TRN V20. Słuchawki sportowe i nie tylko.

Dawno nie było na blogu żadnej recenzji słuchawek, ale od jakiegoś czasu używam czegoś nowego, co sprawia, że z uszu leci dym… w pozytywnym znaczeniu tych słów. Mowa o tytułowych TRN V20. Taka mało chwytliwa nazwa i jeżeli zupełnie nie kojarzysz tej marki, to się nie martw, bo jest to kolejne wykopalisko z Aliexpress, które jest skarbnicą tego typu ciekawostek. Za stosunkowo niewielkie pieniądze możemy dorwać słuchawki, które zawstydzą markowe wyroby wyceniane na kilka razy wyższe kwoty. Oczywiście można nadziać się też na buble, ale dlatego śpieszę z recenzją, żebyście wiedzieli co brać na celownik.

Akcesoria i dopasowanie

TRN V20 to słuchawki douszne, ale nie w kształcie tradycyjnych pchełek, lecz większe monitory z kablem, który prowadzimy za uchem, co jest doskonałym rozwiązaniem jeżeli poszukujemy stabilności. Opisywany model kosztuje około 50 zł, co mieście się w kategoriach słuchawek budżetowych. W zgrabnym białym pudełeczku otrzymujemy dwa monitory, odczepiany kabel oraz trzy zestawy gumowych końcówek w różnych rozmiarach. Dostępnych są również trzy opcje kolorystyczne (czarne, czerwone, szare), a same słuchawki prezentują się raczej estetycznie i elegancko oraz solidnie i już od pierwszego kontaktu czujemy, że mamy do czynienia z produktem wysokiej jakości.

Jakość wykonania

Produkt zamawiany z Aliexpress, ale nie ma tutaj mowy o przysłowiowej chińszczyźnie. Zarówno same monitory jak i przewód wykonane są solidnie. Po paru miesiącach użytkowania nie dostrzegam żadnych problemów w kwestii trwałości słuchawek. Przewód TPE spleciony w charakterystyczny warkocz jest trwały i odporny na przypadkowe szarpnięcia. Warto zaznaczyć, że przewód zakończony jest prostą wtyczką (nie w kształcie L), co niestety czasami utrudnia wyprowadzenie kabla z kieszeni. Przewód w okolicach ucha jest już wygięty w kształt pętelki ułatwiającej założenie słuchawek, a dodatkowo w tym miejscu poryty jest miękką owijką. Nie zauważyłem również żadnego negatywnego wpływu wilgoci na słuchawki.

Dopasowanie i komfort

Eksperymentujcie z końcówkami. Podkreślam to przy każdej okazji, kiedy mowa jest o słuchawkach dousznych, ponieważ odpowiednie dopasowanie jest w tym przypadku kluczowe zarówno jeżeli chodzi o komfort noszenia jak i odbiór dźwięku. Właściwe osadzenie słuchawek w uszach ma ogromny wpływ na ich brzmienie – konstrukcja douszna, jak sama nazwa wskazuje, polega na tym, że dźwięk skierowany jest bezpośrednie do kanału słuchowego, jeżeli więc końcówka będzie siedziała w uchu zbyt luźno, to część dźwięku, mówiąc prosto, ucieknie bokiem.

TRN V20 należą niestety do tych słuchawek, przy których trzeba się trochę namęczyć, żeby osiągnąć właściwe dopasowanie, ale warto. Wypróbowałem wszystkie końcówki z zestawu i z żadnej nie byłem do końca zadowolony. Niestety w zestawie zabrakło końcówek piankowych, które dopasowują swój kształt i siedzą najszczelniej. Wykorzystałem więc końcówki z innego modelu i nagle zrobiło się doskonale. Piankowe końcówki zapewniają nie tylko świetną jakość dźwięku, ale również poprawiają komfort i stabilność.

Jak już uporałem się z dopasowanie końcówek, to na komfort narzekać nie mogę. TRN V20 nie siedzą w uchu co prawda nie tak zgrabnie jak chociażby opisywany przeze mnie na blogu Yinyoo Pro, ale nie wypadają, nie muszę ich poprawiać w czasie biegu i nie drażnią uszu. Nie ma więc na co narzekać.

Dźwięk

Kiedy już uda nam się je odpowiednio dopasować, to TRN V20 odwdzięczą nam się świetną jakością dźwięku, którego najmocniejszą stroną jest lubiany przez nas wszystkich bas. Od pierwszych minut w ucho wpada doskonały, głęboko schodzący bas, który fajnie nadaje rytm treningowi. Niskie tony są mięsiste, pełne, ale nie przytłaczają brzmienia, w którym średnie tony również są mocno zaznaczone i czyste. Góra jest klarowna i nie drażniąca.

Całościowo brzmienie V20 opisałbym jako głębokie i pełne. Słuchawki radzą sobie doskonale w całym zakresie i w różnych gatunkach muzycznych. Sprawia to, że słuchawki sprawdzają się świetnie nie tylko podczas biegania, ale również w codziennym domowym użytkowaniu. Osobiście (obok Rock Zircon) bardzo lubię grać w nich na komputerze, kiedy efekty dźwiękowe nabierają większej mocy i pozwalają wczuć się w klimat rozgrywki.

TRN V20 mocno izolują od otoczenia, więc naszej muzyki nie słychać na zewnątrz, ale również nie usłyszymy dźwięków z otoczenia o czym warto pamiętać jeżeli biegamy w ruchliwej okolicy.

Podsumowując

Na zakup TRN V20 zdecydowałem się trochę z ciekawości, ale przede wszystkim dlatego, że moje ulubione Yinyoo Pro nie wytrzymały kolejnego prania (już nawet nie pamiętam ile razy kręciły się w pralce wciśnięte w kieszonkę spodenek do biegania). Pomimo pewnych trudności z dopasowanie okazały się bardzo wygodne i solidne, a pod względem dźwięku plasują się w ścisłej czołówce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s