Treningowy perfekcjonizm, czyli bateria naładowana do pełna

Myśląc o różnych codziennych sytuacjach z pewnością nie nazwałbym siebie perfekcjonistą. Często zdarza mi się robić różne rzeczy na ostatnią chwilę albo nawet na wczoraj, a jeżeli nie jestem do czegoś przekonany, to bywa, że robię to „na odwal”. Byle było. Wiele rzeczy nie musi być idealnych, byle działały. Inaczej wygląda to jednak, kiedy mówimy… Czytaj dalej Treningowy perfekcjonizm, czyli bateria naładowana do pełna

Na pocieszenie

Miesiące przygotowań. Setki kilometrów pokonanych w słońcu i w deszczu. Czasami z wiatrem w plecy, ale częściej z wiatrem zacinającym w twarz, takim co to niby buduje charakter. Adekwatny kilometraż, tempo wyrzeźbione na zapierających dech w piersi interwałach, wytrzymałość zbudowana na solidnych biegach ciągłych. Widok ciebie wbiegającego na metę z uniesionymi rękami wyryty w pamięci… Czytaj dalej Na pocieszenie

Sprawa Caster Semenyi. O co ta kłótnia?

O sprawie Caster Semenyi w ostatnim czasie powiedziano już wiele. Wydaje się, że każdy ma swoją niepodważalną rację na ten temat. Palców jednej ręki wystarczyłoby mi w zupełności do wyliczenia tematów, w których mam wiedzę wystarczającą do wygłaszania jakichkolwiek konstruktywnych komentarzy. A chyba w żadnym z nich nie odważyłbym się się wygłaszać prawd ostatecznych. Zawsze… Czytaj dalej Sprawa Caster Semenyi. O co ta kłótnia?

Po prostu biegaj, czyli bieżnia mechaniczna vs plener

Jest zima, więc jak bumerang wraca temat bieżni mechanicznej. Chociaż od kilku dni niektóre blogi i dyskusje są rozgrzane bardziej niż zwykle. Jak widać niewiele jednak trzeba, żeby takich przecież wyluzowanych biegaczy wciągnąć w wir niekończących się dywagacji. A sprawa jest taka prosta… Zasięg mam co najwyżej przeciętny, więc słaby ze mnie influencer (taki epitet… Czytaj dalej Po prostu biegaj, czyli bieżnia mechaniczna vs plener

Biegnę prosto przed siebie, czyli zamiast podsumowania sezonu

Wchodzę na Fejsa, rozglądam się po pokojach i z każdego kąta atakują mnie podsumowania wszelkiej maści. Jedne matematyczne, inne bardziej poetyckie, a jeszcze inne posklejane z instagramowych fotek. Uśmiechnięte twarze sprzed kilku miesięcy cieszą się z nowych życiówek, medali i pucharów. I jakoś nie umiem zabrać się za to swoje podsumowanie. Grzebię w czeluściach dysku… Czytaj dalej Biegnę prosto przed siebie, czyli zamiast podsumowania sezonu

Siła przyzwyczajenia

Robię spokojne rozbieganie. Pogoda jest ładna, świeci przyjemne słońce, lekko wieje wiatr. Biegnie mi się trochę ciężko, ale to nie szkodzi, bo dzień wcześniej biegałem akcent, więc to normalne. Tylko ciągle czuję, że chce mi się sikać. Zatrzymuję się przy takich biało-czerwony słupkach blokujących wjazd na wały i szybko załatwiam sprawę. Teraz za każdym razem,… Czytaj dalej Siła przyzwyczajenia