adidas adiZero XT Boost

Z adidasem znamy się głównie w wydaniu startowym – z Takumi Sen wspólnie robiliśmy życiówkę na dychę, a z adiosami walczyliśmy na dłuższym dystansie. W obu tych modelach adidas zaskakiwał mnie prostą, wręcz surową, konstrukcją, której nie spodziewałem się po butach, wokół których jest tyle szumu… i za taką kasę 😉 Chociaż nie jestem ultrasem, zresztą rzadko startują w biegach trailowych w ogóle, to robię treningi w terenie i pomyślałem, że dobrze byłoby sprawdzić jak adidasy sprawdzą się właśnie w takim wydaniu. adidasy, które przecież są jednak kojarzone głównie z bieganiem szosowym.

Wydaje się, że adidas stara się ostatnimi czasy bardziej agresywnie atakować rynek biegów terenowych i w jego ofercie pojawiło się kilka całkiem ciekawych modeli trailowych. Ostatecznie wybór padł na ten chyba najbardziej charakterystyczny, czyli adiZero XT Boost z wbudowanym stuptutem.

Nie można przejść obojętnie

I to właśnie ten stuptut budzi największe emocje. Kiedy wrzuciłem na Fejsa pierwsze fotki adidasów nikt nie pytał jak pianka Boost sprawdza się w terenie ani czy podeszwa zewnętrzna z gumy Continental dobrze łapie podłoże. Wszyscy zwracali uwagę na wystającą skarpetę i dopytywali co to, jak to, po co to… W pierwszej kolejności weźmiemy więc na tapetę właśnie ten element, który zresztą nie jest moim zdaniem w tym bucie najistotniejszy, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości.

IMG_0230

Przede wszystkim stuptut wykonany jest z miękkiego, lekko elastycznego, materiału, który ściśle opina nogę aż za kostkę. Opina na tyle mocno, żeby się nie zsuwać, ale nie na tyle, żeby powodować jakikolwiek niekomfortowy ucisk. W czasie biegu bez problemu o nim zapomnimy. Stuptut jest oczywiście zintegrowany z resztą cholewki oraz językiem, na tym polega cała idea, dzięki czemu stanowi szczelną barierę dla wszelkich drobin, które mogłyby potencjalnie zaatakować wnętrze naszego buta. Co prawda nie jest on nieprzemakalny, ale w zimowych śnieżno-błotnych okolicznościach przyrody dobrze zabezpiecza również przed dostawaniem się do buta takich właśnie „substancji” 😉

Przednia część stuptutu to bezpośrednie przedłużenie języka i jest wykonana z takiego samego, trochę grubszego, miękkiego materiału. To szczegół, ale dzięki temu nawet mocno zawiązane sznurówki nie uciskają podbicia.

Warto w tym miejscu napisać również, że stuptut nie zastąpi nam skarpety. Czytałem gdzieś co prawda, że ktoś biega w nich boso, ale według mnie wnętrze nie jest aż na tyle przyjazne 😉 Zresztą, jeżeli mamy przed sobą wiele godzin w terenie, to nie wyobrażam sobie biegać bez tej dodatkowej warstwy, która ochroni stopę przed tarciem o materiał cholewki.

Cholewki ciąg dalszy

Reszta cholewki składa się w głównej mierze z gęstą plecionej siateczki, która również nie przepuszcza drobin do wnętrza buta, zapewniając jednocześnie oddychalność na przyzwoitym poziomie. Czubek buta zabezpieczony jest gumowym otokiem, który dobrze chroni palce przy kopnięciu o wystający kamień czy korzeń.

Stopa w adidasach trzymana jest bardzo stabilnie – przód jest odrobinę szerszy, dając palcom trochę swobody, ale w okolicach śródstopia cholewka już się zwęża, zapewniając należytą stabilność podobnie jak ma to miejsce w startowych modelach szosowych.

W okolicach pięty cholewka przechodzi już w stuptut, ale dzięki gumowemu elementowi, przez który przechodzą sznurówki i który zaciąga się podczas sznurowania pięta i kostka także są dobrze trzymane. Dodatkowo usztywniony zapiętek poprawia stabilizację. Twardszy zapiętek nie jest czymś, co zazwyczaj bym chwalił, ale w butach przeznaczonych do biegania w trudnym terenie stabilne trzymanie stopy jest jedną z najważniejszych cech.

Całość cholewki jest bardzo trwała – ani stuptut, ani siateczka, ani gumowe elementy nie rwą się ani nie przecierają. Materiały są wysokiej jakości, a wykonanie staranne.

Serce buta

Serce adidas adiZero XT bije w bardzo ciekawym rytmie 😉 Pianka Boost została umieszczona tylko pod przodostopiem, co przekłada się na… interesujące czucie w czasie biegu. Patrząc na but z profilu widzimy wyraźnie, że biała pianka Boost znajduje się tylko w przedniej części podeszwy. W czasie biegu odczucia są jak na mój gust nadzwyczajnie pozytywne. Przednia część podeszwy jest bardziej elastyczna i sprężysta, co przekłada się na większą dynamikę biegu – w szczególności na podbiegach podeszwa fajnie pracuje i zachęca do dynamicznej pracy. Jednocześnie podeszwa pod piętą jest bardziej stabilna, co z koeli docenić można w szczególności na zbiegach.

Podeszwa w adidasach zapewnia dobrą ochronę i amortyzację, ale nie jest ona pluszowa i nie mamy wrażenia, że biegniemy na poduchach. Dynamika to takie wyświechtane słowo, ale taka właśnie jest ta podeszwa. Co bardzo mnie w tych butach zaskoczyło to to, że nawet bieg po asfalcie był w nich bardzo komfortowy! Zazwyczaj kilkukilometrowy dobieg do lasu w trailówkach nie należy do najprzyjemniejszej części treningu, a tutaj pełen komfort i luz.

W adiZero XT mamy pod stopami solidny kawałek słoniny – 29 mm pod piętą i 18,5 pod palcami, co daje nam aż 9,5 mm spadek. Trochę sporo… Osobiście wolałbym gdyby całość podeszwy odchudzono przynajmniej o kilka centymetrów a drop zniwelowano do 4-6 mm. Mam jednak świadomość, że właśnie takie liczby przypadną do gustu wielu biegaczom – szczególnie  ultrasom.

Lekkie jej odchudzenie pozwoliłoby jednak chociaż trochę zejść z wagą, która była praktycznie jedynym elementem, na który faktycznie mogę w tych butach narzekać. Chociaż ostatnio rzadziej możecie mnie zobaczyć w ekstremalnie minimalistycznych kapciach typu huarache czy Five Fingersy, to ciągle przyzwyczajony jestem do obuwia z kategorii lekkiej. adiZero XT w standarowym rozmiarze ważą 260 gramów, więc moje US 11 to już okolice 300, a dla mnie to już dużo, wręcz żelazkowato. Nabijając kolejne kilometry czułem, że jest co dźwigać.

Podeszwa zewnętrzna

Przyczepność w adiZero XT zapewnia nam bieżnik wykonany z gumy Continental znanej z innych modeli adidasa. Nie jest to glebogryzarka jak Inov-8 Baregrip czy Mudclaw, ale wielokierunkowe wypustki są głębokie i daje poczucie stabilności praktycznie na każdej nawierzchni. Bieżnik dobrze wczepia się w błoto czy śnieg, ale na mokrych kamieniach guma Continental również się nie ślizga. adidasy są obuwiem bardzo uniwersalnym, które sprawdzi się na różnej nawierzchni i na różnym dystansie.

Zawsze powtarzam, że ciężko jest pisać o wytrzymałości butów, ponieważ każdy z nas zużywa je trochę inaczej. Ja tym bardziej nie lubię tego tematu, że generalnie jestem dla butów łaskawy – jestem lekki, biegam nie najgorzej technicznie, więc też buty u mnie nie zużywają się zbyt szybko. Niemniej, sumując moje doświadczenia z gumą Continental z innych modeli adidasa jestem spokojny o jej trwałość – z pewnością nie jest to model, który dokona żywota po przebiegnięciu kilkuset kilometrów.

Na dystansie

Jak wspomniałem we wstępie do tego tekstu – nie jestem ultrasem (póki co, takie plany są u mnie w kilkuletniej perspektywie), więc z zasady nie robię kilkudziesięciokilometrowych wybiegań. Nie testowałem więc tych butów pod tym kątem, ale… biorąc pod uwagę moje odczucia z biegania oraz komentarze i opisy innych biegaczy (również ultrasów) można napisać, że jest to model, który idealnie nada się do wielogodzinnego napierania. W tym kontekście za zalety należy uznać stosunkowo sporą amortyzację zamkniętą w szybkiej podeszwie oraz wszechstronną podeszwę zewnętrzną, która sprawdzi się w zmiennych warunkach.

Na krótszych biegach sprawdzają się bardzo dobrze i można w nich uskutecznić zarówno intensywny trening jak i start na pełnych obrotach. Biegłem w nich raciborski Bieg Twardziela – tylko 5 km, ale na trudnej trasie, gdzie w 100% spełniły moje oczekiwania. Dynamika na płaskich odcinkach i podbiegach oraz stabilność na ostrych zbiegach pozwoliły szybko pobiec.

Podczas dłuższych treningów również zapewniały komfort. Jest taki typ obuwia, który ja nazywam nie narzucającym się, czyli taki, który dopasowuje się do trasy, dystansu, potrzeb i możliwości biegacza, a nie stara się niczego na nim wymusić. Chociaż w adiZero jest wyraźnie wyczuwalne parcie na szybsze, bardziej intensywne bieganie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Krótko i na temat

adidas adiZero XT Boost to uniwersalne trailówki dla biegaczy, którzy lubią podkręcić tempo. Dobrze sprawdzają się w zróżnicowanym terenie i można w nich pobiec szybko start na krótkim dystansie, ale na długim również zapewnią nam odpowiedni komfort.

Jeżeli biegacie na ulicy w adidasach i dobrze wam leżą, to nie powinniście zawieść się na tych trailówkach. Są to buty w podobnym stylu, podobnej konstrukcji, które tak samo dogadują się ze stopami. Solidny kapeć 🙂

12742346_351927638310947_8395239255108616483_n

Advertisements

One thought on “adidas adiZero XT Boost

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s