New Balance 1080 Fresh Foam

Rzadko można natknąć się na niepochlebną recenzję sprzętu biegowego, a butów w szczególności. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć jednak, że nie wynika to z tego, że recenzent nie chce podpaść firmie, która rzuciła produktem do testów, ale po prostu kiepskie rzeczy zdarzają się bardzo sporadycznie. Większość kapci jest przemyślanych i dobrze wykonanych, a materiały są dobrej jakości, więc żeby do czegoś konkretnego się przyczepić trzeba nieraz nieźle się nagłówkować. Czy model 1080 od New Balance jest przykładem właśnie takiego jednego z niewielu lipnych produktów? Niekoniecznie, aczkolwiek ochów i achów nie będzie. Zacznijmy jednak od początku.

New-Balance-logo-1024x728

Z pianką Fresh Foam znamy się od pierwszego modelu, w którym została zaimplementowana. I te pierwsze doświadczenia również nie były zbyt pozytywne – but zdecydowanie miał potencjał, ale był zbyt sztywny, ociężały i toporny. Coś tam jednak w nim iskrzyło. New Balance pokombinował jeszcze z pianką w trailówkach, ale to model Zante rzucił wszystkich na kolana. Lekki, sprężysty, dynamiczny. Tych butów nie chciało się ściągać z nóg i cały biegowy Internet się nad nimi rozczulał. Sam łomotałem w nich wszelkie możliwe treningi i klepnąłem życiówkę na maratonie. Cud miód.

Kiedy wiosną tego roku dostałem propozycję oblatania NB 1080 Fresh Foam nie wahałem się ani chwili. Jasne, cyferka 1080 w new balanceowej numerologii sama z siebie wskazuje już, że nie są to laczki z mojej bajki, ale nie raz już się zaskoczyłem, więc teraz też chciałem dać im szansę. Poza tym to New Balance i jeszcze Fresh Foam!

Gepard i hipopotam

Tak się akurat złożyło, że jednego dnia odebrałem dwie przesyłki – jedną od Nike, drugą od NB. W jednej kryły się zwinne niczym gepard startówki, w drugiej ociężałe hipopotamy. Domyślacie się chyba, które to które 😉 Kontrast był przytłaczający, ale nie zniechęcałem się, bo z założenia to dwa zupełnie odmienne gatunki, które wymagają oswojenia na swój sposób.

new-balance-1080-v6

NB 1080 to jeden z tych butów, które wizualnie straszą roztytą podeszwą, podczas gdy suche dane nie są takie złe – mamy tutaj 29 mm pod piętą i 21 pod palcami, czyli 8-milimetrowy drop. Zwiewne laczki to to nie są, ale tragedii niby nie ma. Dla przykładu, wspomniane przed chwilą Nike Zoom Streak na papierze wypadają gorzej. Jest to jednak tylko kolejny dowód na to, o czym często przypominam – nie bądźmy niewolnikami cyferek, milimetrów i dropu, bo rzeczywiste odczucia często daleko od nich odbiegają.

Zderzenie z rzeczywistością

1080 Fresh Foam to z założenia buty z solidną amortyzacją na długie wybiegania. Bliżej mi do idei minimalizmu, ale amortyzacja też ma swoje miejsce w biegowym krajobrazie, szczególnie kiedy na horyzoncie majaczą długie wybiegania 😉 Taki dynamiczny materiał jak pianka Fresh Foam wydaje się idealnie do tego nadawać, czego zresztą mogliśmy doświadczyć już w Zante. W wielu modelach amortyzacja skumulowana jest pod piętą, tymczasem tutaj piankę rozmieszczono na całej długości podeszwy, co w połączeniu z niewielkim dropem daje ciekawy efekt i co najważniejsze nie wymusza lądowania na pięcie. Generalnie założenia są słuszne. Jednocześnie ma to być również model lekko wspierający, stabilizujący. Podeszwa jest stosunkowo szeroka, przez co zwiększa się powierzchnia kontaktu z podłożem, co ma przełożyć się na stabilniejszy krok.

Warto zaznaczyć, że podeszwa nie jest, jak można by się spodziewać, sztywna jak deska. Oczywiście nie zwiniemy jej w naleśnik, ale w przedniej części charakteryzuje się pewną elastycznością, która pozwala stopie pracować oraz poprawia dynamikę całego buta.

Z tego, co tutaj napisałem można by wywnioskować, że 1080 to całkiem fajne kapcie, ale niestety odczucia podczas biegu tego nie potwierdzają. To co teoretycznie się sprawdza, w praktyce wypada gorzej. Podeszwa nie wymusza co prawda lądowania na pięcie, ale przez to, że jest szeroka i tak ingeruje w lądowanie. Naturalnie ląduję najpierw łapiąc lekko kontakt zewnętrzną krawędzią stopy i dopiero później przetaczam na całą szerokość i dostawiam piętę. Szeroka podeszwa wymusza od razu kontakt całą szerokość stopy, co powoduje u mnie spory dyskomfort i po dłuższym czasie ból stóp.

Nie sposób w tym miejscy nie wspomnieć również o wadze, która w głównej mierze odpowiedzialna jest za utratę dynamiki w potencjalnie fajnej konstrukcji. Jeden but w standardowym rozmiarze waży 293 gramy. Ktoś może powiedzieć, że przecież roztyta podeszwa musi również przełożyć się na wagę, ale wspominane już Najacze są o blisko 100 gramów lżejsze! Oczywiście to inne kategoria buta, ale niska waga powinna być celem, do którego dąży się bez względu na przeznaczenie danego modelu. Skoro dany but przeznaczony jest na długie wybiegania, to na kolejnych kilometrach te dodatkowe gramy będą ciążyć nam coraz bardziej.

W NB 1080 Fresh Foam drzemie pewien potencjał – dobra amortyzacja podszyta dynamiką, ale z wyżej wymienionych powodów nie mogą rozwinąć skrzydeł. Przynajmniej nie na moich stopach, chociaż nie wykluczam, że biegacze o innych preferencjach mogą mieć odmienne odczucia. Zresztą, sporo jest w Internecie pozytywnych recenzji na ich temat. Osobiście jednak nie znajduję dla tych butów zastosowania w moim treningu, ale z niecierpliwością czekam na kolejne odsłony pianki Fresh Foam.

Posłowie

Werdykt już zapadł, ale jest jeszcze parę rzeczy wartych dopowiedzenia. Przede wszystkim nie napisałem jeszcze nic o cholewce, która jest bardzo komfortowa. Jest to takie pomieszanie zapewniającej przyzwoitą oddychalność siateczki z bardziej jednolitymi wstawkami, które poprawiają trzymanie stopy. Generalnie but leży bardzo fajnie. Język zintegrowany z podszyciem cholewki oraz sztywniejsze elementy z logotypem na burtach stabilnie trzymają stopę, podczas gdy czubek jest bardziej obszerny. Można mieć pewne zastrzeżenia wobec usztywnionego zapiętka, aczkolwiek jest on spójny z całościową koncepcją buta i u mnie nie powodował żadnych problemów.

Na koniec jeszcze słowo odnośnie do trwałości modelu 1080, która jest niewątpliwie jego mocną stroną. Materiał cholewki jest solidny i nie przeciera się. Przede wszystkim jednak podeszwa zewnętrzna wykonana z trwalszej gumy stawia czynny opór na zajechanie. Tak to wygląda przynajmniej z perspektywy biegacza-chudzielca 😉

Subiektywnie

Ot i cała historia. 1080 z pewnością mi nie podeszły, ale ich nie dyskwalifikuję. Taka jest moja subiektywna opinia. Znacie moje recenzje i moje biegowe preferencje, więc jeżeli je podzielacie, to po przeczytaniu tego tekstu wiecie, że te buty prawdopodobnie też na waszych nogach się nie sprawdzą.

Reklamy

2 myśli na temat “New Balance 1080 Fresh Foam

  1. Paweł,
    porównanie wagi 1080 do startówek Nike mija się z celem. Pierwszy but jest na długie wybiegania, drugi to startówka, która z założenia jest lżejsza, odchudzona. To już Zante lepiej porównać.

    1. Jeżeli spojrzysz na grubość podeszwy to ciężko powiedzieć, żeby była odchudzona i dlatego właśnie je skontrastowałem. A dalej już w tekście wszystko jest dopowiedziane: „Oczywiście to inne kategoria buta, ale niska waga powinna być celem, do którego dąży się bez względu na przeznaczenie danego modelu. Skoro dany but przeznaczony jest na długie wybiegania, to na kolejnych kilometrach te dodatkowe gramy będą ciążyć nam coraz bardziej.”
      Pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s