Minimalizm, buty i kontuzje

czyli słowem wstępu na temat 5 palców

Od kilku miesięcy testuję dwa modele Vibram Five Fingers, a mianowicie Bikila LS i Bikila EVO. Chociaż łączy je nazwa i typowo biegowe przeznaczenie, to nie są do siebie aż tak podobne, jak można by się tego spodziewać. Aby nakreślić kompletny obraz tego bardzo specyficznego obuwia warto odnieść się również do niedawnej afery związanej właśnie z tą marką oraz wyjaśnić jaka jest rola obuwia minimalistycznego w bieganiu naturalnym. Jak więc widać temat nam się dosyć rozrasta, w związku z czym podzieliłem go aż na cztery części. Dzisiaj zajmiemy się ogólnie Five Fingersami oraz bieganiem naturalnym i kontuzjami, a w kolejnych „odcinkach” przerobimy powyższe dwa modele… każdy z osobna oraz w bezpośrednim porównaniu.

Zanim zdecydujecie się wydać kilka stówek na 5 palców albo jakiekolwiek inne minimalistyczne kapcie, warto zastanowić się czemu mają one służyć. Buty to tylko i wyłącznie narzędzie, moglibyśmy powiedzieć – przyrząd treningowy. Choć dla wielu z Was jest to oczywiste, to jednak nie jest takie dla każdego. A warto to podkreślić, żeby uniknąć rozczarowań.

Kilka miesięcy temu biegowy światek rozgrzała dyskusja wywołana przez pozew właśnie przeciwko firmie Vibram USA, która jest producentem wspomnianych przed chwilą pięciopalczatek. Sprawa kosztowała Vibram prawie 4 miliony dolarów na rzecz „niezadowolonych” klientów, ale pamiętacie dokładnie o co poszło?

vibramFivefingers

Otóż pewna pani wytknęła Vibramowi, że w swoich materiałach reklamowych wykorzystuje twierdzenia, na które nie posiada dowodów naukowych. Chodzi oczywiście o twierdzenia, jakoby biegania w butach minimalistycznych miało przyczyniać się do zmniejszenia ryzyka wystąpienia kontuzji. Nie bądźmy jednak naiwni. Nikogo nie obchodziło czy minimalistyczne laczki faktycznie są lepsze czy nie od żelazek. Chodziło tylko o to, żeby wyciągnąć trochę kasy… bo okazuje się, że niektórym zabrakło zdrowego rozsądku i biegając zrobili sobie kuku, ale mają na tyle rozumu, żeby uciułać na tym trochę kasy.

Z jednej strony, nie sposób nie potępić producenta, który ściemnia, ale z drugiej nie można również nie dostrzec śmieszności całej tej sytuacji. Być może jednak w dłuższej perspektywie dyskusja ta pomoże zrozumieć, czym tak naprawdę jest bieganie naturalne, jaka jest rola obuwia i z czego wynikają kontuzje.

Twardych naukowych dowodów potwierdzających, że bieganie w obuwiu minimalistycznym zmniejsza ryzyko kontuzji rzeczywiście nie ma, ale mamy za to opinie setek biegaczy, którym minimalizm pomógł wyleczyć się z urazów, z którymi nieraz borykali się przez lata i pozwolił na nowo cieszyć się bieganiem. Jest wśród nich również dr Nicholas Campitelli – podiatra z Uniwersytetu Stanowego w Kent oraz doradca medyczny marki Vibram. Dr Campitelli ustosunkował się do całej afery na swoim blogu, co prawda fakt, że jest na liście płac Vibram nie dodaje mu wiarygodności, niemniej jednak warto zapoznać się z opinią eksperta oraz burzliwymi komentarzami jego kolegów po fachu.

Podstawowa kwestia, która powinna nas interesować w tym kontekście i na którą Campitelli również zwraca uwagę, to źródło kontuzji. Naiwnością jest twierdzenie, że buty powodują kontuzje. Kontuzje powodowane są przede wszystkim przez błędne wzorce treningowe, które prowadzą do przeciążeń oraz przez słabo rozwinięte mięśnie, które rozleniwiły się przez lata spędzony w do bólu wygodnych świetnie amortyzowanych butach stabilizujących. Bieganie oraz chodzenie w tego typu obuwiu nie tylko rozleniwia mięśnie stóp, ale ingeruje również w sposób w jaki się poruszamy i ingeruje w naszą sylwetkę. Przez to zamiast się wzmacniać, stajemy się coraz słabsi. Przeskok na zwiewne minimalistyczne kapcie to dla naszego organizmu jak dźwięk mechanicznego budzika, który nawołuje na trening o bladym świcie. Z jednej strony nie chce się wstawać, ale z drugiej wiemy, że jeżeli przemożemy tą chwilową słabość, to satysfakcja będzie niezmierna.

Dlatego właśnie tak duży nacisk kładzie się na tzw. okres przejściowy. Każdy biegacz minimalista podkreśla z uporem maniaka, żeby postępować powoli, spokojnie i przede wszystkim dać sobie czas na adaptację. To samo zresztą zaleca dr Campitelli w ulotce instruktażowej dla Vibram Five Fingers, którą przygotował wspólnie z Danem Liebermanem. Campitelli jest współautorem treści, które teraz będą tak słono kosztować Vibram, ale to również on razem z Liebermanem wyraźnie podkreśla konieczność wdrożenia dodatkowych ćwiczeń wzmacniających mięśnie oraz powtarza, że przejście na bieganie w obuwiu minimalistycznym to proces stopniowej adaptacji.

10375824_347385365442493_2054804220_n

Różnych badań dotyczących biegania oraz wpływu obuwia na bieganie było dużo, ale ich wyniki są niejednoznaczne, a ich rzetelność również można łatwo podważyć. Wystarczy powiedzieć, że badania przeprowadzane są często na niewielkiej grupie biegaczy lub badacze skupiają się jedynie na jakiejś wyodrębnionej cesze, jak na przykład sposób lądowania. Wydaje się, jakby sami badacze byli pogubieni w temacie i wychodzą z założenia, że samo założenie butów minimalistycznych w jakiś magiczny sposób poprawi technikę biegu.

Co więcej, brakuje dowodów na to, że obuwie minimalistyczne zwiększa ryzyko kontuzji – póki co, uparty badacz mógłby dojść co najwyżej do wniosku, że minimale nie mają żadnego wpływu na urazy. Moim zdaniem brakuje również powiązania obuwia minimalistycznego z jakimś konkretnym rodzajem kontuzji, bo automatyczne zwalanie każdego urazu na buty jest chyba lekkim nadużycie.

Całkowicie osobną kwestią jest wpływ „tradycyjnych”, czyli amortyzowanych i stabilizujących butów biegowych na występowanie kontuzji. Adwersarze dr Campitelliego wyciągają z rękawa całe listy badań dowodzących jak zbawienny skutek ma stosowanie takich właśnie butów. Nie chcę być złośliwy, ale skoro 70% biegaczy, którzy z nich korzystają ulega kontuzjom, to czy ktoś tutaj nie mija się lekko z prawdą? Czy twierdzenie, że najnowsza pianka w podeszwie środkowej oraz innowacyjna korekcja pronacji/supinacji (niepotrzebne skreślić) są nam niezbędne do osiągnięcia biegowej nirwany nie są naginaniem rzeczywistości?

Jak widać nie ma jednoznacznych odpowiedzi i klarownej recepty na bolączki biegaczy całego świata… chociaż może wystarczy po prostu biegać z głową. Bieganie naturalne jest szczególnie bezwzględne, ponieważ pozbawia nas wsparcia ze strony sprzętu i dlatego zdrowy rozsądek jest tutaj tak ważny. Bardzo łatwo można przegiąć, a później zwalenie winy na buty i przymknięcie oczu na własne niedoskonałości wydaje się być prostszym rozwiązaniem.

Trening biegania naturalnego i okres przejściowy to zresztą tematy na osobną dyskusję, ale wniosek dla nas jest następujący – obuwie powinniśmy traktować jako narzędzie i środek do realizacji celów, a nie cel sam w sobie. Nie powinniśmy formułować swojego celu na przykład w następujący sposób – przebiec 10km w Five Fingersach. Taki cel prawdopodobnie uda Ci się bardzo szybko zrealizować, ale niekoniecznie musi mieć on dużo wspólnego ze zdrowym i naturalnym bieganiem. Naszym celem powinno być doprowadzenie ciała do odpowiedniego stanu, kompletny rozwój i budowanie kondycji, a obuwie to po prostu przyrząd treningowy i tylko od nas zależy, jak go wykorzystamy.

Reklamy

7 thoughts on “Minimalizm, buty i kontuzje

  1. Interesuje mnie, jaki kilometraż w pięciopalczastych robisz nim trafią do kosza. Przy tej cenie dobrze by było, gdyby wytrzymywały 2500-3000km.

    1. Jeszcze żadne nie trafiły do kosza 😉
      Dwie kwestie. U mnie jest dosyć duża rotacja obuwia, więc nie nabijam tak dużego kilometrażu na jednej parze (podczas pisania recenzji zazwyczaj jest kilkaset kilometrów). Wiesz, gdybym miał testować buty do zajechania, to pisałbym 1-2 recenzje rocznie, a to trochę mija się z celem. Poza tym, jakoś tak mam, że powoli „niszczę” buty. Nie wiem z czego to wynika, może niska waga, może technika, może co innego. Moim zdaniem zresztą po kilkuset kilometrach można ocenić trwałość danego modelu, a to czy dziura w cholewce zrobi się po 800 czy 3000 km to zależy od wielu rzeczy, więc i tak byłoby niemiarodajne. Trwałość VFF oceniam bardzo wysoko, ale tak czy inaczej, bez względu na cenę, nikt Ci nie obieca, że buty wytrzymają tyle i tyle kilometrów. Powinny, ale…

  2. Może znasz kogoś kto w nich dłużej biega i mógł by się pochwalić jaki kilometraż w nich sypnął 🙂
    Też jakoś specjalnie nie zajeżdżam szybko obuwia, jak jeszcze lądowałem z pięty miałem tanie Jomy za ok. 70 czy 80zł i wytrzymały ok. 800km. W Mizuno robiłem przebiegi od 1000-1500.
    Teraz jak się przestawiłem na tzw. bieg naturalny biegam w Pumach Faas, jednak szukam czegoś by na razie raz w tygodniu zacząć biegać bez już zbędnej amortyzacji i dodatkowo wzmocnić stopy i nogi.
    A jak sam wiesz pięciopalczaste do tanich nie należą, jakoś się spodobały. Lubię być odmieńcem i dlaczego by nie spróbować w nich akurat czasem nie pobiegać.
    Biegam głównie ścieżkami leśnymi, asfaltem tylko tyle by dotrzeć do lasu.

    1. Sorry za późną odpowiedź…
      Nie mam teraz pod ręką nikogo, kto biega w VFF… Kiedyś znajomy miał parę chyba KSO, w której biegał ileś już tam lat, ale jaki miał przebieg to nie mam pojęcia. Swoją drogą, leśne ścieżki to moim zdaniem najbardziej przyjazna nawierzchnia 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s