Nike Free 5.0 Flash

czyli zimowy przyjaciel miejskiego biegacza

Po tym jak Nike Free 3.0 trochę zaskoczyły mnie swoim umiarkowanym minimalizmem, nie byłem pewien czego spodziewać się po piątkach. Free 3.0 miały być klasycznymi minimalami, które bezlitośnie obnażą wszelkie słabości i niedociągnięcia naszej techniki biegu, a tymczasem okazały się  przyjemnymi treningówkami, w których można łoić kilometry. Czy 5.0 będą w takim razie już takimi prawie żelazkami? Na szczęście nie. Pod względem minimalizmu różnice nie są diametralne, jest za to zupełnie inna konstrukcja cholewki, która mi osobiście o wiele bardziej przypadła do gustu.

Poza tym, testowałem wersję Flash, czyli zimową, więc oprócz rozwiązań czysto technicznych i porównania do 3.0 przyjrzymy się tym butom właśnie pod kątem zimowego, a mówiąc bardziej ogólnie – mokrego, biegania.

Pierwsze wrażenie

Wiadomo, że kolor nie biega, ale Najacze mogą się podobać 😉 Stonowana szaro-czarna kolorystyka sprawia, że buty te oprócz biegania świetnie nadają się też na miasto. Pamiętajcie, skoro biegamy lekko, to nie ma powodu, aby na co dzień chodzić w sztywnych buciorach – starajmy się nie spędzać minimalistycznie tylko godzinki na treningu, a cały dzień.

A z kwestii istotniejszych, Free 5.0 okazują się niewiele cięższe od trójek – jeden but w standardowym rozmiarze waży 215 gramów, co jest wynikiem bardzo przyzwoitym, kiedy mówimy o tradycyjnym bucie, a nie huarache czy skarpeto-butach, i to bucie, który ma jednak kawałek słoninki w podwoziu… ale o tym za chwilę.

Na pierwszy rzut oka nie widać żadnych przeszkadzajek, żadnych usztywnień, kapeć jest zwiewny, a podeszwa pod względem elastyczności porównywalna z trójkami

Podeszwa

Jak już wspomniałem, w porównaniu do innych wersji Free różnice nie są duże. Grubość podeszwy to 23 mm pod piętą i 15 pod palcami, co daje nam 8 mm dropu. Nie jest to może minimalistyczny ideał, ale nauczyłem się już nie przywiązywać tak dużej wagi do cyferek – ważniejsze od przeliczania milimetrów jest czucie w czasie biegu, a na to składa się już wiele czynników. Tutaj owe wrażenia są bardzo pozytywne, tzn. nie czuję jakby but próbował cokolwiek mi narzucać. Spadek pięta-palce chociaż teoretycznie wyraźnie zaznaczony, nie prowokuje do lądowania na pięcie.

Piątki są tylko nieznacznie (2 mm) grubsze od trójek, to też pod względem elastyczności praktycznie się od siebie nie różnią. Charakterystycznie pocięta podeszwa daje się zginać od czubka do okolic śródstopia, ale pod piętą jest już wyraźnie sztywniejsza. Jak na tą grubość, to myślę, że i tak jest nieźle i dobrze współgra to z koncepcją całego buta jako umiarkowanie wymagającej treningówki.

Podeszwa pozbawiona jest wszelkich udziwnień czy dodatkowego wsparcia, więc pod tym względem jest faktycznie minimalistyczna. Jej grubość sprawia, że mamy konkretną porcję amortyzacji, ale właśnie bez niepotrzebnego kombinowania z jakimś wsparciem.

Trwalsze panele z twardszej gumy umieszczono tylko w paru miejscach pod piętą i pod palcami, a jednak podeszwa okazuje się być bardzo odporna na ścieranie. Pomimo paru miesięcy intensywnego biegania, bardzo niewielkie starcie wierzchniej warstwy gumy widać jedynie w okolicach przodostopia, czyli miejsca lądowania.

Cholewka

Cholewka w Nike Free 5.0 Flash to równie ciekawy, jeżeli nie ciekawszy, obszar 😉 W odróżnienia od Free 3.0, które mają formę skarpety, tutaj zastosowano już tradycyjną konstrukcję. I bardzo dobrze. Cholewka dobrze opina stopę, lekko asymetryczne wiązanie oraz język świetnie się dopasowują i komfort użytkowania oceniam bardzo wysoko chociaż nie obyło się bez problemów.

Okolice pięty i ścięgna Achillesa są miękko wykończone, a zapiętek nie jest usztywniony, więc wszystko ładnie się układa i nic nie obciera. Okolice śródstopia są stabilnie trzymane dzięki już wspomnianemu lekko asymetrycznemu wiązaniu oraz technologii Flywire, czyli włókien wnikających do wnętrza cholewki i opinających całą stopę (osobiście jestem wielkim fanem tej technologii). Czubek jest odrobinę szerszy więc nie ściska palców, ale niestety jest również bardzo niski i w moim przypadku powodował obtarcia. Na szczęście wyjęcie wkładek rozwiązało ten problem i dalej mogłem już spokojnie biegać, jednak mam dosyć chude stopy, więc obawiam się, że biegacze o grubszych girach mogą mieć kłopoty.

Jak napisałem we wstępie, jest to wersja zimowa, co objawia się właśnie w cholewce. Oprócz tego, że jest ona cieplej wykończona, to została również pokryta impregnatem wypierającym wilgoć. Nie jest to żadna membrana, która zapewnia stu procentową wodoodporność, ale na miejskie taplanie się w kałużach w zupełności wystarcza. Takie rozwiązanie jest zresztą lepsze ponieważ pozwala zachować przyzwoitą oddychalność.

2015-Nike-Flash-Pack-Nike-Free-5.0-Flash

Co więcej, jak wiadomo zimą często biegamy po zmroku, więc nie bez znaczenia są wszelkie elementy odblaskowe. Tutaj mamy nie tylko odblaskowe logo na burcie, ale praktycznie całą cholewką mieniącą się w ciemności różnymi barwami. Oprócz tego, że wygląda fajnie, to przyczynia się też z pewnością do poprawy bezpieczeństwa.

Let’s run

Bardzo dobre wrażenie na pierwszych kilku biegach popsuł niski czubek buta i obtarte palce. Dużo w nich chodziłem mając nadzieję, że uda się je rozchodzić, ale nic z tego. Jedynym wyjściem z sytuacji okazało się wyjęcie wkładek, co na szczęście całkowicie rozwiązało problem. Swoją drogą to niesamowite jak wielką różnicę może zrobić ten 1 czy 2 milimetry!

Tak czy inaczej, dalej było już miodzio 😉 Podeszwa w Nike Free, i to zarówno 3.0 jak i 5.0, jest przyjemnie amortyzowana, ale nie jest kapciowata i nie grzęźniemy w rozmiękczonej piance. Według mnie konsystencja podeszwa jest idealna jak na wszechstronne buty treningowe – można w nich komfortowo zrobić długie spokojne wybieganie, ale przyjemnie jest też machnąć jakieś interwały czy tempo progowe.

Gdy piszę, że Nike to wszechstronne treningówki to od razu nasuwa mi się porównanie do niedawno opisywanych przeze mnie Under Armour Micro G Mantis, które określiłem tym samym mianem. Micro G to zresztą również bardzo udany model, w którym z przyjemnością biegam, ale Free 5.0 oceniam trochę wyżej. Podeszwa jest w nich odrobinę mniej sprężysta niż w UA, ale jest za to bardziej elastyczna i lepiej podeszła moim stopom. Podobnie cholewka, UA są wygodne, ale jednak lekka asymetria sznurowania i języka oraz Flywire przekonują mnie – but fajnie układa się na stopie i bardzo dobrze ją trzyma.

Poza tym dochodzą oczywiście walory związane z nieprzemakalnością cholewki, co okazało się nie być pustym hasłem marketingowym. Zima jak w tym roku jest każdy widzi. Biegałem w Najaczach po suchych cywilizowanych chodnikach, ale najczęściej zdarzał się deszcz, błoto, śnieg, śnieg z deszczem… i jeszcze więcej kałuż i ciaprygi 😉 Free 5.0 Flash nie są całkowicie nieprzemakalne, ale żeby przemoczyć je w miejskich warunkach trzeba się naprawdę postarać. Dla dobra testów celowo nie omijałem kałuż, a do domu dobiegałem suchą stopą. Do tego oddychalność jest na przyzwoitym poziomie i nie ma efektu ubocznego nieprzemakalności w postaci gotującej się stopy.

Jeżeli chodzi o przyczepność to jest ok, ale trzeba pamiętać o dwóch sprawach. Po pierwsze, miejska dżungla nie jest pod tym względem bardzo wymagającym terytorium. Po drugie, Free, jako typowe szosówki, nie mają praktycznie żadnego bieżnika, więc wbiegnięcie na jakąkolwiek ścieżkę bardziej dziką niż parkowa alejka może przysporzyć problemów. Niemniej na mokrych czy ośnieżonych chodnikach i drogach nie miałem problemu.

Podsumowanie

Nike Free 5.0 Flash to bardzo dobre treningówki, które powinny przypaść do gustu minimalistom szukającym amortyzacji w lekkim wydaniu, ale również biegaczom tradycjonalistom, którzy chcieliby po prostu zrzucić parę gramów z butów i pośmigać w czymś bardziej zwiewnym.

A bez wdawania się w czyjekolwiek preferencje, to Free 5.0 są bardzo wszechstronne i podołają wszelkim jednostkom treningowym, które będziemy chcieli sobie zaaplikować. Bardzo udany model, zdecydowanie godny polecenia.

Plusy

  • dobra amortyzacja przy zachowaniu niskiej wagi i dobrej elastyczności
  • cholewka dobrze trzyma stopę
  • bardzo komfortowy model
  • materiał cholewki wypierający wodę
  • bardzo dobra widoczność – elementy odblaskowe

Minusy

  • niski czubek buta, powodujący otarcia (wyjęcie wkładek rozwiązało problem)
  • ze względu na cieplejsze wykończenie cholewki buty mogą gorzej sprawdzać się w ciepłe dni (osobiście nie miałem jeszcze okazji przetestować ich przy wyższych temperaturach)

————–

Pierwsze wrażenia na temat Nike Free 5.0 Flash sprzed kilku tygodni TUTAJ 😉

Reklamy

One thought on “Nike Free 5.0 Flash

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s