Nike Zoom Streak LT 3

Nike Zoom Streak LT 3 to moje kolejne podejście do obuwia startowego. Tym razem w kontekście dystansów krótszych niż maraton. Na LT napaliłem się wkrótce po tym, jak na moje nogi trafiła klasyczna maratońska startówka od Nike, czyli Zoom Streak 5, które dają niezłego kopa. Pomyślałem więc, że ich odchudzona wersja musi być już prawdziwą torpedą i nie zawiodłem się!

Już podczas oględzin na sucho widać, że LT 3, to nie są buty do klepania luźnych kilometrów. Co prawda grubość podeszwy może być na pierwszy rzut oka myląca, bo mamy tutaj 22 mm pod piętą i 18 pod palcami, ale waga, która w standardowym rozmiarze wynosi  jedynie 150 gramów szybko wyprowadza nas z błędu. W pierwszej kolejności rzuciło mi się jednak w oczy specyficzne wyprofilowanie podeszwy w jej przedniej części, które przywodzi na myśl kolce lekkoatletyczne… chociaż nigdy w kolcach nie biegałem 😉 Podeszwa w tym miejscu nie jest płaska tylko lekko zaokrąglona, co niejako zmusza do lądowania przednią częścią stopy oraz promuje silne, dynamiczne wybicie. Nike LT 3 to buty, w których nie ma mowy o lądowaniu na pięcie czy leniwych rozbieganiach, bo po prostu się zamęczymy.

Wydaje mi się, że jak na tak dynamiczną startówkę LT 3 mają dosyć grubą podeszwę aczkolwiek muszę przyznać, że „na czuja” oceniłbym ją na co najmniej parę milimetrów chudszą. Nie czuć pod stopami tych 2 centymetrów gumy, o czym należy pamiętać, ponieważ Streaki to buty wymagające, które nie zapewniają stopom zbyt wiele amortyzacji, ale przecież nie o to w nich biega 😉 Można by się spierać, czy nie lepiej byłoby jeszcze trochę je odchudzić – wyzerować drop i jednocześnie odjąć jeszcze kilkanaście gramów, ale w moim odczuciu ograniczylibyśmy je wtedy już tylko do biegania maksymalnie dychy. Natomiast przy takiej konstrukcji jest to dla mnie optymalny model do startów również w półmaratonie.

Podeszwa środkowa w tym modelu składa się z rozłożonej na całej długości pianki Cushlon LT, która odpowiada za jego świetną sprężystość. Podeszwa zewnętrzna to plaster czarnej gumy umieszczonej w przedniej części, która oprócz tego, że charakteryzuje się dużą trwałością, to zapewnia również bardzo dobrą przyczepność. Pamiętajmy jednak, że są to buty przeznaczone do biegania po twardej nawierzchni. Pod piętą wciśniętą również kieszeń powietrzną Air Zoom, której zadaniem jest amortyzacja, jednak w tym modelu nie odgrywa ona dużej roli ponieważ kontakt pięty z podłożem powinien być stosunkowo krótki i lekki – po wylądowaniu na przodostopiu piętę jedynie dostawiamy.

Trzeba pamiętać o tym, że Streak LT 3 są dosyć wąskie i mocno wyprofilowane. Widać to wyraźnie patrząc na podeszwę, która jest wyraźnie zwężona w śródstopiu i znowu rozszerza się z przodu, dając palcom więcej swobody. Dzięki takiemu kształtowi stopa stabilnie siedzi w bucie, pięta jest zablokowana, a palce mogą pracować.

Cholewka również jest wyraźnie wyprofilowana z mocnym zwężeniem w środkowej części. Wszystko po to, żeby dobrze trzymać stopę, ale musicie pamiętać, że jeżeli macie trochę grubsze giry, to możecie mieć problem z wciśnięciem się w te kapcie. Generalnie w cholewce nie ma większych kombinacji – jest ona wykonana z cienkiej siateczki o oczkach różnej wielkości w zależności od miejsca. Warto zwrócić uwagę na język, który jest zintegrowany z dodatkowym podszyciem cholewki w środkowej części, dzięki czemu jeszcze lepiej dopasowuje się do kształtu stopy. Zapiętek jest miękki, ale lekko podwyższony, więc pięta również nie ucieka. Można mieć pewne obawy co do trwałości tej siateczki, ale na szczęście u mnie trzyma się jeszcze bardzo dobrze.

Zarówno wyprofilowanie podeszwy jak i konstrukcja cholewki idealnie pasują do moich stóp, wręcz leżą jak ulał. Za każdym razem, kiedy wkładam Streak LT 3 mam wrażenie, jakbym wsuwał rękę do idealnie skrojonej rękawiczki.

Nike Zoom Streak LT to typowe startówki, których nie zakładam nawet na szybkie jednostki treningowe, bo zawsze mam wrażenie, że buty chciałyby biec jeszcze szybciej. To idealny model do mocnych startów na piątkę, dychę i połówkę i to właśnie na 10 i 21,1 km nabiegałem w nich niedawno życiówki podczas Biegu Barbórkowego w Rybniku i Półmaratonu Wodzisławskiego.

O tyle o ile poszukiwania optymalnego buta do biegania maratonu ciągle trwają, to mam wrażenie, że znalazłem idealny model do startów na krótszych dystansach. Biega oczywiście biegacz, a nie buty, ale Streak LT 3 pomagają mi wycisnąć z moich nóg pełną moc i kręcić nimi na najwyższych obrotach. Gdybym miał wybrać kilka przymiotników do opisania ich, byłyby to: dynamika, sprężystość, lekkość, dopasowanie, komfort. A przy tym cena jest stosunkowo przystępna, bo wynosi około 250 zł.

dsc_9785
zdjęcie: Festiwal Biegowy
Reklamy

4 thoughts on “Nike Zoom Streak LT 3

  1. Mnie osobiście też bardziej odpowiadają buty Nike, mimo że „magia” boost’a kręci… Jeśli chodzi o Twoje poszukiwania buta startowego na maraton to zwróć uwagę na wchodzący właśnie model Nike zoom elite 9. Przeprojektowali go tak, że bliżej mu teraz do startówki. Parametry podeszwy potwierdzały by to, a różnica między streakami to umiejscowienie poduszki powietrznej pod śródstopiem. Przy Twojej technice to chyba korzystne rozwiązanie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s