Sockwa G3

Minął szmat czasu odkąd minimalistyczne skarpeto-buty Sockwa G3 wpadły w moje ręce, a raczej na moje stopy. Doczekały się jednak na blogu tylko krótkich pierwszy wrażeń, a zdecydowanie zasługują na więcej uwagi. Tym samym rozpoczynają cykl Powrót do przeszłości, czyli wykopaliska z szafy.

W Sockwach nie biegam już od dawna, ale ciągle są w użytku do codziennego chodzenia. Raz częściej, a raz rzadziej, ale z pewnością nie zdążyły się zakurzyć i zawsze są pod ręką. Sockwy są godne uwagi, ponieważ to w mojej ocenie, a jak wiecie w niejednej parze laczków śmigałem, najbardziej minimalistyczne obuwie, jakie możemy założyć na nogi. Jeżeli ktoś chciałby czegoś jeszcze bardziej okrojonego, to nie pozostaje chyba nic innego jak całkowicie obnażyć swoje stopy i biegać na bosaka. Tak więc jest to produkt dla prawdziwego minimalisty 😉

48416854_831422310361475_5923833698842574848_n

Podeszwa w Sockwach ma grubość zaledwie 1,2mm!!! Jeden przecineka dwa. Milimetr z małym hakiem. To tyle, żeby tylko ochronić skórę i nic więcej. Chodząc czy biegając w Sockwach czuję każdą, nawet najmniejszą, nierówność terenu, tak jakbym był boso. Z jednej strony jest to świetne uczucie, do którego dąży każdy minimalista, ale jednocześnie trzeba pamiętać, że takie doznania bywają bolesne. Szczególnie w bardziej wymagającym terenie, na ostrych kamieniach czy gałęziach i szyszkach potrafi zaboleć. Trzeba się do tego przyzwyczaić i dać organizmowi czas na adaptację. Z tak cienką podeszwą stopy pracują zupełnie inaczej i zupełnie inaczej reagują na podłoże.

Nikogo chyba nie zaskoczę pisząc, że podeszwa jest całkowicie elastyczna i bez problemu możemy ją zwijać, rolować i wykręcać w każdym kierunku. Oznacza to, że stopy są pozbawione jakiegokolwiek wsparcie i tym samym zmuszone do pracy… naturalnie.

Dla początkującego biegacza takie obuwie to nie lada wyzwanie, ale jeżeli dasz sobie czas, to takie bieganie naturalne daje dużo frajdy. Zdarzało mi się w Sokwach robić długie wybiegania w zróżnicowanym terenie – po asfalcie, różnych leśnych i polnych ścieżkach, w pofałdowanym terenie.

Podeszwa wykonana jest z TPU, który jest bardzo odporny i po kilku latach, nie wiem, co musiałoby się stać, żeby ją przetrzeć albo przedziurawić. Nie nabijam w nich co prawda setek kilometrów, ale nie widać na nich nawet najmniejszych oznak zużycia. Do tego zapewniają świetną przyczepność – materiał się nie ślizga, ale moim zdaniem przede wszystkim doskonałe czucie podłoża sprawia, że możemy stabilnie łapać teren.

Cholewka w Sockwach wykonana jest z materiału sztucznego, który luźno opina stopy. Mówiąc inaczej, stopa w środku luźno sobie lata, ale nie jest to problem. Nie masz poczucia braku stabilności, bo to nie but ci ją zapewnia tylko stopa właśnie.

Sockwa to obuwie ultra minimalistyczne, a przy tym bardzo trwałe i funkcjonalne, które oprócz biegania równie dobrze nadaje się do codziennego użytkowania. Świetne rozwiązanie, jeżeli szukasz czegoś na co dzień, bo fajnie prezentują się ze zwykłymi ciuchami… przynajmniej tak mi się wydaje. Co więcej, są idealne w podróży, bo można je zwinąć i bez obaw wrzucić do walizki czy plecaka, a nawet upchnąć w kieszeni.

Podsumowując tą krótką recenzję, Sockwa to nie coś dla biegacza, który chce odchudzić swoje buty. To raczej coś dla osób biegających boso, które czasami chciałyby trochę ochrony dla swoich stóp. Oprócz tego stanowią świetne i funkcjonalne obuwie do codziennego użytkowania – na spacer, na plażę, na miasto, na wycieczkę.

1896882_198100797026966_7225754995382425953_n

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s