V Oświęcimski Bieg Uliczny

Zaczęło się od tego, że klimatyzacja w samochodzie nie działała i po półtorej godziny jazdy już byłem lekko podduszony. Na miejscu okazało się, że org kompletnie nie ogarnął takiej liczy startujących i, mówiąc delikatnie, biuro zawodów nie wydoliło. Chociaż regulamin, w którym napisane było, że start biegu przewidziano na 10:30, a biuro czynne będzie do 11 już dawał do myślenia 😉 Efekt jednak był taki, że numer startowy dostałem po pół godzinnym czekaniu w dusznym namiocie i na kilka minut przed samym startem. Musiałem więc szybko się przebrać i leciałem na start.

Plany miałem ambitne, ale czułem, że to nie mój dzień. Zresztą, plany planami, ale skoro trening nie wszedł odpowiednio, była dwutygodniowa przerwa i nie udało się zbudować formy, to nie ma co liczyć na dobre wyniki.

Ruszyliśmy. Tempo koło 3:40/km, czyli w zasadzie dobre jak na początek, ale czułem że utrzymanie go kosztuje mnie o wiele więcej wysiłku niż powinno. Starałem się je trzymać w nadziei, że za chwilę złapię rytm, ale było to tzw. myślenie życzeniowe.

Upał nie pomagał, a słońce prażyło bezlitośnie. Większość trasy biegniemy w pełnym słońcu na nagrzanym blokowisku, więc skwar bije z każdej strony i z każdym krokiem jest coraz gorzej. Na domiar złego wieje jeszcze wiatr, ale nie taka przyjemna chłodna bryza tylko gorące powiewy jak z suszarki do włosów. Na połowie dystansu, koło 2-3 km, czuję jak tempo siada i wiem już, że go nie dowiozę.

IMG_20170624_105057

Ciągle nie daje mi też spokoju jedna myśl – paręset metrów za startem mijaliśmy oznaczenie 5. kilometra. My biegniemy jedną pętla, a dycha robi dwie, ale mimo wszystko coś mi tutaj nie pasuje i czuję, że nadłożymy dystansu… Ostatnie kilkaset metrów i mimo wszystko podkręcam trochę tempo dla zasady. Na Polarze wybija piąty kilometr, a brama mety zaczyna dopiero nieśmiało majaczyć w oddali. Na mecie zegarek pokazuje 5 km i 250 metrów i biorę pod uwagę pewien margines błędu, ale średnie tempo i czas wskazują, że jednak zrobiliśmy dłuższy dystans.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dla mnie to w tej chwili nie jest ważne, bo pobiegłem i tak o wiele wolniej niż chciałem, ale takie niedomierzenie trasy nie powinno mieć miejsca. W wynikach dystans jest już poprawiony na 5,2 km – Z czasem 19:48 zajmuję 14. miejsce OPEN na 335 zawodników, czyli całkiem przyzwoicie, ale ciężko mi się z tego cieszyć skoro średnie tempo wynosiło 3:47/km i wiem, że mogę biegać dużo szybciej. Cóż, wiadomo przecież, że nie można ciągle być w wysokiej formie, a nie każdy start to życiówka i takim bieganie też trzeba umieć się bawić 😀

Bieg w Oświęcimiu to miał być bardzo mocny start, solidna piątka i przetarcie przed dychą w Opolu, która już w najbliższą sobotę i gdzie chciałem atakować życiówkę. Dzisiaj już wiem, że nic z tego nie wyjdzie i muszę przekalkulować swoje cele na ten bieg, ale mimo wszystko zamierzam dać z siebie wszystko i dobrze się bawić na trasie! Jeżeli zaś chodzi o życiówki, to teraz trzeba skupić się na odpowiednim treningu i jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to jesienią można znowu atakować 😉

Reklamy

One thought on “V Oświęcimski Bieg Uliczny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s