegania 😉 nie mogę więc nie zapytać o to, w jakich butach biegasz? Próbowałeś minimali?

Nie miałem do czynienia z butami minimalistycznymi. Treningówki to klasyczne Pegasusy, startówki Asics Tarther i oczywiście kolce na stadion Nike, które właśnie muszę wymienić bo bieganie w kolcach biegów przełajowych zdecydowanie nie wpływa dobrze na ich żywotność 😉

Dzięki za rozmowę i życzę powodzenia w inspirowaniu biegaczy 😉

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s