W nowy rok z poślizgiem

czyli XI Bieg o Puchar Burmistrza Miasta Pszów

Ze względu na zawirowania z trasą postanowiłem odpuścić sobie raciborski Bieg Nadodrzański, więc bieg po Pszowskich Dołach był moim pierwszym startem w tym roku i pierwszym pod okiem nowego trenera – jeżeli śledzicie mojego Fejsa, to wiecie, że teraz męczy mnie FizjoFunk Kamil Kunert 😉 Dopiero trzy tygodnie w treningu, więc nie traktowaliśmy tego biegu jako ścigania się, a raczej okazję do zrobienia mocnego crossu. Na niedzielę i tak miałem rozpisane takie treningi, więc wszystko zgrało się idealnie.

Przed biegiem była jeszcze okazja pogadać z Pawłem Bookworm On The Run i kilkoma innymi znajomymi. Atmosfera bardzo fajna i pomimo trochę kłopotliwego ulokowania biura zawodów, wymuszającego dojazd na miejsce startu organizacja była bardzo sprawna. Takie kameralne imprezy mają to do siebie, że byle głupoty nie psują zabawy 😉

Warto wspomnieć, że jakość powietrza tego dnia była tragiczna. Zrobiło się zimno, więc ludzie dołożyli do pieców, do tego nie było żadnego wiatru, który mógłby to chociaż trochę rozdmuchać. Liczyliśmy jednak, że w lesie będzie odrobinę lepiej. I było, ale za to trasa dała wszystkim mocno w kość. Ścieżka była zmrożona i w większości pokryta albo lodem albo zamarzniętym śniegiem.

Pierwsze 2 km to asfaltowy dobieg do lasu, który pozwala wbić się w dobry rytm. Założenie było takie, żeby do 8 km biec na tętnie 160-165, a później już ile fabryka dała. I tego się trzymałem, chociaż po wbiegnięciu w las rozsądek wziął górę i parę razy zwolniłem bojąc się upadku. Bardzo ciężko było złapać przyczepność i nogi co chwilę odjeżdżały w losowym kierunku. Trasa w Pszowie jest mocno pofałdowana i zbiegi były najgorsze, bo zamiast się rozpędzić i złapać trochę luzu trzeba było pozostawać ciągle skupionym i biec asekuracyjnie z nadzieją, żeby dotrzeć do mety.

50294545_697685003960387_319843186581176320_n

Biegło mi się mimo wszystko całkiem dobrze. Co prawda paru zawodników puściłem, bo wolałem nie ryzykować na tym lodowisku, ale utrzymywałem się gdzieś w okolicach 10-15 miejsca. Takie górzyste biegi to kompletnie nie moja bajka, więc było ok. Na podbiegach wychodziłem dosyć wyraźnie poza wyznaczony zakres tętna, ale czułem się dobrze, więc napierałem. Udało mi się nawet odrobić parę pozycji i gotowałem się już do mocniejszego ataku, bo zbliżał się 8 km.

Trochę łatwiejszy fragment trasy. Więcej miękkiego śniegu, w który bieżnik Inov-8 Mudclaw 300 wbijał się z przyjemnością. Delikatnie pod górkę i czuję jak mięśnie mocno i pewnie pracują. Na chwilę skupiłem się na plecach biegacza przede mną… Ciemność. Nie wiem nawet jak to się stało. Był poślizg, ale żadnej jazdy ani lotu tylko od razu gleba. Twarzą w zamarznięty śnieg. Musiałem głośno jęknąć, bo ów biegacz, w którego plecy się wpatrywałem aż zawrócił, żeby sprawdzić, czy wszystko ze mną ok. Pomógł mi się szybko pozbierać i poleciał. Moja pierwsza obawa, to zęby. Macam, patrzę na palce – krew. Macam dalej. Chyba wszystkie są na miejscu, więc to raczej rozwalone dziąsło. Boli mnie prawa połowa twarzy, ale jest chyba tylko poobijana.

Szczerze mówiąc, byłem w takim szoku, że nie mogłem się zebrać do dalszego biegu. Resztę leśnego odcinka przemaszerowałem, zapewniając kolejnych mijających mnie biegaczy, że wszystko ok, tylko trochę się poobijałem. Dopiero kiedy wybiegłem na asfalt odważyłem się pobiec. Nieważny był już rzecz jasna wynik, ale jakoś żal mi się zrobiło treningu, więc odpaliłem ile fabryka dała, żeby chociaż przepalić się jeszcze na tej końcówce.

50022214_697684173960470_8110266257766350848_n

Na mecie odebrałem medal, który kształtem przypominał trochę but do biegania, a trochę łyżwę, co idealnie odzwierciedlało okoliczności tegorocznego Biegu o Puchar Burmistrza Miasta Pszów. Szkoda, że tak potoczył się ten bieg, ale jednocześnie cieszę się, że skończyło się tylko na lekkich potłuczeniach, bo mogło przecież być o wiele gorzej. Pierwsze koty za płoty i miejmy nadzieję, że kolejne starty będą już tylko lepsze 😉

Jedna myśl na temat “W nowy rok z poślizgiem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s