adidas adiZero Adios Boost 2.0

Po tym jak w adidas Takumi Sen udało mi się złamać w Cieszynie czterdzieści minut na dychę naszła mnie ochota na pobieganie w rasowych startówkach trochę dłuższych dystansów. Moment wydawał się być dobry, bo na wiosnę udało się zrobić życiówkę na Maratonie Opolskim, apetyt na poprawę wyniku był duży, a plany ambitne, więc i narzędzia solidne by się przydały. Nie przewidziałem jednak, że plany pójdą z różnych przyczyn w odstawkę, a jesienny maraton będzie walką o przetrwanie, a nie o wynik. Mniejsza jednak o moją prywatną biegową klęskę drugiej połowy sezonu… Z Adasiami zdołałem zapoznać się całkiem dobrze, a znajomość ta była, i nadal jest, bardzo burzliwa, pełna wzlotów i upadków. Pełna kilometrów które mijają w mgnieniu oka jak i wymęczonych do ostatniej kropli potu.

To kolejne, po Takumi Sen, adidasy które robią na mnie przytłaczająco słabe pierwsze wrażenie. Może to dlatego, że moje oczekiwania są nadmuchane do granic możliwości poprzez reklamy i magiczne technologie (i cenę), a w pudełku czekają na mnie takie… zwykłe buty, przynajmniej na pierwszy rzut oka, bez fajerwerków.

O podeszwie ciężko powiedzieć coś konkretnego dopóki się w niej nie pobiega, chociaż już ugniatana w dłoniach sprawia wrażenie bardzo dynamicznej. Cholewka za to wydaje się być najzwyklejszą siateczką podobną do tych z najtańszych biegowych laczków. I chociaż okraszono ją magicznym zaklęciem brzmiącym Coolever, to stwierdzam, iż rzeczywiście jest to po prostu siateczkowa cholewka. Co prawda jest trwała i dobrze wentyluje, ale to tylko siateczka. Na czubku mamy otok z jednolitego materiału, podobnie na lekko tylko usztywnionym zapiętku. Poza tym, na pierwszy rzut oka, nic ciekawego się tutaj nie dzieje. Żeby sprawiedliwości stało się za dość warto wspomnieć, że w standardowym rozmiarze jeden but waży niespełna 250 gramów.

No to lecimy. Buty, jak przystało na startówki, są dosyć wąskie i ciasno opinają stopę. Sznurówki są wąsko osadzone, co jeszcze lepiej pozwala zacisnąć materiał wokół stopy. Mały zawód sprawił mi język, który jest dosyć wąski i nie jest zintegrowany z resztą cholewki. Jak to się mówi… kiepskiej baletnicy i rąbek u spódnicy, a słabemu biegaczowi i język i sznurówki, ale skoro już mam okazję trochę ponarzekać i się przyczepić to się przyczepiam. W końcu w butach za taką kasę projektanci mogliby postarać się przynajmniej o język w stylu burito, który moim zdaniem bardzo dobrze się sprawdza.

Pierwszy trening w Adiosach to miało być luźne kilka kilometrów na rozbieganie nowych butów i bardzo szybko przekonałem się, że do tego one niezbyt się nadają. Te buty po prostu chcą biegać szybko. Nie twierdzę, że nie da się w nich zrobić długiego spokojnego wybiegania, ale wtedy to jest walka. To tak jakby biec w trailówkach po asfalcie – można, tylko po co? Tutaj wrażenie konfliktu interesów w moim odczuciu było jeszcze większe, szybko więc przestawiłem się lekki fartlek, żeby chociaż trochę wykorzystać potencjał Adiosów na tym pierwszym biegu i dać tej bestii odetchnąć 😉

Nauczony tym doświadczeniem zostawiłem sobie Adiosy na treningi interwałowe, progowe oraz wybiegania w tempie zbliżonym do maratońskiego. Nie lubię stwierdzeń, że w danym modelu dobrze biega się w takim i takim tempie ponieważ według mnie są to kwestie indywidualne. Adiosy to bez wątpienia buty do szybkiego biegania, ale czy szybko oznacza 3:00/km czy 4:30/km to już można negocjować. Moje całkowicie subiektywne odczucia są takie, że im szybciej tym lepiej, a poniżej (znaczy się wolniej niż) 4:30 zaczynamy się z Adasiami przekomarzać. Podeszwa jest rzeczywiście bardzo dynamiczna i sprężysta, więc podczas wolniejszego biegu musimy jakby wyhamowywać, co kompletnie mija się z celem.

Przy wyższych tempach jest za to miodzio. Kiedy wskoczymy już na odpowiedni pułap to lecimy i, nie chcę żeby ktoś pomyślał że buty pobiegną za niego, ale nogi same zaczynają przebierać coraz szybciej. Adiosy, znowu jak przystało na rasowe startówki, są dosyć twarde i nie znajdziemy w nich zbyt wiele amortyzacji dlatego też siłą rzeczy są dosyć wymagające technicznie.

Podeszwa zewnętrzna wykonana jest z solidnej gumy Continental i również ma kształt typowy dla startówek, czyli charakterystyczną tarkę w przedniej części, która zapewnia dobrą przyczepność podczas lądowania na śród- i przodostopie oraz podczas wybicia. I rzeczywiście. nawet na mokrej nawierzchni adidasy spisują się bardzo przyzwoicie i czujemy się w nich stabilnie. Po raz kolejny, jak przystało na rasową startówkę, trwałość podeszwy nie jest ich najmocniejszą stroną i guma, szczególnie owa tarka, ściera się stosunkowo szybko. Trzeba jednak pamiętać, że w obuwiu startowym z reguły nabija się mniej kilometrów na w treningówkach.

Jak to było z tym maratonem? Przygotowany byłem kiepsko – ze względu na ślub i przygotowania do niego nie miałem dużo czasu na treningi, a do tego przyplątała się jakaś kontuzja. W efekcie na starcie stałem nie wiedząc czego tak naprawdę się spodziewać. Szybkość w nogach może nawet by się znalazła, ale wybiegania brakowało. Stanąłem za zającem na 3:30, ale na połówce musiałem odpuścić i zwolnić… nie to jednak jest teraz istotne. Ważne jest, że Adiosy w tym starcie też mi nie pomogły. Trenowałem w nich dosyć często, robiłem też parę dłuższych wybiegań i nigdy nie było problemów, a tym razem po 20 kilometrach lewy buty pod przodostopiem zaczął uciskać mnie jakby w podeszwie tkwił kamień. Oczywiście nic nie było. Przez pewien czas bardziej kuśtykałem niż biegłem i rozważałem nawet zejście z trasy, bo sytuacja robiła się niewesoła. Przez ból jakoś dziwnie zacząłem stawiać nogę. Nie chciałem jednak odpuścić, nie potrafiłem tego w sobie przetrawić, więc nie zważając już na czas dobiegłem do mety. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ani przed tym biegiem ani po nim podobny problem już się nie pojawił, przyczyna tkwiła więc być może gdzieś we mnie (może z powodu kontuzji trochę inaczej stawiałem stopę, nie wiem, może!) a nie w obuwiu. Jest to pojedyncza „wpadka”, więc w żaden sposób nie wpływa na moją ocenę tego modelu.

Podsumowując, adidas adiZero Adios Boost 2.0 to świetne buty startowe dla zaawansowanych biegaczy, którzy będą potrafili się z nimi dogadać i wykorzystać ich potencjał. Tyle 😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Reklamy

4 myśli na temat “adidas adiZero Adios Boost 2.0

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s