I Bieg Nadodrzański

czyli biegowa inauguracja nowego roku

Wczoraj w raciborskim Parku Zamkowym odbył się pierwszy Bieg Nadodrzański na trochę dziwnym dystansie 8,7km. Na starcie zjawiło się 84 biegaczy oraz kilkunastu „kijkarzy”, czyli impreza bardzo kameralna i całkiem przyjemna. Idealne okoliczności do oficjalnego zainaugurowania nowego roku na biegowo 🙂

W zasadzie nie chciałem startować, bo gardło drapie, kaszel trochę męczy no i mięsień gruszkowaty (chyba 😛 ) daje o sobie znać, ale lokalnego biegu, i to pierwszej edycji, nie można odpuścić. Trasę znam jak własną kieszeń, bo biegam nią prawie codziennie. Każdym odcinek mam odmierzony, każdy kamień udeptany, każdy zakręt wyrobiony. Wiedziałem, więc również że wiało będzie niemiłosiernie – biegnie się w końcu praktycznie nad samą rzeką, ale co tam.

Jak zwykle na starcie znalazłem się w ogonie stawki i mozolnie musiałem gonić kolejnych zawodników. Dysząc z zapchanym nosem jak parowóz goniłem jednak wytrwale kolejnych rywali. Wiatr momentami rzeczywiście dawał mocno się we znaki. Biegliśmy trzy pętle po 2,7km i co ciekawe, miałem wrażenie, że w którym kierunku by nie biec, zawsze było pod wiatr.

Ostatecznie z czasem 38:59,60 wywalczyłem 21. miejsce. Wynik według mnie całkiem zadowalający jak na tą chwilę 😉 Pełne wyniki biegu do wglądu TUTAJ.

Szkoda trochę, że organizatorom nie udało się dobić dystansu do pełnej dychy, ale bieg darmowy i na dodatek pod nosem, więc nie będę marudził 😉 Na mecie na każdego czekała gorąca herbata, a później jeszcze losowanie nagród, na które tradycyjnie już nie czekałem. I czego więcej trzeba do zorganizowania fajnego biegu? Dla mnie numer startowy i herbata wystarczą w zupełności!

Reklamy

3 thoughts on “I Bieg Nadodrzański

  1. Ostatnio coraz częściej słyszę wokół siebie głosy narzekania na pakiety startowe. Ludziom zależy na medalach, koszulkach, pełnym wyżywieniu itd., a chyba zapominają, że najważniejszy jest sam start w imprezie, a nie gadżety. Miło jest mieć pamiątkę z imprezy (zwłaszcza, kiedy słono się zapłaciło za udział), ale nie to jest celem. Rozumiem, że przy biegach długodystansowych fajnie jest dostać coś dobrego do jedzenia, ale po biegu na 5km spokojnie mogą wystarczyć mniejsze przekąski. Dlatego czytając, że „numer startowy i herbata wystarczą w zupełności”, pomyślałem, że jeszcze nie wszyscy zwariowali 🙂
    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s