Duch biegania, czyli biegające duchy

Prawie wszyscy w firmie biegają. Co drugi poniedziałek w miesiącu to parada kolorowych koszulek z niedzielnych startów wyglądających spod niezapiętych marynarek. A do tego, rzecz jasna, licytowanie się na życiówki. To też i on zaczął biegać, ale jakoś tak bez przekonania ani specjalnego zapału. Tłucze tych kilka nędznych kilometrów przed pracą jak mu się chce zwlec z łóżka, a wieczorem to w ogóle nic mu się nie chce. Poczytał o tym i tamtym na portalach, więc kumplom może naściemniać co to za trening odwalił… Tylko gorzej z tymi cholernymi zawodami. Jakby tu dobrą życióweczkę klepnąć, żeby takiego obciachu nie było?!?

Tak mniej więcej wyobrażam sobie potencjalnego klienta specyficznego ogłoszenia, które pojawiło się na olx, wywołując wczoraj burzę komentarzy wśród biegaczy. Ogłoszenie dotyczyło ghost runnera (ang. biegacz duch) – sam przez dłuższą chwilę nie mogłem zrozumieć, o co chodzi, a jak już załapałem, to nie wiedziałem czy śmiać się czy płakać.

Ghost runner to, mówiąc krótko, biegacz do wynajęcia, który pobiegnie na zawodach z twoim chipem i wykręci dla ciebie dobry wynik. Nie mówimy tutaj oczywiście o żadnych czołowych lokatach, bo to od razu by podpadło, ale o czasach rzędu 1:30 – 1:59 na połówce. I od razu pojawia się pytanie kto i po co miałby z takich usług korzystać.

Zastanawiałem się i w myślach zobaczyłem obraz takiego, mimo wszystko smutnego, człowieka jakiego opisałem we wstępie. Człowieka, który jest przytłoczony presją otoczenia i parciem na zdrowy tryb życia. Wydaje mi się, że uprawianie sportu to dzisiaj dla wielu osób po prostu moda, a nie wewnętrzna potrzeba.

Każdy kto z własnej nieprzymuszonej woli wciąga o różnych dziwnych porach na nogi buty, opatula się w różne wiatro- i wodoodporne ciuchy i wychodzi, żeby łoić kilometry, kiedy pogoda zachęca jedynie do tego, żeby szczelniej wsunąć się pod koc, nie będzie w stanie zrozumieć takiego ogłoszenia ani człowieka, który na nie odpowie. Ja, chociaż jak widać staram się – nie rozumiem.

Nie rozumiem, bo to co robię, robię dla siebie! Moja życiówka to nie tylko jeden udany start, ale tygodnie, miesiące i lata ciężkiego trenowania i dawania sobie w kość. Mądrego trenowania, uczenia się na błędach i nieodpuszczania.

Słyszałem o jakieś aferze związanej z blogerką, która oszukiwała na biegu, żeby zrobić życiówkę. Nie wiem szczerze mówiąc o kogo konkretnie chodzi, bo jakoś się wtedy tym tematem nie zainteresowałem, ale teraz sobie o tym przypomniałem i pomyślałem, że taki ghost runner może być kuszącą opcją właśnie dla blogerów i innych biegowych celebrytów. W końcu dobra życiówka to niezły fejm i jest klikanie na fejsiku. Trzeba tylko dobrze pokombinować, żeby nikt nie widział jak plącze się pod nogami zająca na 50 minut, kiedy to niby biegł na czas poniżej 40.

Sam nie wyobrażam sobie, że mógłbym taki numer wywinąć. Przecież na starcie spotykam znajomych, spotykam Was, i widzicie co biegam. Na treningach widują się ze znajomymi biegaczami i oni też widzą jak biegam. Na lokalnych kameralnych biegach, które bardzo lubię, znamy się przecież i chociaż atmosfera zawsze jest koleżeńska, to na trasie walczymy o dobre miejsce w klasyfikacji – wiemy z kim się ścigamy. Pomijając jednak nawet to wszystko, ściemniając w taki sposób oszukujemy przede wszystkim nie innych zawodników, a samych siebie.

Niektórzy pisali o dyskwalifikacji takich osób, ale szczerze mówiąc, to ja po prostu olałbym to. Jeżeli ktoś ma ochotę oszukiwać samego siebie, to mnie to nie rusza.

Pozostaje tylko zadać sobie pytanie – po co biegam?

Ghostbusters_logo.svg

Reklamy

6 myśli na temat “Duch biegania, czyli biegające duchy

    1. Wiarygodność to jedno, ale dla w takim układzie dla takiej osoby cała ta bieganina to chyba po prostu strata czasu i w ogóle nie rozumiem po co się w to bawić. Czy presja otoczenia jest naprawdę aż tak przytłaczająca?

      1. Wiarygodność to rzecz bardzo ważna. Szczególnie jak piszesz w tekście o blogerach, którzy mogliby być chętni na takie rozwiązanie. Ale nawet ogólnie wiarygodność własnej osoby&marki to rzecz święta.
        Presja. Tego już nie wiemy. Przypuszczam, że niestety wielu, którzy odpowiedzieli by na ogłoszenie nie potrafią sobie z nią poradzić. Plus mogą być inne motywy np. pycha.

  1. Krótko i na temat 🙂 Z innej beczki, bardzo często po biegu szukam zdjęć z biegów, bardzo często przy tym się posiłkuję numerami osób, które miały podobny czas do mojego czy też są na znalezionej już fotce obok mnie. Wielokrotnie trafiałem na zamiany płci oraz zmiany wieku 😀 Cóż, czasem ktoś odsprzedaje pakiet a nie ma opcji zmiany danych startowych, ale teraz mi po głowie chodzi ile razy trafiałem takiego „ducha”:)

  2. macie rację akurat taka sytuacja jest u nas w klubie kolega dostał kontuzji i pobiegnie za niego koleżanka w Żywcu zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji pozdrawiam…..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s