Abebe Bikila (część III) – do mety

Przewrót

W Etiopii panuje euforia. Bikilę witają niezliczone tłumy ludzi, którzy nie do końca rozumieją na czym polega sukces przebiegnięcia 42km, ale rozumieją że ich rodak pokonał białych. Abebe jest obwożony ulicami Addis na pace ciężarówki, a na specjalnej platformie na masce jadącego z przodu jeepa siedzi młody lew, symbolizujący potęgę Etiopii. Tłumy napierają z każdej strony, każdy chce zobaczyć mistrza, a ciężarówka przesuwa się dosłownie centymetr za centymetrem.

addis

Cesarz przyjmuje w swoim pałacu obu etiopskich maratończyków i dziękuje im w imieniu całego kraju. Bikila zostaje odznaczony Gwiazdą Etiopii, a obaj dostaję koperty, których zawartości możemy się domyślać.

Tim Judah przywołuje wspomnienie Wakijry z tamtego wydarzenia. Cesarz w swoim przemówieniu miał powiedzieć, że „te osiągnięcia przetarły szlaki i otworzyły drzwi dla przyszłych pokoleń”. Dzisiaj wiemy, że tak rzeczywiście się stało.

Przed Bikilą były teraz tygodnie delektowania się swoim sukcesem. Dostał Volkswagena Beetla wraz z kierowcą, ponieważ sam nie umiał prowadzić, nowy dom, a czas wypełniały mu bankiety i przyjęcia. Nikt nie spodziewał się chaosu, który miał zapanować już niebawem.

Kiedy Cesarz wyjechał z wizytą do Brazylii generał Menigstu Neway, dowódca Gwardii Królewskiej, razem ze swoim bratem oraz wieloma wysoko postawionymi osobami rozpoczął długo planowany przewrót. Członkowie rodziny królewskiej wraz z członkami rządu zostali uwięzieni w pałacu, żołnierze wyszli na ulicę, a w radiu w kółko powtarzano oświadczenie syna Cesarza, w którym krytykował swojego ojca. Oświadczenie, które wygłosił z lufą pistoletu przyłożoną do skroni.

Haile Selassie nie zamierzał jednak oddać kraju w ręce rebeliantów i jak tylko dowiedział się o przewrocie wrócił do domu. Pomimo tego, że w przewrocie brało udział wiele wpływowych osób, to był on słabo zorganizowany i nie miał poparcia armii. W bitwie o Addis Ababę zginęły setki osób i chociaż Cesarz wrócił na tron, a rebelia została bezwzględnie stłumiona, to był to początek powolnego upadku Haile Selassie.

Wokół udziału Abebe Bikilii w tym przewrocie krąży wiele mitów. W popularnej książce Paula Rambaliego również możemy przeczytać poruszający opis moralnych dylematów Bikilii i dramatycznych chwil spędzonych przez niego w więzieniu, wydaje się jednak, że literacka fikcja przeważyła nad prawdą historyczną.

Według oficjalnej i najbardziej wiarygodnej wersji wydarzeń, potwierdzonej przez naocznych świadków, Abebe nie brał udziału w rewolcie, w żaden sposób jej nie wspierał, a w więzieniu spędził najwyżej jeden dzień, co zresztą również nie jest pewne. Olimpijski mistrz był zbyt cennym narzędziem propagandowym, aby mogły spotkać go jakiekolwiek konsekwencje.

Z kolei Onni Niskanen wsławił się ratowaniem rannych. Onni zorganizował ambulans i na własnych nogach przemierzał ulice miasta i opatrywał rannych. Wspomagał również Ambasadora USA w mediacjach pomiędzy walczącymi stronami.

Tokio, pewnym krokiem po złoto

Jak napisał Tim Judah, „przewrót rozpoczął się w środę, a w niedzielę było już po wszystkim. Poniedziałek był już najnormalniejszym w świecie dniem”. Po sukcesie w Rzymie, nowym celem dla Bikilii było zdobycie złota na Igrzyskach w Tokio. Starty na innych imprezach nie były dla niego tak istotne, ponieważ nie przynosiły aż takiej chwały. Startował co prawda częściej niż kiedyś, w tym również za granicą, ale z różnymi wynikami.

Na odnotowanie zasługuje bieg maratoński w Atenach, gdzie Bikila przebiegł pierwsze 10km w czasie 29 minut i 44 sekund. Jak zauważył Niskanen, nie było w tym czasie Szweda, który biegał tak szybko 10km.  Za to ostatnie 10km tego biegu to przepychanie się przez tłum kibiców, którzy rzucali kwiaty na Abebe. Uważał, że będzie niegrzecznie ich nie przyjąć, więc łapał bukiety i wręczał mijanym kobietom.

Na uwagę zasługuje również maraton w Osace, gdzie Bikila pierwszy raz pobiegł w butach. Kihachiro Onitsuka, założyciel firmy którą dzisiaj znamy jako Asics, zdołał zorganizować dla siebie spotkanie z Bikilą, na którym pokazał mu swoje buty. Abebe początkowo był niechętny, ale Onitsuka wspólnie z Niskanenem w końcu przekonali go, że na nierównych japońskich drogach buty to dobre rozwiązanie. Sam bieg był bardzo ciężko ze względu na wysoką temperaturą i bardzo wysoką wilgotność powietrza. Wzdłuż trasy zebrały się miliony kibiców, a przez cały dystans prowadzącemu Bikilii towarzyszyli reporterzy jadący w samochodach i na motocyklach. Onni musiał interweniować, bo Abebe dosłownie tonął w spalinach. Po biegu Bikila powiedział Onitsuce, że miał rację, buty dały mu lepszą przyczepność.

skanna0034

Oprócz tego Bikila startował również w Koszycach, Berlinie, Malmo, Kopenhadze i Bostonie, gdzie obaj razem z Mamo Wolde biegli już w butach. Był to również jeden ze słabszych występów Bikilii, który przybiegł dopiero piąty, jednak nie miało to wielkiego wpływu na jego motywację. Jako ciekawostkę można dodać, że przed biegaczami jechał wtedy w Bostonie samochód Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, który miał zabierać z trasy wszystkie bezpańskie psy, ponieważ rok wcześniej jeden z biegaczy potknął się o takiego właśnie włóczęgę.

Zarówno Bikila jak i Niskanen skupiali się teraz na przygotowaniu do Igrzysk w Tokio. Tim Judah przywołuje wypowiedź angielskiego biegacza Basila Heatleya, który był pod wrażeniem środków jakie Niskanen zapewniał swoim zawodnikom. Heatley nie wiedział „jak może rywalizować z zawodnikiem, który po każdym treningu ma możliwość skorzystania z fizjoterapeuty”.

Przygotowania przebiegały bez większych zakłóceń, a teraz już bardziej pewny siebie Bikila w każdym wywiadzie podkreślał, że pobiegnie po kolejne złoto i nic nie jest w stanie mu w tym przeszkodzić. I nikt nie odważyłby się podważać tych słów aż do 16 września 1964 roku.

Dokładnie czterdzieści dni przed maratonem w Tokio Abebe trenował w bazie w Debre Zeit, kiedy nagle poczuł kłucie w brzuchu. Onni bezbłędnie rozpoznał objawy, bo sam czuł to samo kilka tygodni wcześniej. Bikilę natychmiast przewieziono do szpital, gdzie lekarze potwierdzili diagnozę Niskanena – zapalenie wyrostka robaczkowego. Trzeba było natychmiast operować.

Operacja przebiegła pomyślnie, jednak jakikolwiek trening poza lekką gimnastyką nie wchodził w grę. Możemy sobie wyobrazić, że zachowanie optymizmu w sytuacji, kiedy zawodnik musi przejść operację na kilka tygodni przed Igrzyskami, to jak wiara w cuda, ale ani Bikila ani Niskanen nawet na chwilę nie zwątpili w złoty medal dla Etiopii.

Organizacja Igrzysk w Tokio stała na najwyższym poziomie, a Niskanen wprost nie mógł się jej nachwalić. Zawodnikom pozostawiono do dyspozycji wszelkie udogodnienia z sauną włącznie, z czego Szwed cieszył się wyjątkowo mocno. Był pod wrażeniem ruchu ulicznego, gdzie każdy kierowca przestrzegał przepisów. Organizatorzy Igrzysk codziennie zamykali jeden pas ruchu na trasie maratonu, aby zawodnicy mogli przeprowadzić trening pośród tłoczących się samochodów. Do poruszania się po wiosce olimpijskiej zawodnicy mieli do dyspozycji rowery, które zresztą okazały się niespodziewanie niebezpieczne dla Bikilii, który nigdy wcześniej nie jeździł rowerem. Abebe miał wypadek i trochę się potłukł, ale na szczęście nic poważnego mu się nie stało. Dziennikarze mieli za to temat do opisywania.

DSC_2290

Na uwagę zasługuje finał biegu na 10km, w którym udział brał depczący po piętach Bikilii, Mamo Wolde. Podczas kwalifikacji w Debre Zeit Mamo przegrał z Abebe zaledwie o jedną sekundę i możemy się domyślać, że jego ciągle rosnąca forma spędzała sen z powiek Bikilii. Jednak podczas biegu na 10 000m Mamo został popchnięty i doznał kontuzji, która wykluczyła go ze startu w maratonie. Z pewnością miało to pozytywny wpływ na psychikę Bikilii, ale kto wie, jak potoczyłyby się losy biegu, gdyby startował również Wolde?

Niemniej, Etiopczyk miał jeszcze kilku mocnych rywali, jak na przykład Japończyk Toru Terasawa czy Brytyjczyk Basil Heatley – aktualny rekordzista świata.

Podobnie jak podczas biegu w Osace, tym razem Abebe również miał pobiec w butach, jednak Onitsuka zawiódł się, ponieważ Bikila miał już zobowiązania z inną marką. W Tokio Etiopczyk miał na nogach Pumy.

Pogoda w dzień wyścigu nie jest łaskawa. Upał, a wilgotność powietrza sięga 90%. Jeszcze przed startem widać, jak z zawodników ściekają stróżki potu. Na stadionie zebrało się 90 000 widzów, chcących zobaczyć 68 śmiałków, którzy zmierzą się z królewskim dystansem.

Abebe wybiega ze stadionu jako jeden z ostatnich, ale wkrótce przyspiesza i na 10km jest już wśród prowadzącej trójki razem z Australijczykiem Ronem Clarkiem i Irlandczykiem Jimem Hoganem. Na piętnastym kilometrze ich przewaga nad kolejnym zawodnikiem wynosi już minutę. Clarke słabnie. Na dwudziestym kilometrze Bikila zatrzymuje się, żeby wypić mieszankę soku owocowego i glukozy. Od tego momentu Bikila przyspiesza jeszcze bardziej. Hogan przez pewien czas trzyma się blisko, ale na 35km Abebe słyszy jak jego kroki cichną coraz bardziej.

image

Wzdłuż trasy stoją dwa miliony kibiców, ale Bikila jest całkowicie skupiony na biegu. Wzrok ma wbity w jakiś punkt przed sobą, a twarz nie zdradza żadnych emocji. Skóra lśni od potu, a nogi wybijają równy rytm, z niepokojącą wręcz mechaniczną precyzją.

Abebe niezagrożony wbiega na stadion, ale czuje w nodze lekki skurcz. Przerywając taśmę tylko lekko unosi ręce w geście triumfu. Wszyscy spodziewają się, że po takim wysiłku biegacz padnie ze zmęczenie, ale Bikila zaczyna gimnastykę. Robi skłony, a następnie kładzie się na ziemi i w powietrzu robi rowerek. Przerzuca nogi nad głową i podskakuje. Udało mu się pozbyć skurczu i teraz może pozdrawiać wiwatujący tłum, który jest pod wrażeniem wytrzymałości etiopskiego biegacza. Czas 2:12:11.2 to nowy rekord świata, a Bikila jako pierwszy maratończyk w historii zdobył dwa olimpijskie złota z rzędu.

Srebro zdobył Basil Heatley, który na finiszu heroicznym sprintem wyprzedził Japończyka Kokichi Tsuburayę. Po tej „porażce” Tsuburaya dostał zakaz spotykania się ze swoją dziewczyną i rozkaz podjęcia natychmiastowych treningów do Olimpiady w Meksyku. Kiedy dwa lata po Igrzyskach w Tokio, z powodu kontuzji zdał sobie sprawę, że nigdy nie będzie już w stanie biegać tak szybko jak kiedyś, Tsuburaya popełnił hara-kiri, zostawiając notkę, w której napisał tylko: „Nie mogę już biegać”.

Jako ciekawostkę można dodać jeszcze, że podczas dekoracji okazało się, że zespół nie zna etiopskiego hymnu, więc w zamian zagrano… hymn japoński.

Transformacja

Triumfalny powrót Bikilii do kraju niewiele różnił się od tego sprzed czterech lat – awans, pieniądze, nagrody, przyjęcia, sława. Może tylko tyle, że teraz Abebe sam już potrafił prowadzić samochód. Wydaje się jednak, że wszystko to przerosło Bikilę, który po Tokio stał się zupełnie innym człowiekiem.

Między innymi Onni Niskanen dbał o to, aby w oczach światowych mediów Bikila był dalej postrzegany jako skromny, rodzinny człowiek, ale rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej. Niejednokrotnie znajdowano Bikilę pijanego w przeróżnych miejscach, a jego romanse stały się popularnym tematem plotek. Teraz nikt, nawet Onni, nie był już w stanie nad nim zapanować. Abebe otrzymywał regularną pensję od Cesarza oraz gratyfikację finansową od Pumy, był więc finansowo całkowicie niezależny, a dużą część pieniędzy przelewał nocami w szklankach swojej ulubionej Whisky.

Chociaż w kontaktach z białymi Bikila ciągle czuł się trochę nieswojo, to stawał się coraz bardziej arogancki. Z jednej strony był uwielbiany, a z drugiej miał po swojej stronie coraz mniej przyjaciół.

Ulf Niskanen zapytany przeze mnie o tą przemianę mówi, że Bikilii wydawało się, że może imprezować całą noc, a następnego dnia bez problemu wygrać wyścig. Nie trenował już tyle, co kiedyś, bo był przekonany, że nie musi. Abebe po prostu nie potrafił poradzić sobie ze sławą.

Meksyk 1968, zmiana warty

Kolejnym naturalnym celem na horyzoncie były Igrzyska w Meksyku, jednak teraz zamiast treningiem Abebe zajmował się głównie wygłaszaniem w całym kraju motywacyjnych przemówień dla sportowców i młodzieży. Niemniej, pewność Bikilii w zdobycie trzeciego olimpijskiego złota pozostawała niewzruszona. W jego mniemaniu główną rolę w sukcesie nie odgrywał trening, a „wola Pana” i „jeżeli Bóg tylko będzie tego chciał, to zostanie mistrzem”.

Przez pewien czas udział Etiopii w Igrzyskach w Meksyku stał pod wielkim znakiem zapytania ze względu na udział reprezentacji RPA, gdzie panował apartheid. Etiopia namawiał całą Afrykę do bojkotu Igrzysk, ale ostatecznie zapadła decyzja o wysłaniu reprezentacji. Co jednak było bardziej niepokojące, to problemy zdrowotne Bikilii, który przez ponad rok borykał się z kontuzją kolana. W 1968 roku Cesarz wysłał go na leczenie do szpitala do Niemiec i dał mu na ten cel 6000$. Niemiecki szpital odmówił przyjęcia pieniędzy za leczenie mistrza, a Cesarz pozwolił Bikilii zachować pieniądze.

Leczenie w Niemczech nie przyniosło niestety spodziewanych rezultatów i trening Bikilii przebiegał bardzo powoli, a noga ciągle dawała mu się we znaki. W tym momencie Niskanen zaczął skupiać się bardziej na Mamo Wolde, w którym upatrywano realnej szansy medalowej.

Już na miejscu, w Meksyku, Abebe skarży się na ból nogi, a tymczasem Mamo Wolde zdobywa srebrny medal w biegu na 10 000m, gdzie przegrywa z Kenijczykiem Naftali Temu zaledwie o kilka centymetrów.

22032014-Mexico OS-2

20 października, w dzień maratonu, Abebe czuje się źle, a noga ciągle boli. Bikila nie zamierza jednak odpuścić. Jak zwykle zaczyna bardzo spokojnie, ale po pięciu kilometrach jest już na prowadzeniu. Na zawsze kamiennej twarzy Etiopczyka, teraz widać jednak wyraźny grymas bólu. Trasa jest stosunkowo łatwa, ale słońce bezlitośnie grzeje z bezchmurnego nieba. Z każdym krokiem ból nogi jest coraz gorszy. Porażka, której tak bardzo się obawiał, teraz wydaje się być już nieunikniona.

Mexico

Na 15km ból staje się nie do zniesienia i Abebe dosłownie upada raniąc sobie przy tym ręce. Mamo Wolde, który do tej pory trzymał się trochę z tył, przyspiesza i wysuwa się na prowadzanie. Kiedy mija siedzącego na poboczu Bikilę, ten krzyczy do niego, „Bądź silny i wygraj!” Wolde z czasem 2:20:26 zdobywa złoto dla Etiopii.

Upadek

Po powrocie do Etiopii Bikila robił dobrą minę do złej gry. Bohaterem tym razem był Mamo Wolde. Nie ma podstaw twierdzić, że Abebe czuł do niego jakąś zawiść, raczej cieszył się z sukcesu kolegi, ale poczucie porażki ciągnęło go na dno, jak kamień uwiązany u szyi. Chociaż nikt nie wypominał mu tego potknięcia i dalej był ikoną sukcesu, to psychicznie Bikila był chyba już zbyt słaby, żeby się podnieść. Co prawda wspólnie z Niskanenem snuli plany startu w Monachium w 1972 roku, jednak Bikilii nie było dane tam pobiec.

Wieczorem 22 marca 1969 roku Abebe wychodzi z baru i wsiada do swojego Volkswagena. Jedzie ciemną drogą kilkadziesiąt kilometrów od Addis Ababy. Kiedy zbliża się do małego mostku widzi nadjeżdżającego z przeciwka z dużą prędkością Land Rovera na długich światłach. Abebe mruga światłami, żeby dać o sobie znać, ale Land Rover zjeżdża na jego pas jezdni. Bikila chcąc uniknąć zderzenia zjeżdża gwałtownie z drogi. Samochód dachuje. Ciemność.

Wrak samochodu z uwięzionym wewnątrz nieprzytomnym Bikilą zostaje odnaleziony dopiero następnego dnia rano. Biegacz zostaje natychmiast przetransportowany do szpitala, ale diagnoza jest beznadziejna. Złamany kręgosłup – Abebe już nigdy nie będzie chodził.

Abebe spędza wiele miesięcy na rehabilitacji, między innymi w szpitalu w Wielkiej Brytanii, gdzie odwiedza go nawet sama Królowa. Leczenie nie przynosi jednak żadnego rezultatu. Bikila popada w depresję. Na lotnisku w Etiopii witają go tłumy. Tsige Abebe wspomina w swojej książce, że „chociaż ci wszyscy ludzie byli tam, żeby go przywitać, to nie potrafili powstrzymać łez. Przytłoczony emocjami Bikila również spuszcza wzrok i zaczyna płakać”.

Jedna z opiekujących się nim w Etiopii pielęgniarek wspomina w książce Tima Judah, że Bikila „ciągle był bardzo miły, ale był nieszczęśliwy i przygnębiony. Nie potrafił sobie poradzić”.

W jednym z wywiadów Bikila tak mówi o sobie: „Miałem wiele szczęścia i doświadczyłem chwały, żyłem pełnią życia. Moja niepełnosprawność to ciężki test. Jestem pewien, że gdybym nie miał w sobie wiary w Boga, nie przeżyłbym. Każdy dzień to walka. O wiele cięższa niż maraton. A ja prowadzę ją bez świadków i bez glorii”.

Mimo wszystko udało się Bikilii zebrać w sobie jeszcze siłę woli i wrócić do życia, a nawet do uprawiania sportu. W roku 1970 na wózku inwalidzkim brał udział w zawodach łuczniczych oraz tenisa stołowego na imprezie, która stanowiła pierwowzór dzisiejszej paraolimpiady. Rok później wygrał w Norwegii wyścigi psich zaprzęgów – jakże obcą dyscyplinę dla Etiopczyka! Na Olimpiadzie w Monachium Bikila został powitany owacją na stojąco jako gość honorowy.

ab

25 października 1973 roku w swoim domu w Etiopii Bikila skarży się na ból brzucha. Jego córka, Tsige, każe mu się położyć, ale sytuacja się pogarsza. Abebe zostaje szybko przewieziony do szpitala, ale jest już za późno. Abebe Bikila umiera w wieku 41 lat z powodu krwotoku, który jest jeszcze komplikacją po wypadku samochodowym.

Onni Niskanen resztę swojego życia spędził w Etiopii, którą traktował jak swój dom, Szwecję odwiedzając tylko od czasu do czasu. Przeżył tam wszystkie zawirowania polityczne, wielu jego przyjaciół zginęło, wielu uciekło, ale on nie chciał opuścić swojego domu. Chciał umrzeć w Etiopii, ale mimo to w ostatnich dniach swojego życia został przetransportowany do szpitala w Szwecji, gdzie zmarł 20 marca 1983 roku.

Posłowie

Pisanie tego artykułu okazało się niesamowitą przygodą, podczas której miałem okazję odkryć postać, która jest przez historię zapomniana. Prosta, jak mogło się wydawać, opowieść o podwójnym mistrzu olimpijskim stała się historią dwóch bohaterów, którzy odgrywają równie istotne pierwszoplanowe role.

W przypadku Abebe Bikilii nie brakuje źródeł na temat jego życia, problemem jest jednak odsianie mitów i plotek od faktów historycznych. Nieoceniona pod tym względem jest książka Tima Judah „Bikila, Ethiopia’s barefoot Olympian”, w której autor zadał sobie trud, aby rzeczywiście dotrzeć do prawdy i porozmawiać z ludźmi, którzy byli uczestnikami opisywanych wydarzeń. Przeciwieństwem tej pozycji jest książka Paula Rambaliego „Barefoot Runner”, którą czyta się jak świetną powieść, jednak fikcja literacka przeważa w bardzo wielu miejscach nad faktami.

Onni Niskanen niestety nie zdążył spisać swoich wspomnień, o czym myślał przez wiele lat. Jednak dzięki jego licznym listom oraz artykułom w Etiopskiej prasie mamy wgląd w jego życie oraz myśli.

Wart polecenia jest również film „The Athlete” z 2009 roku, w którym przedstawiono historię Abebe Bikilii oraz książka Ryszarda Kapuścińskiego „Cesarz” na temat Etiopii i Cesarza Haile Selassie I, która daje nam wgląd w rzeczywistość w jakiej żył Bikila.

Bezcennym źródłem informacji był dla mnie bratanek Onniego, Ulf, który w swoich mailach bardzo wyczerpująco odpowiadał na wszystkie moje pytania i z pasją opowiadał o swoim wujku, którego pamięć chce przywrócić. Był również na tyle uprzejmy, aby udostępnić zdjęcia ze swojej prywatnej kolekcji, które nigdy wcześniej nie był publikowane, a którymi możemy zilustrować ten artykuł.

Ulf wspomina, że jego wujek wierzył, że Abebe umarł ze smutku, ponieważ nie mógł już biegać, a bieganie było całym jego życiem. Moim zdaniem bieganie było całym życiem zarówno dla Bikilii jak i dla Onni Niskanena.

——————

Część I historii Abebe Bikilii – dwa światy

Część II historii Abebe Bikilii – na podbój Rzymu

Bibliografia

Tim Judah, Bikila. Ethiopia’s barefoot Olympian, Reportage Press, London 2008.

Paul Rambali, Barefoot Runner. The Life of Marathon Champion Abebe Bikila, Serpent’s Tail, London 2006.

http://onniniskanen.se/

https://ulfniskanen.wordpress.com/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s