Hoka One One Clifton 5

Kiedy otworzyłem pudełko i po raz pierwszy spojrzałem na buty Hoka pomyślałem, że hasło Time To Fly jest co najmniej nietrafione. Co jak co, ale lekkości i latania Hoki na myśl nie przywodziły. Kiedyś, kiedy biegałem prawie wyłącznie w huarache, o takich butach mówiło się „żelazka”. I Hoka rzeczywiście wyglądają trochę jak żelazka. No to niezłe bieganie się zapowiada…

Nie ukrywam, że swego czasu sam podśmiewałem się z tej roztytej podeszwy, ale z drugiej strony tyle osób chwali sobie bieganie w tych poduszkowcach. Z pewną dozą sceptycyzmu, ale jednocześnie dużą ciekawością wskoczyłem w te kapcie gotów zaaplikować nam solidną dawkę kilometrów. Od etapu sandałów minęło też trochę czasu i nie jeden model butów przewinął się przez moje nogi, które nabrały więcej doświadczenia i pewnego dystansu. Dlatego do Hoka One One podszedłem też z otwartą głową.

Bardziej niż gabaryty butów Hoka, przeraziła mnie sztywność ich podeszwy. Mimo wszystko przyzwyczajony jestem raczej do butów, które w mniejszy lub większym stopniu się poddają, a Hoka to deska. Trzeba włożyć naprawdę dużo siły, żeby chociaż trochę wygiąć ich czubek. Obawiałem się tego odcięcia od podłoża, biegania na platformach i utraty czucia biegu.

Rzeczywiście, po przesiadce z o wiele bardziej elastycznych Altra Escalante czy lżejszych Nike Zoom Streak 5 (co ciekawe, oba te modele mają wbrew pozorom zbliżoną grubość podeszwy do Cliftonów) pierwsze kroki były trochę dziwne, ale wystarczyło kilka minut, żeby wyczuć nowe buty… i się w nich zakochać. Stopa siedzi w nich bardzo pewnie i pomimo tego, że jesteśmy dosyć mocno odcięci od podłoża, to czujemy się stabilnie. Stopa dobrze siedzi zatopiona w podeszwie, która właśnie dlatego wydaję się taka gruba, że delikatnie otacza stopę. Cholewka jest dopełnieniem komfortu – wszystko jest na miejscu i trzyma jak należy.

Od trzech miesięcy Hoka Clifton 5 są najbardziej eksploatowanymi przeze mnie butami. Dla zachowania przyzwoitości zakładam od czasu do czasu coś innego, ale najchętniej sięgam właśnie po nie. Początkowo myślałem, że będą to buty do klepania spokojnych kilometrów, taki trochę lżejszy zamiennik Hoka Bondi 6, ale prawda jest taka, że biega się w nich zupełnie inaczej. Clifton 5 okazał się modelem bardzo uniwersalnym. Polubiłem je od pierwszych kilometrów, ale prawdziwy efekt WOW uderzył we mnie, kiedy pierwszy raz machnąłem w nich rytmy. Hoki jakby przebudziły się ze snu i odpaliły z pełną mocą, a ja poczułem o co biega w Time To Fly. I od tamtej pory nie mogłem się już doczekać, żeby pobiec w Cliftonach jakiś mocniejszy trening.

Hoka Clifton 5 przetestowałem chyba we wszystkich możliwych okolicznościach treningowych. Na spokojnych rozbieganiach pozwalają cieszyć się leniwymi kilometrami, a nogi mogą złapać trochę luzu, bez niepotrzebnego zamulania. Na interwałach fruwają nisko nad ziemią – podeszwa pomimo swojej grubości oraz sztywności jest dynamiczna i bardzo dobrze oddaje energię. Do tego jest delikatnie wyprofilowana, co pomaga w przetaczaniu stopy jeżeli lądujecie na pięcie, a w każdym przypadku wspiera dynamiczne wybicie. Najprzyjemniej robi się w nich chyba jednak biegi ciągłe, kiedy Hoka zapewnia świetny balans amortyzacji i dynamiki.

Myślę, że model Clifton 5 możemy zaklasyfikować jak buty treningowo-startowe, mając na myśli starty raczej na dłuższych dystansach. Z pewnością nie są to typowe startówki, które wybijają jak sprężyny i które są tak lekkie, że nie czuć ich na nogach, ale postanowiłem mimo wszystko dać im również szansę podczas startu na dychę. Przecież najlepsze buty, to chyba te, w których biega nam się najbardziej komfortowo, gdzie komfort rozumiemy jako pewną równowagę pomiędzy wygodą a petardą (to nieźle teraz namieszałem). Tak czy inaczej, nie zawiodłem się. Żeby stać się rasowymi startówkami Cliftony musiałyby zrzucić kilkadziesiąt gramów, ale bez przeszkód można w nich machać mocne starty i atakować życiówki.

54436444_881222112048161_1845441657751732224_n
zdjęcie: Tomasz Gonsior

Jak być może zauważyliście, powstrzymałem się w tej recenzji od podawania suchych faktów takich jak grubość podeszwy czy waga. Są to rzeczy, które bardzo łatwo każdy może sprawdzić, a które nie wiele mówią o samym bucie, dlatego chciałem przekazać jak najwięcej własnych wrażeń z biegu. Więcej o filozofii marki Hoka i charakterze ich butów znajdziecie w moim wpisie TUTAJ. Hoka to na pewno buty specyficzne, ze swoim unikalnym i niepodrabialnym charakterem, który nie każdemu musi przypaść do gustu, ale jeżeli się dogadacie, to jest duża szansa, że zostaniecie najlepszymi przyjaciółmi.

Bardzo wygodne, szybkie, uniwersalne. Time To Fly!

53410186_874930599343979_6713326942151507968_n

Reklamy

2 myśli na temat “Hoka One One Clifton 5

  1. Hej, a jak jest z rozmiarówką ?
    Jeżeli ja zazwyczaj w butach biegowych biorę nr większe czyli 42 to i tu się sprawdzi czy też lepiej 42,5 ?
    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s