Emil Zatopek – czeska lokomotywa (część II)

Helsinki 1952

Powiedzieć, że plan na kolejne Igrzyska jest ambitny to mało. To czyste szaleństwo, na które reprezentacyjni włodarze nie chcą wyrazić zgody. Zatopek startuje na 5km, 10km i w maratonie… Mamy w reprezentacji dwóch Zatopków? Nie. Emil nigdy nie potrzebował niczyich rad w kwestii biegania i tym razem nie jest inaczej. Zresztą niedawno jako pierwszy człowiek przebiegł 20km poniżej godziny, a inne wyniki również wyglądają obiecująco. Do Helsinek wyjeżdża w dobrej formie i z pozytywnym nastawieniem.

Zatopek ma świadomość, że nie jest murowanym kandydatem do złota w żadnym z wyścigów, co pokazuje już finał na 10km, gdzie toczy zacięty pojedynek z Mimoun. Jak sam wspomina, „musi zdrowo naciągać nogi, żeby uciec Francuzowi”. Ostatecznie jednak się udaje i z czasem 29.17 zdobywa kolejne olimpijskie złoto dla Czechosłowacji.

Bieg na 5km nie zapowiada się wcale łatwiej. Przeciwnicy są mocni. W eliminacjach Mimoun pobił rekord Francji, Beres ustanowił rekord Węgier, a Schade pobiegł szybciej niż rekord olimpijski. Po starcie Zatopek znajduje się na przedostatniej pozycji, ale niewzruszony takim rozwojem wypadków dalej biegnie zaplanowanym tempem.  Zawodnicy szybko się przetasowują i Zatopek biegnie już w czołowej grupie. Kiedy rozbrzmiewa gong finałowego okrążenia Emil zrywa się do finiszu podobnie jak w Brukseli. Tym razem zawodnicy są jednak mocniejsi i nie odpuszczają. 200 metrów do mety, Zatopek przypuszcza jeszcze jeden atak. Drugie złoto dla Czechosłowacji na tych Igrzyskach!

a4fbef8353835_600x450_4424a8299f

Na starcie maratonu Zatopek staje spokojnie. Nie ma żadnego doświadczenia w tej konkurencji, więc postanawia po prostu trzymać się faworyta, którym jest Anglik Peters. Wspólnie przebiegają pierwszych 10km z czasem 31.50 Na piętnastym kilometrze Anglik słabnie, a na dwudziestym Zatopek wysuwa się na prowadzenie. Dystans jest morderczy, ale Zatopek walczy tylko z czasem i nie zagrożony przez nikogo zdobywa trzecie złoto kończąc swój pierwszy w życiu maraton w 2 godziny 23 minuty i 3 sekundy.

Zdobycie trzech złotych medali jest rzeczą niebywałą i po powrocie do kraju Zatopek jest obwożony triumfalnie po miastach i miasteczkach jako symbol komunistycznej potęgi. Jednocześnie władze niechętnie wypuszczają go poza granice zaprzyjaźnionych państw bloku sowieckiego. Nie mogą sobie pozwolić na wpadkę, gdyby z jednej z takich wojaży Zatopek postanowił nie wrócić zauroczony zachodnim dobrostanem.

3907002530

Kiedy przychodzi zaproszenie do Stanów Zjednoczonych, Zatopek pod presją partyjnych dygnitarzy pisze odmowny list, w którym wykpiwa amerykańskie standardy. Niedługo wiadomość jest już oficjalna – Zatopek nie będzie brał udziału w zawodach poza Europą wschodnią. Nie jest to dla nikogo zaskoczeniem, bo już wcześniej Zatopek pojawiał się w towarzystwie tajemniczych dżentelmenów, których zadaniem było pilnować, aby mistrz nie zachłysnął się zachodem.

Jesienią 1952 roku dopada Zatopka ostra rwa kulszowa, która zmusza go do porzucenia treningów aż na pięć miesięcy. Lekarze zalecają usunięcie migdałków oraz chorych zębów, ale poprawa przychodzi dopiero wraz z wiosennym ociepleniem. Poza tam Zatopek czuje się doskonale, a w rozmowie z polskim dziennikarzem, Zbigniewem Rogowskim, przywołuje kilka danych z dziennika swojego lekarza: „puls: 56; ciśnienie: 130/90; pojemność płuc: 5 litrów; nieznaczne powiększenie komór serca”.

2edcdadf-135c-4358-be61-5f25bde32f8c

Zapytany o dietę, odpowiada: „Jadam na ogół wszystko. I to zawsze, gdy tylko odczuwam głód. Kiedyś odżywiałem się według ścisłej recepty, później postanowiłem kierować się wyłącznie apetytem”. Zatopek przyzwyczajony jest również do biegania z pełnym żołądkiem. Wspomina jak to kiedyś przed zawodami w Londynie podano zawodnikom obiad, a na mecie wszyscy trzymali się za brzuchy. Jemu nic nie było. Raz tylko przed startem najadł się winogron i później „podczas biegu pocił się jak mysz”.

Sao Paulo

Pod względem sportowym start Zatopka w Brazylii nie odznaczył się niczym szczególnym, jednak stanowi niewątpliwie ciekawostkę w życiu sportowca. Stalin nie żyje. Prezydent Czechosłowacji, Gottwald, również. Żelazny uścisk komunistycznej władzy delikatnie się rozluźnia, a ludzie zaczynają głośno wyrażać swoje zdanie. W tym również gazeta związkowa Praca, która krytykuje władze za zakazy nakładane na sportowców w związku ze startami zagranicznymi. W odpowiedzi słyszymy, że Zatopek wyjeżdża do Brazylii na doroczny bieg sylwestrowy.

Trudno powiedzieć, żeby pomysł ten wzbudził zachwyt Zatopka. Wyjazd taki wiąże się z przerwaniem treningów, a brazylijski klimat nie najlepiej sprzyja bieganiu. Cóż jednak robić? Wieczorem 26 grudnia 1953 roku Zatopek startuje z praskiego lotniska w długą podróż do Ameryki Południowej. W podróży towarzyszy mu dwóch radziecki arcymistrzów szachowych – Bronsztajn i Tolusz, którzy zmierzają na turniej do Hastings. Dyskutuje z Bronsztajnem na temat jego niedawnego zaciętego pojedynku z Botwinkiem i ostatecznie dochodzi do wniosku, że taka potyczka musi kosztować więcej nerwów niż finisz na 5000m. Emil żałuje, że tak słabo gra w szachy, bo chętnie zaproponowałby partyjkę.

Na miejscu, w Sao Paulo, czeka na czechosłowacką gwiazdę prawdziwa medialna zawierucha. Już na lotnisku czekają na niego dziesiątki fotoreporterów, którzy oślepiają błyskami swoich aparatów i przekrzykują się, próbując zadawać pytania. Chociaż jest zmęczony podróżą, to Zatopek cierpliwie odpowiada i pozuje do zdjęć w różnych, nawet najbardziej wymyślnych, pozycjach. Kiedy w końcu udaje mu się dotrzeć do hotelu, wchodząc do pokoju potyka się o kłębiące się na podłodze kable radiowe. Czeka na niego jeszcze jeden dziennikarz, mający nadzieję ukraść przynajmniej kilka zdań mistrza.

51CREaykC9L._SY300_

Ku przerażeniu organizatorów biegu, jeszcze tego samego wieczoru Zatopek postanawia przeprowadzić trening trasą sylwestrowego biegu. Starają się mu wytłumaczyć, że brazylijskie ulice różnią się od europejskich. Tutaj kierowcy nie liczą się z pieszymi, a woleliby nie mieć na sumieniu życia olimpijskiego mistrza. Kiedy Emil mimo wszystko nie chce odpuścić wpadają na genialny pomysł, aby zaprząc do pomocy policję. I tak oto Zatopek biegnie ulicami Sao Paulo w asyście policyjnych motocykli i fotoreporterów zaciekle walczących między sobą o zdjęcie z tego niesamowitego treningu.

Bieg sylwestrowy w Sao Paulo to impreza masowa. Wzdłuż ulic na trasie biegu będzie kibicowało około 800 000 osób, a na starcie stanie 2500 zawodników. Jest to nie lada wyzwanie organizacyjne, a organizatorom zależy przede wszystkim na tym, żeby gwiazda jaką jest Zatopek nie zginęła w tłumie. Dlatego uczą Zatopka brazylijskiego hymnu, żeby wiedział, przy których taktach spodziewać sie wystrzału startera.

Organizatorzy zapomnieli jednak o tym, że bieg sylwestrowy odbywa się… w noc sylwestrową pełną huku i wystrzałów. Dźwięki hymnu rozmyły się w radosnych okrzykach i huku petard, a tłum biegaczy ruszył, sądząc że to już ten oficjalny wystrzał. Zdezorientowany w całym tym zamieszaniu Zatopek został trochę z tyłu i musiał mocno się przeciskać, a kiedy znalazł się już z przodu też nie dane było mu biec w spokoju. Fotoreporterzy ustawieni na zmiany niczym sztafeta starali się dotrzymać mu kroku, zrobić zdjęcie albo przynajmniej nagrać jego głośny oddech. Zatopek finiszuje na ulicy pokrytej kartkami starego kalendarza, oczywiście wygrywa i ustanawia nowy rekord trasy.

Parę dni później startuje jeszcze na 10km na naprędce zbudowanej przez brazylijskie władze bieżni. Dziennikarze podniecają atmosferę nowinami o próbach pobiciu rekordu świata. Nawet speaker podczas biegu podaje fałszywe międzyczasy, aby podkręcić atmosferę na widowni. O rekordzie nie ma jednak mowy. Brazylijczycy nie przywiązują nawet należytej wagi do liczenia okrążeń.

Na finiszu

Po powrocie z Brazylii rozpoczyna się finałowe okrążenie kariery lekkoatletycznej Emila Zatopka. Padają kolejne rekordy, ale Emil czuje wyraźnie silną konkurencję ze strony młodszych zawodników. Sam przyznaje, że jest już trochę zmęczony i ma świadomość, że forma będzie powoli słabła. Na Mistrzostwach Europy w Bernie broni złota na 10km, ale na 5km przybiega dopiero trzeci. Postanawia skupić się na dłuższych dystansach – 10km i maraton. Na 5000m jest już zbyt wolny.

Zapada oficjalna decyzja. Start w maratonie na Igrzyskach Olimpijskich w Melborune będzie ostatni. Atmosfera w Australii jest jednak nieszczególna. Igrzyska są słabo przygotowane, jedzenie niesmaczne, bieżnia nierówna… basen olimpijski o 8mm za krótki. Pogoda piekielna.

12304-Lef-po-maretonu-v-melbourne_HWx600x800

Stojąc na starcie maratonu Zatopek zwraca się do rywali: „Panowie, za chwilę trochę umrzemy”. Początkowo wszystko idzie pomyślnie, Emilowi biegnie się względnie dobrze, uśmiecha się do obiektywów. Jednak na długim podbiegu przed nawrotem sprawy nabierają złego obrotu. Żar lejący się z nieba daje wszystkim coraz bardziej się we znaki. Podbieg jest ciężki i większość zawodników biegnie zygzakiem. Zatopka zaczynają boleć nogi, krok staje się nierówny, bieg chaotyczny. Na trzydziestym kilometrze zatrzymuje się przy wiadrach z wodą i oblewa nią. Ciało odmawia posłuszeństwa, ale Zatopek zmusza się do biegu. W końcu dociera do stadionu i kończy na szóstym miejscu. Za metą pada na kolana i wymiotuje.

20-Zatopek-Melbourne

Okrążenie honorowe

Po Igrzyska w Melbourne Zatopek startuje jeszcze tu i ówdzie, ale jego kariera jest skończona. Niestety, nie jest mu dane w spokoju cieszyć się jej owocami.

W Czechosłowacji następują polityczne zawirowania, a nowym przywódcą Partii zostaje Alexander Dubček, który przeprowadza czystki. Dubček chce otworzyć kraj na Zachów, znosi cenzurę i wprowadza tolerancję religijną. Nowy porządek podoba się społeczeństwu, ale komunistycznym władzom w Moskwie nie.

120809050113-zatopek3-horizontal-large-gallery

Konflikt między Moskwą a czechosłowackimi politykami jest otwarty, a próby jego pokojowego rozwiązania spełzają na niczym. W nocy z 20 na 21 sierpnia 1968 ponad 600 tysięcy żołnierzy Układu Warszawskiego wkracza na terytorium Czechosłowacji. Sowieckie czołgi zalewają Pragę, która poddaje się po dziesięciu godzinach. Państwo się poddaje, ale ludzie nie. Mieszkańcy Pragi wylegają na ulice, żeby demonstrować przeciwko okupantowi. Jest wśród nich również czterdziestosześcioletni Zatopek, który daje się ponieść atmosferze i przemawia do tłumu. Idol całego narodu głośno potępia agresję, wzywa do bojkotu Związku Radzieckiego na zbliżających się Igrzyskach Olimpijskich w Meksyku. Słowa, za które przyjdzie mu słono zapłacić.

Następnego dnia Emil traci pracę w ministerstwie, zostaje wyrzucony z Partii i zostaje mu odebrane prawo do mieszkania w stolicy. Wkrótce zostaje zesłany do pracy kopalni uranu w Jachymovie. To właśnie w próbkach pochodzących z tej kopalnii Maria Curie-Skłodowska odkryła silnie radioaktywny rad, za co zdobyła w 1911 roku nagrodę Nobla. W kopalni brakuje jakichkolwiek systemów, które chroniłyby pracowników przed unoszącym się wszędzie niebezpiecznym pyłem. Tutaj Zatopek spędzi najbliższe sześć lat. Dana w tym czasie mieszka w Pradze, ale Emilowi jakimś niebywałym podstępem trzy razy uda się ją odwiedzić.

Po tym czasie władze wzywają Zatopka z powrotem do Pragi. To jednak nie koniec kary. Partyjni aparatczykowi pomyśleli, że dobrze będzie teraz narodowego idola publicznie upokorzyć i poniżyć. Zatopek zostaje śmieciarzem. Plan obraca się jednak przeciwko partyjniakom. Mieszkańcy Pragi od razu rozpoznają Zatopka i nie pozwalają mu wyrzucać śmieci. Każdy sam nosi swój kosz i wyrzuca do śmieciarki, podczas gdy Mistrz truchta obok. Nie w smak jest to władzom, dlatego szybko przenoszą go na prowincję, gdzie przez kolejne dwa lata przerzuca ziemię łopatą.

W końcu Zatopek po raz kolejny zostaje wezwany do Pragi. Komisja podsuwa mu do podpisania zgrabnie sformułowane przyznanie się do winy, przyznanie się do popierania burżuazyjnych rewizjonistów i sił kontrrewolucyjnych. Podpisuje samokrytykę i wkrótce dostaje pracę w praskim Centrum Informacji Sportowej.

9ee294ed3bc7aed507e9cbf3364d_w720_h468_gd79575facaa111e1b29a002590604f2e

Dopiero teraz tak naprawdę przekroczył linię mety. Może zrobić kilka okrążeń honorowych, szeroko się uśmiechnąć i odpocząć.

Emil Zatopek umiera 22 listopada 2000 roku w wieku 78 lat. Zostawił po sobie historię, która na naszych oczach staje się legendą. Myśl płynąca z jego rekordów i treningów jest prosta – zamiast rozważać nad tym, kto ma jakie predyspozycje, kto skąd pochodzi i jakie ma warunki trzeba twardo, solidnie i wytrwale pracować. „Należy trenować i jeszcze raz trenować”.

—————-

I część historii Emila Zatopka czeka na Was TUTAJ; zapraszam serdecznie do lektury i dzielenia się swoimi przemyśleniami na temat tego niesamowitego biegacza.

Powyższy tekst został również opublikowany w magazynie Run Times (maj 2015).

Źródła:

Emil Zatopek „Mój trening”, Sport i Turystyka, Warszawa, 1955

Jean Echenoz „Running: A Novel”, The New Press, New York, 2009

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s