17. Bieg Opolski

Po aferze z atestem w Rybniku miałem ochotę, żeby w Opolu potwierdzić swoją formę i jeszcze raz zaatakować życiówkę, tym razem na sprawdzonej trasie. Jednocześnie zdawałem sobie sprawę z tego, że jest to mały realny plan. Po pierwsze, zmęczenie już mocno dawało mi się we znaki, więc wiedziałem, że raczej nie zdołam wykrzesać z siebie tyle mocy. Po drugie, bieg w Opolu zawsze rozgrywany jest w pierwszą sobotę lipca i upalna pogoda chyba jeszcze nigdy nie zawiodła, a start niezmiennie wyznaczany jest na godzinę 11. W tym roku co prawda fala tych największych upałów ominęła tą datę, ale warunki i tak ciężko było nazwać optymalnymi.

Z tych względów wyznaczyłem sobie bardziej realne cele, bo mimo wszystko nie zamierzałem rekreacyjnie przetruchtać tej dychy. Przed biegiem pomyślałem, że fajnie byłoby zakręcić się w okolicach 38 minut i być może wskoczyć do pierwszej dziesiątki w klasyfikacji generalnej. Z takim nastawieniem ustawiłem się na linii startu.

W Opolu, skąd pochodzę, staram się startować co roku, więc trasa nie ma przede mną tajemnic. Parkowe alejki wyspy Bolko są co prawda trochę kręte, ale za to płaskie jak stół, co sprzyja szybkiemu bieganiu. Celując w pierwszą dziesiątkę, może piętnastkę, ustawiłem się oczywiście z przodu ponad 450 osobowego peletonu biegaczy. Po starcie wszyscy rzecz jasna wyrwali do przodu jak oparzeni, ale na szczęście stawka dosyć szybko się rozłożyła i unormowała, a tym samym zrobiło się trochę luźniej.

Ciężko było mi określić, na której pozycji biegnę, miałem wrażenie, że gdzieś na pograniczu drugiej i trzeciej dziesiątki, ale w zasadzie nie miało to większego znaczenia, bo i tak musiałem trzymać po prostu swoje tempo, co zresztą przez pierwszych pięć kilometrów udawało się idealnie. W zależności od tego, czy biegłem w cieniu czy w słońcu, z wiatrem czy pod wiatr, były małe wahnięcia, ale generalnie tempo siedziało pomiędzy 3:45 a 3:50/km, czyli idealnie zgodnie z planem. Chociaż nie ukrywam, że biegło się ciężko, na odsłoniętych wałach słońce mocno piekło, i musiałem mocno dociskać, to udawało mi się doganiać i wyprzedzać kolejnych rywali.

Kryzys przyszedł na 6. kilometrze, kiedy tempo wyraźnie siadło. Później się pozbierałem, ale na 8. kilometrze powtórka i znowu dałem po hamulcach. Szczerze mówiąc, nie pamiętam już dokładnie, co się akurat wtedy wydarzyło, ale te dwa słabe kilometry dodały mi sporo sekund. Co ciekawe, nikt mnie wtedy nie dogonił ani nie wyprzedził.

Na ostatnie dwa kilometry na szczęście się pozbierałem i znowu podkręciłem obroty. Ścigałem dwóch biegaczy, którzy nie byli wcale tak daleko przede mną, ale niestety okazali się być już poza zasięgiem, a mi chyba też już zabrakło trochę woli walki, bo byłem pewien, że biegnę na gorszy rezultat, niż było to w rzeczywistości.

Kiedy przekroczyłem linię mety okazało się bowiem, że nabiegałem 37 minut i 57 sekund, co dało mi okrągłe 10. miejsce. Tym samym jest to mój jak dotąd najlepszy występ w Opolu. Plan zrealizowany w 100%, jak więc się nie cieszyć z takiego startu na koniec pierwszej połowy sezonu?

1024.768.8385_foto_24opole_271.jpg

Jedna myśl na temat “17. Bieg Opolski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s