This is my design

Postanowienia noworoczne? Nie, nie mam żadnych ponieważ wydaje mi się, że równie dobrze można postanowić sobie coś każdego innego dnia lub nocy w roku. W nowy rok wchodzę jednak z konkretnym planem – planem treningowo-startowym. Planem, który chciałbym, żeby doprowadził mnie do kilku fajnych wyników w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Oczywiście nie ma się co łudzić, że będzie łatwo i że wszystko uda się zrealizować w 100%, ale skoro zamierzenia są ambitne to łatwo być nie może i musi być walka.

Z różnych względów ostatnio nie udawało mi się pisać zbytnio o moim treningu, pomimo tego, że niejednokrotnie się za to zabierałem. Z drugiej strony, prawda jest taka, że za bardzo nie było o czym pisać. Przez ostatnie parę miesięcy główna walka toczyła się po prostu o względnie regularne wychodzenia na „pobieganie”. Zmiana pory treningów z poranków na wieczory sprawiła, że często zwyczajnie nie chciało mi się ruszyć czterech liter, kiedy za oknem było już ciemno, a pogoda dodatkowo nie zachęcała do wystawienia nosa za drzwi. Niemniej, w tej chwili sytuacji wydaje się być w miarę opanowana, a mój rytm treningowy można nieśmiało określić jako regularny. Mówiąc prosto, załapałem rytm, więc teraz nadeszła pora na wejście w bardziej konkretny plan treningowy.

Długo się nie zastanawiałem i zostaję przy treningu metodą Danielsa, która w zeszłym roku pomogła mi zdecydowanie poprawić moje bieganie. Tak więc od poniedziałku rozpoczynam zabawę z tempem progowym, interwałami i wybieganiami w tempie maratoński. Zabawę, która z założenia ma trwać przez najbliższych kilkanaście tygodni.

Mój najtrudniejszy i jednocześnie najszczęśliwszy dotychczasowy finisz

Jak to zwykle bywa w moim przypadku, plan nie jest rozpisany z zegarmistrzowską precyzją i nie zamierzam pilnie wypracowywać dniówek, a raczej trzymać się po prostu założonego kilometrażu i dbać o odpowiednie akcenty w każdym tygodniu. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że plan uda się realizować.

Podstawą, niejako punktem wyjścia, dla treningu są planowane starty. Moje założenie na pierwszą połowę tego roku to poprawienie życiówek na dychę oraz w maratonie, a przy okazji powinno też udać się pobiec dobrą połówkę aczkolwiek ten dystans nie jest moim priorytetem. Jeszcze niedawno planowałem skupić więcej uwagi na biegach górskich oraz bieganiu w terenie, ale przyznaję otwarcie i bez bicia, że, na przekór trendom, asfalt niezmiennie mnie pociąga 😉

Kulminacją moich przygotowań chciałbym aby znów stał się majowy Maraton Opolski. Moje rodzinne miasto, znane ulice oraz trasa poprowadzona na czterech pętlach wydają się sprzyjać szybkiemu bieganiu. Na kwiecień, jako sprawdzian formy, planuję pobiec dychę i tutaj na tą chwilę są dwie opcje – po raz kolejny Cieszyn lub Częstochowa, gdzie jeszcze nigdy nie biegłem. Cieszyn kusi znajomą, przystępną trasą, ale Częstochowa to byłoby coś nowego. Cóż, jest jeszcze chwila, żeby się zastanowić.

Po drodze wpadnie jeszcze pewnie kilka innych startów, ale nie chciałbym z nimi zbytnio przesadzać, a zamiast tego skupić się na solidnym treningu. Oczywiście start w zawodach również można potraktować jako mocny trening, ale moim głównym celem są wspomniane biegi w kwietniu i maju i to na nich skupiam swoje wysiłki. Na pewno fajnie byłoby zaliczyć kilka nowych biegów, startów w nowych miejscach, ale nie mam jeszcze niczego konkretnego na oku… Może macie jakieś propozycje?

???????????????????????????????

Rzecz jasna, każdy z nas wie, że jest wiele czynników, które mogą skutecznie pokrzyżować nasze plany, a mocne treningi obrócić w najlepszym razie w truchtanie, ale walkę trzeba podjąć 😉 Rok 2015 zakończyłem bardzo udanym startem w Sylwestrowym Biegu Mariankowym w Nowej Wsi Głubczyckiej (relacja wkrótce), gdzie na wymagającej trasie i przy silnym wietrze udało mi się pobiec 42:31 na dychę ze sporym hakiem 😉 i zająć czwarte miejsce w generalce, co pozwala optymistycznie patrzeć w biegową przyszłość.

Jeżeli chodzi o blogowanie, to chciałbym przywrócić bardziej regularny rytm wpisów, które ostatnio pojawiały się o wiele rzadziej, urozmaicić nieco tematykę i oprócz recenzji sprzętu pisać więcej właśnie o moim treningu oraz historii biegania, który to temat bardzo przypadł mi do gustu.

Korzystając z okazji sobie i Wam życzę nie postanowień, a planów i siły do ich realizacji!

Advertisements

4 thoughts on “This is my design

  1. Moje postanowienie noworoczne to również bieganie, nawet jeszcze bardziej intensywne niż w tym roku. Mam zaplanowany start w Maratonie Warszawskim i jakieś 3 półmaratony. Fajny artykuł. Pozdrawiam i wszystkiego dobrego w nowym roku!

  2. Powodzenia w realizacji planów Pawle.
    Co do propozycji biegów to może półmaraton w Żywcu, bieg Fiata w Bielsku-Białej.
    Ja ten 1 pobiegnę, drugi chyba też.

    Co do preferowania asfaltu, to mam podobnie.
    Uwielbiam biegać w górach, jednak to wymaga dużego wysiłku i przygotowań i większa dawka gór nie idzie mi w parze z bieganiem po asfalcie. A konkretnie z planami na szybki maraton i 10km (tak, mam te same plany vel marzenia jak Ty). Bo m.in. trzeba mieć czas na regenerację itd.

    powodzenia i pozdrawiam
    Piotr

    1. Połówkę w Żywcu zdecydowanie biorę pod uwagę – dogodny termin, ciekawa miejscówka no i tyle dobrego już się o tym biegu nasłuchałem, że żal nie pobiec 😉 Bieg Fiata też rozważałem, ale wypada mi tydzień po maratonie w Opolu, więc może być ciężko.

      Życiówkodajnego roku i być może do zobaczenia na trasie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s