III Rogowski Bieg Parafialny

Na ten dzień zaplanowany miałem start w półmaratonie w Kietrzu, ale bieganie takiego długiego dystansu bezpośrednio po przerwie od treningów nie miało sensu. Mimo wszystko miałem jednak chrapkę na jakiś start, padło więc na charytatywną piątkę w pobliskim Rogowie. Krótki dystans nie był tak wielkim obciążeniem, a mocniejsze tempo pomogło rozleniwionemu organizmowi wskoczyć na wyższe obroty.

Po ciepłym i słonecznym tygodniu w sobotę jak na złość od rana lało jak z cebra. Start zaplanowany był dopiero na godzinę 14, więc ciągle wyglądałem przez okno, wmawiając sobie, że deszcz chyba ustaje. Jednak kiedy już jechaliśmy na miejsce wycieraczki w samochodzie kręciły na całego, a na dworze przeszywał nieprzyjemny chłód. Na szczęście nie musiałem za bardzo zastanawiać się, co na siebie włożyć, bo przewidziałem tylko jedną opcję – na krótko 😉 I jak za chwilę miało się okazać, był to dobry wybór.

Jak już wspomniałem bieg był charytatywny i cały dochód przekazywany był na potrzeby trzech chorych chłopaków z Rogowa. I niebiosa rzeczywiście nam sprzyjały, bo punktualnie o 14 deszcz ustał, a zza chmur nieśmiało zaczęło wyglądać słońce.

Na starcie stawiło się około 200 zawodników, w tym sporo znajomych twarzy, więc atmosfera dopisywała. Nie ukrywam, że miałem ochotę powalczyć o dobrą lokatę, ale nie byłem pewien swoich możliwości. Po przerwie treningowej jedyny mocniejszy trening jaki zaliczyłem to czterysetki, przy których miałem wrażenie, że biegam na bezwładnych nogach. Dzień wcześniej znowu zaliczyłem konkretny masaż nóg, co w zasadzie nie jest wskazane przed startem, więc nie wiedziałem, jak giry będą reagować.

18951334_1790391684516654_1877302046359338671_n

Start trochę nas zaskoczył, bo myśleliśmy, że najpierw pobiegną dzieci, ale ruszyliśmy z kopyta! Błażej Mendrek od razu nas odstawił i wiedziałem, że będzie poza zasięgiem, ale za jego plecami uformowała się mocna grupa pościgowa 😉 Trasa okazała się o wiele bardziej wymagające niż się tego spodziewałem. Kilka wyraźnych podbiegów mocno mnie spowolniło, ale na zbiegach goniłem tempo. Właśnie na długim zbiegu, gdzieś mniej więcej w połowie dystansu, udało mi się złapać dobry rytm i uciec trochę naszej grupce.

Wypracowałem bezpieczną przewagę, ale mimo wszystko co chwilę kątem oka zerkałem za siebie, żeby się upewnić, czy nikt mnie nie dogania. Na ostatnim kilometrze czekał jeszcze nas konkretny podbieg, który elegancko przepalił płuca, a później już tylko długa prosta do mety, którą przekroczyłem jako 2. zawodnik 🙂

19059045_1790397357849420_7778960554821450558_n

Ten start zdecydowanie zaliczam do udanych! Pomimo nie najwyższej formy udało mi się wywalczyć pudło 😉 Zaliczyłem solidne przetarcie przed zaplanowanymi na przełom czerwca i lipca startami w Oświęcimiu i Opolu, świetnie spędziłem czas i chociaż w minimalnym stopniu mogłem wesprzeć charytatywną ideę tego biegu. W tym miejscu należą się szczególne podziękowania dla Alexa Chromika i całej ekipy zaangażowanej w organizację tej imprezy. Dzięki i do zobaczenia na trasie!

18950937_546143312222711_5229761506414721505_n

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s