Przedbiegi

czyli III faza treningu maratońskiego w toku

Powoli powinien kończyć się drugi tydzień trzeciej fazy treningu maratońskiego według planu Jacka Daniela, jednak rzeczywistość lekko pokrzyżowała plany i z mocniejszych akcentów w tym tygodniu zostały jedynie strzępy w postaci co najwyżej trochę szybciej pobieganych dyszek. Przyplątało się jakieś przeziębienie i przez parę dni byłem uziemiony a później ciągle jeszcze brakowało mocy w girach na bardziej intensywne treningi. Ale nie ma co narzekać. Ciężko spodziewać się, żeby przez kilka miesięcy przygotować wszystko szło jak z płatka, a sytuacja i tak została opanowana w miarę szybko i już wracam do normalnego biegania.

Z II fazy jestem zadowolony i mam poczucie, że udało wypracować się odpowiednie tempo, a teraz trzeba wziąć na tapetę wytrzymałość – czytaj dłuższe odcinki w tempie progowym i długie wybiegania w tempie maratońskim. Jeżeli chodzi o progówki, to czuję się dosyć pewnie – czterdziestominutowy odcinek po 4:15/km (czyli tempo P z dostosowaniem wg. tabeli od Danielsa) wszedł dosyć gładko. Aktualnie nawet spokojne biegi robię zazwyczaj lekko poniżej 5:00/km i czuję się przy tym tempie dosyć komfortowo.

12742346_351927638310947_8395239255108616483_n

Tempo maratońskie to inna bajka – samo w sobie nie jest wyzwaniem, ale ciągle czuję, że brakuje mi wybiegania, czyli nabieganych kilometrów. Na ten tydzień miałem zaplanowany pierwszy trening w granicach 30-32 km, ale przez przeziębienie musiałem go przełożyć. Taki trening wiąże się z tym, że trzeba poświęcić na niego więcej czasu dlatego warto wcześniej dobrze go sobie zaplanować i wkomponować w inne obowiązki. Ja zaatakuję we wtorek – planuję lekko ponad 30 km z 20-25 w docelowym tempie maratońskim.

Dawno nie biegłem żadnych zawodów, które mogłyby miarodajnie zweryfikować moje założenia, więc tempo M ustalam na czuja. Zawsze warto brać pod uwagę kilka wariantów – od najbardziej optymistycznego do pesymistycznego. Oczywiście będę starał się biec na życiówkę (w tej chwili 3:29:47), więc mój wariant pesymistyczny to 4:59, a optymistyczny 4:30. Wiem, duży rozstrzał, ale lubię mieć otwarte różne opcje dla własnego komfortu psychicznego 😉

W zeszłą niedzielę pobiegłem ponad 21 km, a w tym 16 średnio po 4:32/km. Biegło się dosyć dobrze jest więc potencjał, ale trzeba to tempo rozbiegać na dłuższym dystansie.

Do tego w kwietniu dwa starty testowe, czyli dycha w Częstochowie a tydzień później połówka w Kuźni Raciborskiej. Bieg w Częstochowie to nieliche podbiegi, więc też do końca miarodajnie nie będzie, ale będę miał już jako taki pogląd na sytuacje, a w Kuźni to już poważny sprawdzian przed Opolem, który pomoże poukładać tempo 😉

Z kwestii techniczno-obuwniczych, mili Państwo z Nike nie mogli znaleźć lepszego momentu na podesłanie mi nowych kapci – Nike Air Zoom Streak 5. Klasyczna maratońska startówka, w której zakochałem się od pierwszego wejrzenia 😀 To prawdziwa torpeda i kiedy wpadnie się w odpowiedni rytm, to niesie niesamowicie! Teraz jest idealny moment, żeby jeszcze trochę je rozbiegać na wyższych obrotach i dobrze się zapoznać przed maratonem.

12501851_619718301509172_1777148528_n

Jak zapewne wiecie, zostałem też ambasadorem październikowego PKO Silesia Marathon, co jeszcze bardziej motywuje do intensywnego treningu. Trzymajcie więc kciuki, żeby wszystko szło według planu 😉 I oczywiście chwalcie się jak tam Wasze przygotowania!?!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s