Triathlon Opole, czyli mój #TriDebiut

Od mojego ostatniego wpisu na blogu minął ponad miesiąc, ale nie oznacza to, że w tym czasie nic się nie działo! Wręcz przeciwnie – relacje z kilku fajnych imprez niestety nie wskoczyły na bloga… trochę z braku czasu, a trochę z braku chęci, bo czasami zastanawiam się, czy ktoś w ogóle to czyta. Tak więc, początek maja to raciborski Bieg Bez Granic i mój debiut jako pacemaker – pozdrowienia dla Magdy 🙂 Bardzo fajne doświadczenie, które mam nadzieję jeszcze nie raz powtórzyć. Kilka dni później dycha w ramach Maratonu Opolskiego i mój season best, chociaż nie udało się złamać nawet 38 minut. Była jeszcze piątka w Katowicach przy okazji Wizz Air Half Marathon – mocna, ale ze słabym wynikiem końcowym i  towarzyski Rogowski Bieg Parafialny.

Tydzień temu miało jednak miejsce wydarzenie, którego pominąć nie mogłem. Chodzi oczywiście o tytułowy Triathlon Opole. Start w TRI chodził za mną już od dłuższego czasu, a kiedy, chyba jesienią, zobaczyłem informację o pierwszej edycji triathlonu w moim rodzinnym Opolu, to długo się nie zastanawiałem i zarejestrowałem na dystans 1/8 Iron Man.

Kilka miesięcy przygotowań minęło jak z bicza strzelił i ani się obejrzałem, a już pakowałem rower do samochodu i ruszaliśmy w kierunku Opola. Ciężko powiedzieć, żebym jakoś szczególnie się przygotowywał do tego startu, ponieważ moim priorytetem ciągle jest bieganie, ale wizyty na basenie weszły mi w nawyk. Poza tym skupiłem się na uzupełnieniu sprzętu, czyli rower, pianka, strój triathlonowy itp.

Pływanie

Etap pływacki budził moje największe obawy. Nie udało mi się opanować kraula na tyle, żebym czuł się pewnie w tym stylu, więc zdecydowałem się cały dystans niespełna pół kilometra pokonać żabką. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma 😉

Odra, nawet przy wstrzymanym nurcie, budziła respekt, ale zyskiwała przy bliższym poznaniu. Cieszyłem się również z tego, że zainwestowałem w piankę, bo pogoda nas nie rozpieszczała, a i woda do najcieplejszych nie należała. Ustawiłem się raczej w ogonie stawki i z boku, ale i tak nie udało mi się uniknąć młyna i wirówki. Wszelkie niuanse stylu, które dopracowuje się na basenie idą w niepamięć i jest tylko walka o to, żeby utrzymać się na wodzie i jako tako przesuwać do przodu.

Jest lepiej niż się spodziewałem – bojki zbliżają się w jak na mnie dobrym tempie i przede wszystkim nie zamykam stawki, a nawet całkiem sporo głów wystaje jeszcze za mną z wody. Przepycham się trochę i cisnę, byle do brzegu. W końcu gramolę się po stromym zboczu i wychodzę na zielony dywan. Wśród okrzyków kibiców zaczynam ściągać piankę i szybko zmierzam do…

36121268_1121535024651967_567255537876467712_n

Strefa zmian I

To moment, którego obawiałem się najbardziej poza pływaniem – zdejmowanie pianki. Przed startem nasmarowałem się olejkiem i góra zeszła bez problemu. Z dołem musiałem jednak trochę się szarpać przy rowerze, ale i tak poszło nie najgorzej. Buty, numer, kask i już wybiegam! Siadam na…

Rower

Kiedy zaczynam pedałować, czuję się jakbym był już na mecie. Ponad 20 km okazało się być najfajniejszym etapem całych zawodów. Pomimo silnego wiatru, który bardzo przeszkadzał szczególnie w drugiej części dystansu, jechało mi się bardzo dobrze. Cały czas wyprzedzałem innych zawodników, poczułem więc, że odrabiam straty z wody i mogę się trochę pościgać. Zresztą, jazda sama w sobie daje dużo frajdy – czuć prędkość, ale bez obciążeń jak przy biegu.

Trasa prowadziła przez centrum Opola, przedmieścia i wioski pod Opolem. Sporo kibiców zagrzewało do walki wzdłuż trasy, dzięki czemu można było poczuć naprawdę sportową atmosferę i dać z siebie jeszcze trochę więcej.

DSC_0289

Etap rowerowy minął mi bardzo szybko i ani się obejrzałem, a już musiałem schodzić z siodełka. Druga strefa zmian bez większych historii, bo wystarczyło odstawić rower, zrzucić kask i został już tylko…

Bieg

Teoretycznie moja najmocniejsza strona, a jednak uważam, że wypadłem raczej słabo. Przez pierwsze 2 km mocno dawała mi się we znaki prawa stopa, z którą zmagam się już od jakiegoś czasu, a kiedy już się rozkręciłem, to poczułem jakbym robił jakąś rundę honorową i nie za bardzo paliło mi się do podkręcania tempa.

36086867_1121549987983804_3487615630213906432_n

Fajnie biegło się przez ścisłe centrum miasta, więc w końcu się ogarnąłem i ruszyłem mocniej wyprzedzając jeszcze kilka osób. Na ostatniej prostej dodałem jeszcze gazu i nie myśląc wiele o wyniku wpadłem na metę, odczuwając satysfakcję, którą ciężko mi do czegokolwiek porównać!

Start w triathlonie przywrócił mi prawdziwą, szczerą radość, której często brakowało mi w tym raczej kiepskim dla mnie sezonie biegowym. Poczułem czystą satysfakcję z ruchu, wysiłku fizycznego, podjętego wyzwania i pokonywania swoich barier, bo chociaż dystans 1/8 Iron Man może nie robić wielkiego wrażenia, to wymagał on ode mnie pokonania własnych słabości i lęków zarówno podczas samego startu jak i przygotowań.

36320142_253476528538347_7245711640551751680_n

Nie wiem, czy to przeczytacie, ale dzięki dla wszystkich, którzy mi kibicowali i służyli radą i wsparciem 😉 Szczególne dzięki dla Pawła, Adriana, Magdy i Krzyśka 😉 I oczywiście Agnieszki 😀

PS

TRI w Opolu to był mój debiut, bieganie pozostaje priorytetem, ale ciężko pozbyć się tych emocji, które towarzyszą triathlonowi, więc nie ukrywam, że myślę już o kolejnych startach.

Reklamy

3 myśli na temat “Triathlon Opole, czyli mój #TriDebiut

  1. Czyta, czyta 😉 Tylko musisz Pawle pisać regularnie. Wiem, że czasem lepiej odpuścić wpis niż wrzucać knota tylko dla podtrzymania regularności, ale raz na tydzień to już jest systematyczność. Lubiłem Twoje recenzje butów, ale od momentu kiedy zacząłeś biegać z dużym zacięciem sportowym to od testów odszedłeś.

    1. Cieszy mnie to bardzo, że ktoś jednak czyta 😉 Regularność siadła, to fakt, ale mam mocne postanowienie poprawy! Jeżeli zaś chodzi o testy, to niestety od jakiegoś czasu bardzo ciężko załapać się na produkty do zrecenzowania. Mam wrażenie, że biegowy boom w Polsce swój szczyt ma już za sobą, sytuacja się ustabilizowała i żeby liczyć się marketingowo trzeba mieć o wiele większy zasięg niż mój blog. Pozostaje mi więc bazować na rzeczach, które sam kupię, a tego aż tak dużo nie ma 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s