III Bieg Nadodrzański

Tym razem postanowiłem rozpocząć rok od startu na własnym terenie, czyli w Raciborzu. 8 stycznia, III Bieg Nadodrzański na zmienionej, o wiele ciekawszej, ale niezmiennie niedociągniętej trasie. Dystans 9,6 km, grubo ponad 400 biegaczy gotowych zmierzyć się nie tylko z kilometrami, ale również z siarczystym mrozem podsycanym przez wiatr omiatający nadrzeczne wały. Jednocześnie był to pierwszy z raciborskiego 4-biegu organizowanego z okazji 800-lecia przyznania praw miejskich. Na każdym biegu można zdobyć medale, które złożą się na oryginalną całość.

calosc-copy

Biega mi się w tej chwili całkiem spoko, aczkolwiek nie jest to szczyt formy, bo ten ma przecież przyjść później, na starty docelowe. Do tego pogoda nie sprzyjała mocnemu bieganiu, ale chyba przede wszystkim jakoś nie byłem w startowym nastroju. Niemniej nie zamierzałem odpuszczać i plan był taki, żeby wbiec do czołowej dziesiątki. Żeby to się udało trzeba było nie tylko szybko pobiec, ale również rozegrać bieg dobrze taktycznie, ponieważ trasa jest dosyć wąska i kilkuset osobowy tłum biegaczy mógł ją skutecznie zablokować.

dsc_2940
zdjęcie: Festiwal Biegowy

Zrobiłem więc to, co zazwyczaj albo całkowicie pomijam albo ograniczam do niezbędnego minimum i rozgrzałem się, żebym od pierwszego kroku mógł napierać na pełnych obrotach. Ustawiłem się w pierwszej linii i kiedy rozbrzmiał wystrzał startera ruszyłem pełną parą. Zazwyczaj potrzebują trochę czasu, żeby się rozkręcić i tutaj było podobnie, ale ciągle utrzymywałem się właśnie w okolicach 10. miejsca, więc udało się uniknąć tłoku.

1483878738img_4289

Dwa razy mieliśmy zbiec z wałów, żeby przebić się pod wiaduktem i szczególnie pierwszej przeprawy dosyć mocno się obawiałem. Poza ścieżką rowerową zalegał śnieg, było ślisko, a zbieg stromy i prosto do rzeki 😉 Na szczęście wszystko poszło sprawnie i szybko wróciłem na utwardzoną nawierzchnię.

Na wałach mocno się we znaki dawał wiatr, który odmrażał twarz i utrudniał oddychanie. Dystans niezbyt długi, więc należało biec na wysokiej intensywności, a mroźne powietrze przeszywało. Mimo to kilometry upływały mi szybko i powoli przesuwałem się w górę klasyfikacji. Na drugim zbiegu pod wiadukt (okolice 6 km) byłem już na 5. pozycji, ale ten zbieg wyszedł mi fatalnie – biegłem w Nike Zoom Streak LT 3, czyli szosowych startówkach i tutaj nierówne zmrożone podłoże sprawiło, że musiałem prawie się zatrzymać, co strasznie wybiło mnie z rytmu.

Na wały wróciłem chyba na 8. pozycji, odczuwając lekką kolkę, ale gotów do walki. Trasę znałem doskonale, więc to był mój atut. Pierwsze cztery miejsca były poza zasięgiem, ale biegliśmy w zwartej grupie, w której stoczyliśmy dobrą walkę o miejsca 5-8. Przez większość czasu zamykałem grupę, ale zaatakowałem na kilkaset metrów przed metą i wysunąłem się na 6 pozycję. Nie udało się dogonić piątego, który również się zerwał, ale szóste miejsce zdecydowanie było satysfakcjonujące! Mój czas to 37:09, który w takich warunkach uważam za całkiem przyzwoity 😉 Pełne wyniku TUTAJ.

Biegowe rozpoczęcie roku uznaję więc za udane, a już w najbliższą sobotę kolejny start – tym razem typowy cross, więc łatwo nie będzie, szczególnie, że ostatnimi czasy nie trenują zbyt dużo w terenie, ale będę starał się mocno pobiec i powalczyć o jakieś fajne miejsce. Trzymajcie kciuki! 😉

Uwagi techniczne do organizatorów 😉

Generalnie bieg oceniam bardzo pozytywnie 🙂 Przede wszystkim biuro zawodów i całe zaplecze zlokalizowane z H2Ostróg (Aquapark) sprawdziło się idealnie, poza tym numery startowe, medale, elektroniczny pomiar czasu… wszystko fajnie się zgrało. Mam jednak parę „ale”:

  • trasa w zdecydowanej większości była dobrze oznaczona, ale w paru miejscach można było to poprawić. Przede wszystkim punkt, w którym dwóch pierwszych zawodników źle skręciło, ale również zbiegi z wałów należało lepiej „otaśmować”, żeby ścieżka była wyraźna, bo tak każdy biegł jak chciał – niektórzy zbiegali, robiąc pełną agrafkę, a inni ścinali na pałę.
  • Trasa, trasa, niedociągnięta trasa… Trasa nie musi mieć atestu, ale dycha to dycha. Szczególnie, że tutaj można było te 400 metrów spokojnie dobić! Dla zorientowanych w terenie – wystarczyło żebyśmy nie skręcali na końcówce w lewo na H2O tylko pobieli prosto do parku, gdzie zresztą był przecież start i tam spokojnie dobili dystans. Nie wymagało to przebiegania przez żadną ulicę, nie powodowało żadnych utrudnień, więc nie rozumiem, czemu tak nie zrobiono.

pobrane

Advertisements

One thought on “III Bieg Nadodrzański

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s