Under Armour Micro G Mantis

Marka Under Armour nie należy w Polsce do najbardziej znanych i kojarzymy ją głównie z amerykańskich filmów, gdzie możemy zobaczyć napakowanych kolesi ubranych w koszulki z charakterystycznym logo (np. Fast & Furious). Ja do tej pory miałem do czynienia tylko z ciuchami UA, z których byłem bardzo zadowolony, ale nie do końca wiedziałem, czego spodziewać się po ich butach. Reklamy z pewnością mają świetne, ale buty same w sobie wydawały się trochę nijakie – miałem wrażenie, że projektanci większy nacisk położyli na design niż na funkcjonalność. Jednak już na pierwszych kilometrach przekonałem się, że mam do czynienia z solidnym modelem, który zdecydowanie może być użyteczny podczas treningu.

Micro G to na pewno nie są buty rewolucyjne, które wywołują lawinę ochów i achów, ale za to świetnie spełniają swoje zadanie, którym jest nabijanie sporej ilość kilometrów, dzień po dniu, bez względu na tempo i warunki.

Z wyglądu Micro G Mantis mogą wydawać się trochę toporne, ale w rzeczywistości są o wiele bardziej zwiewne – jeden but w standardowym rozmiarze waży niespełna 220 gramów (dane producenta), a spadek pięta-palceto 10 mm, więc wszystko jest w granicach przyzwoitości.

Budowa podeszwy

Mantis, przynajmniej w mojej wersji kolorystycznej, są dosyć pstrokate, co może wywoływać wrażenie, że są przekombinowane, ale tak naprawdę ich konstrukcja jest dosyć prosta, a cała „magia” odbywa się podeszwie środkowej wykonanej z tytułowej pianki Micro G. Pianka ta, chociaż pod względem konsystencji nie jest ucieleśnieniem minimalizmu, to przypadła mi do gustu. Podeszwa nie jest bardzo elastyczna i nie ma szans, żebyśmy zwinęli ją w naleśnik, a testy kaloryferowe też przechodzi na trójczynę, ale jest ona dzięki temu bardziej sprężysta, co zachęca do bardziej dynamicznego biegu.

Pinka Micro G jest raczej twarda, aczkolwiek daleko jej do twardości startówek, a ze względu na swoją grubość (22 mm pod piętą) oferuje również sporo amortyzacji. Taka mieszanka idealnie nadaje się na dłuższe wybiegania z wplecionymi intensywniejszymi fragmentami, np. długie wybiegania w tempie maratońskim, ale z fragmentami w tempie progowym – na spokojniejszych odcinkach nie czujemy, że walczymy z butami, za to na mocniejszych podeszwa ładnie podaje 😉

Podeszwa zewnętrzna to jednolita warstwa twardej gumy, która charakteryzuje się dużą odpornością na ścieranie. Micro G Mantis nadają się do codziennego łojenia kilometrów i nie musimy obawiać się, że po paru miesiącach zaczniemy zdzierać naskórek na chodniku.

UA to typowe szosówki bez wyraźnie zaznaczonego bieżnika, ale na względnie równej nawierzchni zapewniają bardzo dobrą przyczepność. Nie licząc jakichś wyskoków na oblodzonym chodniku nie zdarzyło mi się tracić stabilność w tych butach i nawet przy szybszym tempie można być spokojnym.

Całościowo koncepcja podeszwy w Mantis jest bardzo spójna i charakterystyka podeszwy środkowej, jej funkcjonalność, idealnie zgrywa się z trwałością podeszwy zewnętrznej. Tak jak pisałem wcześniej, nie ma tutaj żadnych fajerwerków, ale jest za to solidna konstrukcja, na której można polegać podczas codziennych treningów.

Budowa cholewki

Cholewka wykonana jest z paru różnych rodzajów materiału – mamy tutaj mieszankę siateczkowych wstawek oraz materiału HeatGear, który ma zapewniać dobrą oddychalność. Biegam w tych butach już od ładnych kilku miesięcy i miałem okazje przetestować jest zarówno w upalne jak i w mroźne dni i jestem usatysfakcjonowany.

Cholewka nie ma żadnych usztywnień, które mogłyby powodować obtarcia czy jakiś inny dyskomfort, aczkolwiek nie należy ona do najszerszych i biegacze o nieco szerszych stopach mogą czuć się skrępowani 😉 W szczególności środkowa i przednia część są dosyć wąskie, co z jednej strony sprawia, że but lepiej trzyma się stopy, ale z drugiej może okazać się zbyt ciasny. Jednocześnie tylna cześć cholewki, wykończona ciekawym materiałem, który mi osobiście przypomina żelki, jest bardziej obszerna. Wolałbym, żeby czubek buta pozostawiał palcom trochę więcej swobody, za to pięta była mocniej, bardziej stabilnie, trzymana.

Wszechstronność ze wskazaniem na tempo

Gdybym miał opisać Micro G Mantis jednym słowem, byłaby to właśnie „wszechstronność”, ale jest to wszechstronność z tendencją do podkręcania tempa. Mantis nie mają problemu z łomotaniem długich, monotonnych spokojnych wybiegań, ale lubią, żeby od czasu do czasu dać im kopa i ruszyć z kopyta 😉

Według mnie jest to bardzo użyteczny model z perspektywy treningu maratońskiego, w którym będziemy w stanie dobrze wykonać wszystkie jednostki treningowe – od spokojnych wybiegań poprzez tempo maratońskie i progowe aż po interwały. Cholewka jest wygodna i nawet podczas długich treningów nie daje nam się we znaki. Do tego są trwałe, co nie jest bez znaczenia, kiedy planujemy robić duży kilometraż.

Problem stanowić może dostępność butów Under Armour. Sieć dystrybucji nie jest niestety zbyt dobrze rozwinięta i pozostają nam głównie sklepy internetowe, a i tutaj trzeba pogrzebać raczej nie w tych, które najbardziej kojarzą nam się z bieganiem. Na stronie sklepu oficjalnego dystrybutora Under Armour w Polsce – MM Sport – jest aktualnie kilka ciekawych modeli, ale Micro G Mantis znalazłem tylko w sklepie Presto. Niestety rozmiarówka ograniczona do dwóch numerów, ale za to przecena całkiem kusząca.

Under Armour Micro G Mantis

Reklamy

One thought on “Under Armour Micro G Mantis

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s