O współpracy z trenerem – rok później

Od rozpoczęcia mojej współpracy z Inżynierią Biegania minął rok z hakiem i wydaje mi się, że jest to sensowny moment, aby pokusić się na pewne podsumowanie. Chociaż efekty widoczne były bardzo szybko, to dopiero w dłuższej perspektywie można je lepiej zweryfikować. Pod okiem Radka Kasprzaka przygotowałem się do jesiennego PKO Silesia Marathon, a następnie do wiosennego Vienna City Marathon, zaliczając po drodze różne krótsze dystanse, które tak na prawdę są dla mnie nie mniej ważne niż ten królewski.

Pierwsze koty za płoty

Nie ukrywam, że pierwsze tygodnie naszej współpracy nie były dla mnie łatwe i zdarzały mi się chwile zwątpienia. To co proponował mi Radek odbiegało dosyć mocno od tego, co samo próbowałem sklecić, bazując na różnych poradnikach – głównie na metodzie Danielsa.

Przeżyłem spory szok i czułem się jak żółtodziób, którego ktoś rzucił na głęboką wodę. Kilometraż o wiele większy od tego, do którego byłem przyzwyczajony. Więcej szybkiego biegania. Szybkie oznaczało naprawdę szybkie, a nie trochę szybsze. Początkowo po prostu nie dawałem rady i musiało minąć trochę czasu, zanim wszystkie trybiki zaskoczyły i mechanizm zaczął grać.

Dlatego dopiero teraz, po ponad roku, piszę to podsumowanie. Pierwsze kilka miesięcy naszej współpracy teoretycznie było przygotowaniem pod Silesia Marathon, ale w praktyce było to przestawianie mnie na właściwe tory treningowe. Nie miałem nabieganej odpowiedniej bazy i nie byłem przyzwyczajony do tak intensywnego treningu, więc nie wszystkie jednostki wychodziły. Dopiero się tego uczyłem.

Pamiętam, że kiedy zmieniali się trenerzy naszych skoczków narciarskich powtarzano, że na efekty ich pracy trzeba poczekać przynajmniej jeden sezon. Nowe metody muszą mieć czas, że zaowocować i wydaje mi się, że ze mną było podobnie.

Co robić, żeby współpraca była skuteczna

Machina w końcu ruszyła – trening zaczął wyglądać nie tylko na rozpisce, ale też w rzeczywistości, a wyniki poszły wyraźnie do przodu. Najmniej w maratonie, który jest dla mnie ciężkim dystansem, ale i tak urwałem 26 minut. Na połówce ledwo łamałem 1:30, a teraz mam życiówkę 1:22:19. Na dychę jeszcze rok temu z trudem schodziłem poniżej 40 minut, a parę tygodni temu na nogach zmęczonych maratonem nabiegałem 37:18. Wyniki mówią same za siebie i tego nie da się oszukać, ale pytanie brzmi: co robić, żeby współpraca z trenerem była skuteczna?

  • Pamiętaj, że współpraca oznacza działanie obu stron układu. Trener to oczywiście kierownik w tym układzie, ale to nie oznacza, że ty nie masz prawa głosu. Pamiętaj, że trener to nie jasnowidz i twoja informacja zwrotna to dla niego bardzo cenna wiedza, dzięki której będzie mógł ułożyć skuteczny plan. Amator współpracuje z trenerem zazwyczaj na odległość, więc nie ma możliwości bezpośredniej obserwacji. Dlatego tym ważniejszy jest twój feedback. Jeżeli coś ci nie leży, coś ci nie idzie, to nie czekaj tylko pisz do trenera. Masz wątpliwości? Pytaj! Trening nie wszedł? Pisz do trenera i będzie odpowiednia reakcja. Komunikacja to podstawa.
  • Słuchaj się trenera 😉 Muszę się przyznać, że to mój mały grzech, ale jeżeli masz biegać kilometrówki po 3:50, to biegaj po 3:50 a nie 3:45. Niekiedy czuję na treningu, że mógłbym szybciej i podkręcam lekko, ale to błąd! Nie każdy trening ma przecież być biegany na maxa i jeżeli trener zadał nam konkretne tempo, to coś nim kierowało. Jeżeli wydaje ci się, że mógłbyś biec szybciej, to skonsultuj się z trenerem – albo dostosuje tempo albo sprowadzi cię na ziemię 😉
  • Musisz być gotowy na ciężką pracę. Nie ma sensu szarpać się z trenerem jeżeli masz zamiar sobie odpuszczać. Brzmi brutalnie, ale „nagroda jest później wielka dla tego, kto nie wymięka” jak śpiewa Mezo 😉 Rzecz jasna, że planu nigdy nie udaje się zrealizować w 100%, ale musisz być nastawiony na pracę. „Musisz chcieć więcej, jeśli chcesz biegać prędzej” – taka kolejna mądrość od Mezo.
  • Pamiętaj o wszelkich kwestiach okołobiegowych takich jak regeneracja, trening uzupełniający czy dieta, bo wszystko to składa się na końcowy sukces. Dobry trener pomoże ci ogarnąć te tematy i może polecić specjalistów w danej dziedzinie.
  • Wyznacz sobie jasne cele. Trener oczywiście ci w tym pomoże, ale to ty musisz wiedzieć, czego chcesz. Niekiedy może być to ciężkie, bo chciałoby się poprawić na wszystkich dystansach (i rzeczywiście zazwyczaj to też udaje się zrobić przy okazji), ale musisz wyznaczyć sobie jakiś cel główny.
  • Ogranicz starty i skup się na treningu. Ustal z trenerem starty docelowe i testowe i nie rozbijaj planu treningowego pięćdziesięcioma bezsensownymi startami. Jasne, że można biegać co tydzień dla samej przyjemności, ale zakładam, że jeżeli decydujesz się na współpracę z trenerem, to chcesz poprawić swoje wyniki, a zbyt częste starty mogą niestety w tym przeszkadzać.

Dla kogo trener

Zdecydowałem się na współpracę z trenerem w momencie, kiedy czułem, że utknąłem w martwym punkcie. Nie miałem pomysłu na trening, a wyniki tkwiły w miejscu. Potrzebowałem impulsu, który pchnie moje bieganie do przodu. I takim osobom właśnie polecam trenera. Jeżeli biegasz tylko rekreacyjnie i nie zależy ci na urywaniu życiówek, to nie widzę korzyści z takiej współpracy.

1493827951img_6500-

Jestem przygotowany również na to, że w mojej współpracy z Radkiem też nadejdzie taki moment, że dalszy progres będzie trudny. Zajdzie po prostu potrzeba nowych impulsów, innej metody, innych bodźców, które pobudzą organizm. Wrócę wtedy do biegania na własną rękę albo poszukam innego trenera, który nowym podejściem pozwoli mi na dalszy rozwój.

Jak znaleźć odpowiedniego trenera…

Wystarczy poszperać trochę w Internecie i znajdziemy sporo ofert trenerów różnej maści, aczkolwiek przed podjęciem decyzji warto poszukać opinii biegaczy i pogooglować trochę naszego potencjalnego guru 😉 Trener oczywiście sam nie musiał być wybitnym zawodnikiem, ale warto wybadać jakie miał osiągnięcia, jakiego typu zawodników prowadził i jak im się wiodło. Niezawodna jest oczywiście poczta pantoflowa i polecenia znajomych. Oczywiście gwarancji nigdy nie mamy, ale co nam pozostaje jak nie bazowanie na opiniach innych biegaczy.

… i ile to kosztuje

Przedział cenowy jest szeroki i nie powinniśmy wychodzić z założenia, że droższe znaczy lepsze, ale warto zwrócić uwagę na to, co dostajemy w pakiecie. Szczególnie w początkowym okresie współpracy ważny jest regularny kontakt z trenerem. Ja z Radkiem kontaktowałem się prawie codziennie, teraz konsultacja raz na kilka dni (raz na tydzień) wystarcza. Ważne, żeby w nagłej sytuacji jak choroba, jakiś uraz czy jakaś niespodziewana zmiana trener był do dyspozycji.

To ile? Ceny zaczynają się od 100-150 zł za miesiąc a kończą… W styczniu Henryk Szost organizował grupę zawodników i cena za miesiąc wynosiła 600 zł przy jednej konsultacji w tygodniu i 1000 zł przy kontakcie po każdym akcencie. Pamiętajcie, że cena nie jest wyznacznikiem jakości i moim zdaniem można również w tych dolnych granicach znaleźć trenera wysokiej klasy (np. Inżynieria Biegania 😉 )

Warto poszukać, popytać, przemyśleć swoje priorytety i można działać 🙂 Powodzenia!

CAM04086

Reklamy

One thought on “O współpracy z trenerem – rok później

  1. To jaki masz czas na maratonie Pawle?
    Faktycznie, niezły progres w czasach zrobiłeś.
    Ciekawy jestem bardziej Twojego pewnego porównania między tym co sądziłeś, że powinieneś trenować a tym co zaproponował Ci trener.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s